-

krzysztof-osiejuk : To ja

Charlie Gard, czyli Nowy Holocaust

      Dotychczas o sprawie Charliego Garda ani nie pisałem, ani choćby jednym słowem nie wspominałem, bo zwyczajnie nie miałem odwagi, bojąc się, że jedno moje słowo sprawi, że wszystko runie. Gdyby ktoś nie wiedział – co zresztą jest w tych mocno wypełnionych emocjami czasach nadzwyczaj prawdopodobne – o co chodzi, spieszę wyjaśnić. Otóż Charlie Gard to niespełna roczny chłopczyk, który wczoraj właśnie biał być i zapewne już został w majestacie prawa zamordowany, bo był chory, a dzisiejsza służba zdrowia nie była w stanie znaleźć dla niego lekarstwa.

     Ktoś powie, że to nic nowego. W końcu każdy z nas wie, co to takiego eutanazja, a poza tym to nie pierwszy przecież raz, jak się dowiadujemy, że gdzieś ktoś umarł, bo był chory, a lekarze nie potrafili na jego chorobę znaleźć sposobu. To prawda, tego typu przypadków mieliśmy przez ostatnie lata wystarczająco dużo, by się z nerwów spocić. Tym razem jednak stoimy wobec jakości całkowicie nowej: oto po raz pierwszy to nie człowiek mający już dość tego życia, czy choćby i jego rodzina, wołają o śmierć, ale owej śmierci rząda System. Wbrew choremu, wbrew rodzinie, wbrew tym wszystkim, którzy twierdzą, że to życie jest święte, a nie śmierć. Przypadek Charliego Garda to sytuacja całkowicie nowa, gdzie rodzice tego biednego dziecka błagają, by to dziecko im zostawić, uruchamiają ogólnoświatową akcję w obronie prawa ich dziecka do życia, a System decyduje: „Ma umrzeć”.

      Powtarzam, dotychczas było tak, że kiedy – zachowajmy już może to imię, jak symbol – Charlie był zbyt mały, zbyt niedołężny, ewentualnie zwyczajnie zbyt chory, by artykułować swoje oczekiwania od świata, który go zdecydował się przyjąć, ów świat uznawał, że ostateczna decyzja należy do rodziny. To rodzice, rodzeństwo, dzieci, dziadkowie, krótko mówiąc, osoby najbliższe, mają prawo decydować, co jest dobre dla tego, kogo kochają najbardziej. I przyznaję, że za tym stała jakaś – owszem, nie do konca ludzka – ale jednak logika. Dziś nagle się okazuje, że to było tylko takie gadanie, na które można było sobie pozwolić do czasu, gdy  sprzyjała temu sytuacja. Dziś nagle okazuje się, że kiedy zabrakło argumentów, zostało owo słynne pragnienie śmierci i wspierająca je naga siła. Dziś nagle okazuje się, że to co nam zostało, to nie prawo do życia, lecz prawo do śmierci.

      O zabójstwie Charliego Garda dowiedziałem się z portalu tvn24.pl, a więc od ludzi reprezentujących wspomniane życzenie śmierci. Proszę posłuchać:

      „Brytyjski sędzia, po rozpatrzeniu racji wszystkich stron, musiał postawić ultimatum: albo rodzice ustalą ze szpitalem do czwartkowego popołudnia, gdzie ich niespełna roczny syn dożyje swoich dni, albo zostanie przewieziony do dziecięcego hospicjum, gdzie zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej życie”.

      Proszę zwrócić uwagę, z czym my tu mamy do czynienia. Oto sędzia „rozpatrzył” rację wszystkich stron i „musiał” postawić ultimatum: albo rodzice Charliego sami wskażą miejsce egzekucji, albo owo miejsce wskaże System.

      Ale oto dalszy ciąg tej niezwyklej relacji: „We wtorek rodzice zgodzili się na przerwanie uporczywej terapii”. A ja w tej sytuacji już tylko się dziwię, że oni nie napisali, że, przekonani argumentami sędziego, który „rozpatrzył racje wszystkich stron”,  nie tyle się zgodzili, co wręcz zwrócili się z łaskawą prośbą o przerwanie terapii.

      Ale jest coś jeszcze. Otóż, jak nas informuje ten sam portal, rodzice Charliego, pragnąc go ochronic przed karzącą ręką Nowego Wspaniałego Świata, z prośbą, by nie zbijać ich dziecka zwrócili się do instytucji, wydawałoby się w tego typu sprawach najwyższej, a więc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, no i proszę sobie wyobrazić, że ów trybunał również ogłosił, że prawem człowieka nie jest żyć, lecz umrzeć.

      To nie wszystko. Kiedy już wszystkie próby uniknięcia tej masakry okazały się bezskuteczne, rodzice Charliego, który tymczasem leżał sobie gdzieś w brytyjskim szpitalu, czekając na egzekucję, zwrócili się do Systemu, by ten pozwolił im zabrać swojego synka do domu, by on umarł tam, u siebie, w swoim łóżeczku. No i również tym razem okazało się, ze to nie te czasy. Okazało się, że „względy proceduralne” nie pozwalają na tego typu ekstrawagancje, a Charlie ma umrzeć na łonie Systemu. Tego, że przede wszystkim liczą się znaki, już naturalnie nikomu się wspomnieć nie chciało.

     Ponieważ zrobiło się tak upiornie, że jeszcze chwila, a ja zwyczajnie eksploduję, proponuję byśmy wrócili na powierzchnię i przyjrzeli się temu, co tam, panie, w polityce. Jak wiemy, rząd Prawa i Sprawiedliwości, wbrew bardzo stanowczym protestom pewnej części społeczeństwa, a przede wszystkim europejskich instytucji, chciał przeprowadzić reformę sądownictwa, niestety ową reformę zawetował Prezydent, swój ruch tłumacząc tym, że on wprawdzie uważa, że reforma jest pilna i niezbędna, niemniej, wprowadzając ją, należy postępować rozważnie. Otóż nie. Przypadek chłopczyka, zamordowanego wczoraj gdzieś w którymś z brytyjskich – jakaż to ironia – hospicjów, pokazuje nam bardzo jednoznacznie, że tu nie ma czasu na dąsy. Toczy się wojna dwóch kompletnie różnych światów i stawką jest życie, albo śmierć. A kiedy już dojdzie do tego, że przegramy, to oni nas jako swoich jeńców zwyczajnie dobiją. Też nowość.

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Zawsze najlepsze.

 



tagi: cywilizacja  charlie gard  eutanazja 

krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 10:10
25     1112    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Brzoza @krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 11:06

> Otóż Charlie Gard to niespełna roczny chłopczyk, który...

> Charlie ma umrzeć na łonie Systemu.

O Panie Boże.

 

 

> nie ma czasu na dąsy. Toczy się wojna dwóch kompletnie różnych światów i stawką jest życie, albo śmierć.

Tak.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 13:43

> Toczy się wojna dwóch kompletnie różnych światów i stawką jest życie, albo śmierć.
> A kiedy już dojdzie do tego, że przegramy, to oni nas jako swoich jeńców zwyczajnie
> dobiją. Też nowość.

Mówił o tym wczoraj w Radiu Maryja Jarosław Kaczyński.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 15:29

"Tym razem jednak stoimy wobec jakości całkowicie nowej: oto po raz pierwszy to nie człowiek mający już dość tego życia, czy choćby i jego rodzina, wołają o śmierć, ale owej śmierci rząda System."

Nie pamiętam też żeby wcześniej uśmiercano w ten "miłosierny sposób" dziecko i to takiego maluszka. Londyn i City całkiem odsłoniło swoje puste, piekłem ziejące oczodoły .

A co my z nimi zrobimy, jak wygramy? To znaczy jak wygra Matka Boża?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 28 lipca 2017 15:29
28 lipca 2017 16:13

@Magazynier

Londyn i City nie mają tu nic do rzeczy. Naszym wrogiem nie jest Londyn i City. A przynajmniej nie przede wszystkim.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 17:05

To się dzieje cały czas. W Polsce, gdzie indziej i zawsze. Rzecz się staje publiczną, gdy ktoś się dowie i zaprotestuje. 

zaloguj się by móc komentować


DarekBema @krzysztof-osiejuk
28 lipca 2017 18:34

Przeczytałem.Nasuwają mi się następujące pytania rodzące nowe watpliwosci i różne odpowiedzi.Czy podtrzymywanie życia dziecka odbywało sie na koszt rodziców?Jesli tak, to czy sąd,system miał prawo  i jakie to prawo {bo siłę miał jak widać} na zabicie dziecka?Jeśli dziecko było leczone na koszta podatnikow {takze w minimalnym stopniu rodziców} to czy system zapytał sie obywateli,podatnikow czy godzą sie na dalsze finansowanie utrzymywania  dziecka przy życiu czy też nie  ?Jak widać sąd stanął ponad spoleczenstwem i zadecydował pomimo, albo raczej ponad.Czy sąd miał prawo decydować o losie dziecka bez pytania o zgode,opinię obywateli?Czy sąd miał prawo nakazywać dalsze "leczenie" na koszt nie rodziców, a spoleczenstwa, jeśli sie o to obywateli nie pytał?Jak widać całą sytuację można analizować na różne sposoby.Czy sąd to rozważal, tego nie wiem, czym sie kierował, nie wiem tego tym bardziej?Ja wiem jedno, choć mój pies gluchy i ślepy, bo stary i nie stróżuje już jak kiedyś, karmić go bedę dopoty, dopóki bede miał pieniadze na miskę strawy, 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @DarekBema 28 lipca 2017 18:34
29 lipca 2017 10:02

Sąd tutaj nie miał nic do gadania. Sąd stanął ponad prawem boskim i naturlnym. W świetle Katechizmu Kościoła Katolickiego rodzina jest uprzednia wobec uznania jej przez władzę publiczną. W sprawie Charliego katechizm Kościoła Katolickiego wyrażnie ustala: "Tam gdzie rodziny nie są w stanie wypełniać swoich zadań, inne instytucje sposłeczne mają obowiązek pomagać im i wspierać instytucje rodziny. Zgodnie z zasadą pomocniczości większe wspólnoty NIE POWINNY PRZYWŁASZCZAĆ SOBIE JEJ UPRAWNIEŃ czy też INGEROWAĆ W JEJ ŻYCIE. KKK 2210". Pytanie się w tej sprawie obywateli i poddawanie pod głosowanie jest herezją. Praw boski i prawa naturalnego się nie głosuje. Je się przestrzega.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Jacek-Jarecki 28 lipca 2017 17:05
29 lipca 2017 14:47

Dokładnie tak. A tu jeszcze trzeba się zagłębić, przeciwko czemu jest ten protest.

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk
29 lipca 2017 14:58

Brak mi słów. Śp. Charlie Gard...

zaloguj się by móc komentować

DarekBema @mniszysko 29 lipca 2017 10:02
30 lipca 2017 10:01

Ciekaw byłem procesu "myślowego" sędziego oglaszajacego taką a nie inną decyzję.Przynajmniej dla mnie oczywistym jest, że nikt nie ma prawa decydowac o czyimś życiu,Natomiast jako osobnik ciekawski {ale nie czepialski,tego nie znoszę} chciałbym sie zapytac, jak nalezy postąpić hipotetycznie  w sytuacji,gdy instytucje,spoleczenstwo,panstwo nie jest w stanie dzwignąć tak wielkiej ilosci ludzi w potrzebie?Jak przestrzegać,prawa naturalnego czyli jak nakarmić tych, dla ktorych strawy nie starczy?Pozdrawiam.

 

zaloguj się by móc komentować

DarekBema @mniszysko 29 lipca 2017 10:02
30 lipca 2017 10:01

Ciekaw byłem procesu "myślowego" sędziego oglaszajacego taką a nie inną decyzję.Przynajmniej dla mnie oczywistym jest, że nikt nie ma prawa decydowac o czyimś życiu,Natomiast jako osobnik ciekawski {ale nie czepialski,tego nie znoszę} chciałbym sie zapytac, jak nalezy postąpić hipotetycznie  w sytuacji,gdy instytucje,spoleczenstwo,panstwo nie jest w stanie dzwignąć tak wielkiej ilosci ludzi w potrzebie?Jak przestrzegać,prawa naturalnego czyli jak nakarmić tych, dla ktorych strawy nie starczy?Pozdrawiam.

 

zaloguj się by móc komentować

tadman @krzysztof-osiejuk
30 lipca 2017 10:59

1. Synowa sąsiadki przed dwudziestką urodziła w odstępie 2 lat dwóch chłopców, Szymona i Piotra. Młodszy dostał nagle wysokiej temperatury i trafił do szpitala. Następnego dnia zmarł. Sekcja wykazała, że było to wirusowe zapalenie mięśnia sercowego. Po okresie przybicia tą sytuacją synowa sąsiadki ponownie zaszła w ciążę. Urodził się zdrowy Paweł.

2. Postęp medycyny poszedł tak daleko, że już nie mówi się Bóg dał, Bóg wziął. Jak obciążone dzieci są operowane to wiem bezpośrednio od żony zatrudnionej na bloku operacyjnym w szpitalu dziecięcym. Skoro weszliśmy częściowo w kompetencje pana Boga to też zostaliśmy obciążeni jego dotychczasowymi decyzjami. Tu okazuje się, że lekarze scedowali swoje decyzje na urzędników i wtedy dochodzi do tak bulwersujących aktów, a urzędnik po podstemplowaniu wymaganych papierów idzie do domu i spokojnie je obiad.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @DarekBema 30 lipca 2017 10:01
30 lipca 2017 12:32

Tam naprawdę o co innego chodziło. Radzę wczytać się dobrze w te wyroki (dużo ich było).

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tadman 30 lipca 2017 10:59
30 lipca 2017 12:39

Lekarze podjęli decyzje, z którymi rodzice się nie zgadzali. Dlatego wkroczył sąd. Finalnie spór toczył się między: leczymy dalej bez szansy na powodzenie lub zapewniamy "godną śmierć" (piszę w cudzysłowie, bo przez uduszenie). Wariantu naprawdę godnej śmierci, z zapewnioną najlepszą możliwą opieką, w otoczeniu najbliższych praktycznie do samego końca nie brano pod uwagę. 

Współczesny stan wiedzy medycznej umożliwia utrzymywanie "przy życiu" ciała z obciętą głową. Gdzieś musimy ustalić jakieś granice terapii, tylko czy musi to robić sąd? Ale to są problemy, które w tym przypadku akurat nie wypłyną raczej na światło dzienne. Natomiast wypłyną pewnie kwestie takie jak prawo lekarza do sprzeciwu sumienia, czy zagadnienia pro-choice. Może ma to związek z przepychaną ponownie kolanem kwestią praw człowieka (a raczej ich braku) przed narodzeniem?

 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @DarekBema 30 lipca 2017 10:01
30 lipca 2017 13:01

Według mnie trzeba zwyczajnie ewangelizować i katechizować. Te decyzje sądów nie biorą się z niczego. Żeby sąd mógł się ośmielić ferować wyroki w tej sprawie najpierw trzeba było zmienić mentalność a potem wydać nowe kodeksy. To zaczęło się w oślepieniu (w nowomowie nazywa się ten okres oświeceniem). To co Pan wydaje mi się może zrobić, to uświadamiać własne środowisku co do absurdu tej sprawy. Tyle i aż tyle. A przede wszystkim modlić się, aby Fatima zwyciężyła!

zaloguj się by móc komentować

tadman @mniszysko 30 lipca 2017 13:01
30 lipca 2017 14:59

Urzędasy wprowadzili wszechobecne procedury i nie ma wtedy miejsca na wyższe uczucia, bo na prawie każdy przypadek jest procedura i chorobę pacjenta podciąga sie pod stosowną zatwierdzoną procedurę i postępuje się zgodnie z nią. Lekarz może ponieść stosowne konsekwencje tylko wtedy, gdy nie postąpił zgodnie z procedurą. Np. wg procedury określony jest czas przez który prowadzi się reanimację i po nim lekarze mogą odejść od pacjenta. Był taki przypadek, że ze względu na młody wiek pacjenta przedłużonej reanimacji podjęły się pielęgniarki i nastąpił cud, bo po kolejnej defibrylacji serce pacjenta podjęło pracę.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tadman 30 lipca 2017 14:59
30 lipca 2017 15:06

Nie ma określonego czasu prowadzenia reanimacji. Po prostu decyzji o jej kontynuowaniu lub zakończeniu nie podejmuje się przed upływem 20 minut. Górnej granicy nie ma.

zaloguj się by móc komentować

DarekBema @Grzeralts 30 lipca 2017 12:32
30 lipca 2017 19:02

Jesli mógłbyś krótko wyjaśnić o co innego chodziło {tzn. co masz na myśli}?Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

DarekBema @mniszysko 30 lipca 2017 13:01
30 lipca 2017 19:11

Przepraszam za drążenie tematu,ale mam pewien niedosyt.Jesli istnieje konkretna sytuacja , ta opisywana czy ta, gdzie miejsc na szalupie ratunkowej jest mniej, niż tonących na okręcie to trzeba podjac konkretną decyzję, kogo ratujemy?Podobnie jak ma sie w praktyce zastosowanie "prawa naturalnego" gdy spoleczenstwo,panstwo nie jest w stanie udzwignąć "potrzebujacych"?Bo ewangelizowanie i katechizowanie to jest odpowiedz nie na pytanie i dana sytuascję, a odpowiedz pomimo.Jesli mamy zadanie matematyczne, to odpowiedz ucznia mowiaca, ze nalezy skorzystac z tabliczki mnozenia, ukladu równań itp. nie jest rozwiazaniem zadania.Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

DarekBema @Grzeralts 30 lipca 2017 12:39
30 lipca 2017 19:31

Postęp medycyny niesie wiele nieznanych i nie skodyfikowanych problemów {nie trzeba cytować np. Lema}, rozwój genetyki i jej zastosowań w przyszłosci może budzić prawdziwą trwogę.I ludzie beda sie z tym musieli zmierzyć.Sąd {ktory jest obecnie sformalizowany i odhumanizowany} wydaje mi sie racjonalnym mimo wszystko wyborem.Przecież ludzie spierajac sie w różnych sprawach szli od zawsze do kogoś o uznanym przez obie strony autorytecie i zdawali sie na jego werdykt.Nawet jesli nie był zawsze Salomonowy, to przwaznie tłumił i gasił spory.Obecnie sądy to nie rozsadek, rozum,poczucie sprawiedliwosci i uznany iwypracowany autorytet, ale absolwent prawa ,przecietniak z różnymi przywarami,wadami i słabosciami i jako urzednik stawiajacy pieczatke jak sztanca w procesie tasmowej produkcji.Tak jest i wartro byloby wrócic z sadami do korzeni, sedzią powinien zostawac czlowiek na koncu prawniczej drogi,z doswiadczeniem, i ...ale to juz inna bajka.Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @DarekBema 30 lipca 2017 19:11
30 lipca 2017 19:42

Ależ w tym konkretnym przypadku to nie była kwestia braku środków finansowych tylko zwyczajna jak to trafnie przedstawił Toyah uzurpacja systemu, który wyposażył się w boskie atrybuty. Żyjemy w jakiejś cywilizacyjnej schizofreni. Nie wolno stosować kary śmierci natomiast wolno odłączać od aparatury. Są pieniądze na full wypasione więzienia a nie ma środków na ratowanie życia nowonarodzonych i niedołężnych.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @DarekBema 30 lipca 2017 19:02
30 lipca 2017 20:23

Wyjaśniłem w poście z 10:59

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mniszysko 30 lipca 2017 19:42
30 lipca 2017 20:41

Nie jest prawdą, że sprawa Charliego dotyczyła wyłączenia respiratora. Respiratory są w UK wyłączane codziennie i wyrok sądu nie jest do tego potrzebny.

Tu było znacznie gorzej. Najpierw ładowano ciężkie pieniądze w leczenie Charliego, a kiedy uznano, że nie ma to już sensu zadecydowano, że ma się udusić. Pierwsze rozprawy sądowe dotyczyły dalszego ładowania pieniędzy, tym razem już zebranych przez rodziców, na co kilakrotnie nie zgadzali się brytyjscy lekarze i sąd. Kiedy w końcu specjalista z USA przyjechał i zbadał dziecko, potwierdził, że na tym etapie nie ma większych szans powodzenia. Dopiero wtedy stanęła na wokandzie kwestia, gdzie i jak Charlie ma umrzeć i dopiero wtedy sąd nie zgodził się, żeby umierał w domu.

Oczywiście domowa intensywna opieka paliatywna to bardzo kosztowna rzecz, niewiele rodzin dźwignie to na wlasnych barkach. NHS także niechętnie płaci. O cierpieniu, które nieuchronnie temu towarzyszy też dyskutowano w czasie licznych procesów sądowych, aczkolwiek to nie jest mierzalne. 

Obym był fałszywym prorokiem, ale lada moment dowiemy się, że Charlie powinien był być abortowany, wtedy wszyscy uniknęliby cierpień. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Grzeralts 30 lipca 2017 20:41
1 sierpnia 2017 16:35

To ciekawe, że lekarze nie chcieli zgodzić się na oddanie dziecka do domu. Wygląda to tak jakby bali się, że nagle w domu wyzdrowieje. Uwierzyli w cud i przestraszyli się go. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować