-

krzysztof-osiejuk : To ja

Czy filmowy reżyser Gliński je na śniadanie mielonkę z Sokołowa?

          Bardzo mnie kusi by znów napisać o muzyce, i choć sprawa jest jak najbardziej bieżąca, strach przed gniewem mojego kolegi i wydawcy Coryllusa mnie tak sparaliżował, że wspomnę tylko, że wczoraj udałem się na darmowy koncert legendy polskiego rocka SBB i histeria jaką odstawili fani zespołu – w większości w moim, lub zbliżonym do mojego wieku – którym nie udało się wejść do środka, była tak wielka, że poczułem się autentycznie zawstydzony, że mnie na ten rodzaj emocji już od dawna nie stać. Ktoś się zapyta, skąd wiem, co się działo przed wejściem, skoro w tym czasie byłem już w środku, a ja już odpowiadam. Otóż, owszem, byłem w środku, jednak zaledwie przez około 15 minut i wszystko widziałem w trakcie ucieczki, włącznie z tymi z fanów, którzy wieszali mi się na szyi, błagając bym poświadczył, że właśnie wyszedłem i w ten sposób zwolniło się jedno miejsce.

      A zatem, o muzyce dziś oczywiście nie będzie, natomiast chciałbym jak najbardziej zahaczyć o szeroko pojętą kulturę, ale też politykę, i zwrócić uwagę na wywiad, jakiego prowadzonemu przez Tomasza Sakiewicza portalowi niezależna.pl udzielił reżyser filmowy Robert Gliński, brat ministra Glińskiego, na temat artystycznych możliwości współczesnej polskiej szkoły filmowej. Nie wykluczam, że część z Czytelników zna sprawę, na wszelki wypadek jednak przypomnę. Otóż w wywiadzie, zatytułowanym nadzwyczaj celnie „Dajcie nam pieniądze, a zrobimy dobre filmy historyczne”, Robert Gliński ogłasza co następuje:

      „[Istnieje opinia], że polscy reżyserzy nie poradzą sobie z jakimś tematem i np. do filmów historycznych to trzeba wynająć Amerykanów, najlepiej z Melem Gibsonem na czele. Jestem bardzo krytyczny wobec takich pomysłów. Uważam, że mamy w Polsce bardzo dobrych reżyserów. Ta antypolonistyczna koncepcja, że Amerykanie mają robić polskie patriotyczne filmy, jest powtarzana z ust do ust na korytarzach różnych państwowych instytucji i to mnie przeraża. Tam zaraz pojawiają się jacyś hochsztaplerzy, zapewniający że mają już 70 milionów dolarów na film dla Gibsona, że karawana rusza… Potem okazuje się to wyssane z palca i ten ‘dobry’ film o polskiej historii w końcu nie powstaje. Jestem zdania, że my też jesteśmy w stanie nakręcić takie filmy, jakie się robi w Ameryce. Polskim twórcom na pewno nie brakuje umiejętności i talentu, warsztatowo jesteśmy lepiej przygotowani do zawodu niż Amerykanie. [Jeśli wciąż nie udało nam się zrobić dobrego filmu, to dlatego, że] na zrobienie filmu historycznego potrzeba dwóch rzeczy: pieniędzy i czasu. Ja swój film fabularny muszę nakręcić w 30 dni, a Mel Gibson w 120 dni i ma kilkunastokrotnie większy budżet. Zwłaszcza sceny historyczne wymagają czasu, dużych środków inscenizacyjnych i finansowych”.

       Intensywność bezczelności, jaka tu została zaprezentowana, dla każdego kto mniej więcej orientuje się w poziomie, jaki udało się osiągnąć polskiej kinematografii w ciągu minionych 30 lat, jest wystarczająco oczywisty, bym nie musiał się w tym temacie udzielać. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Otóż być może niektórzy z nas znają nazwisko słynnego amerykańskiego reżysera, a wcześniej członka komediowej trupy o nazwie „Monty Python’s Flying Circus”, Terry’ego Gilliama. Otóż w jednym z wywiadów, już po tym, jak osiągnął swoje pierwsze sukcesy, Gilliam wyznał, że on się w ogóle nie zna na robocie reżyserskiej, jednak wcale mu to nie przeszkadza, bo za niego wszystko robią ludzie, którzy mają swój fach w ręku, czyli scenarzyści, operatorzy, dźwiękowcy, scenografowie, autorzy muzyki, montażyści, czy wreszcie aktorzy. Jego jedynym tak naprawdę zadaniem jest ich zebrać do kupy i pilnować, by przychodzili do roboty na czas. A w tej sytuacji, ja bym był bardzo ciekawy zobaczyć minę Gilliama, gdyby ktoś mu powiedział, że pewien polski reżyser właśnie ogłosił, że gdyby on, gdyby miał pieniądze Gilliama, zamiast tworzyć tę swoją – że nawiążę raz jeszcze do Pythonów –  „mielonkę”, potrafiłby robić lepsze filmy od niego, a kto wie, czy nawet nie od Mela Gibsona i Clinta Eastwooda. Był niedawno Gilliam w Polsce i ciekawy jestem, czy któraś z osób, z którymi przyszło mu się spotkać, zechciała go poinformować o zawiedzionych ambicjach polskich filmowców w czasach faszystowskiej represji i, jak mówię, czy on się na te słowa uśmiechnął.

        I to jest jedna rzecz. Druga jest taka, że ponieważ, jak już to zostało przypomniane, Robert Gliński jest bratem samego ministra kultury Piotra Glińskiego, który to osobiście rozpętał akcję przeznaczenia ciężkich setek milionów złotych na pensję dla tego jednego wielkiego amerykańskiego reżysera, który zechce nakręcić film na temat wspaniałej polskiej historii, który cały świat rzuci na kolana, by następnie wylądować na smietniku światowej kinematografii, mam wrażenie, że oto przed nami poważny kryzys. Oczywiście biorę pod uwagę, że to co Robert Gliński powiedział w wywiadzie dla Sakiewicza, to jest wyłącznie jego inicjatywa, a niezalezna.pl postanowiła Glińskiego wyciągnąć na spytki tylko po to, by rozszerzyć tak zwane spektrum opinii, natomiast równie prawdopodobne wydaje mi się to, że mamy do czynienia z grubo szytą prowokacją przeciwko polityce kulturalnej rządu, w ramach której z jednej stronie polscy patrioci, a z drugiej tak zwane środowisko, spróbują nam wytłumaczyć, że „nie angielskie, nie kreolskie, tylko nasze, nasze polskie, nie anglosaskie, nie jakies inne, ale rodzinne”, a kto uważa inaczej to agent londyńskiego City.

       Na temat tego, co z polską kulturą wyczynia minister Gliński i zatrudnieni przez niego ludzie mam zdanie ściśle określone i uważam, że nie ma takiej kary, która oddałaby owemu procederowi sprawiedliwość. Wygląda jednak na to, że jest coś, co stanowi rozwiązanie jeszcze gorsze, i to gorsze bez cienia ratunku. Znamy wszyscy akcje pod tytułem „Wszyscy jemy polskie dżemy i kiełbasę, robimy jajecznicę z polskich jajek i pijemy polskie soki” i ja nie mam nic przeciwko temu, by się tego trzymać. Natomiast z autentycznym przerażeniem myślę, co będzie jeśli oni, jakimś niezbadanym poślizgiem losu, dojdą do punktu, gdzie okaże się peerelowskie hasło „Polska młodzież śpiewa polskie piosenki” ciągle jest żywe, tyle że już w formie parodii, którą tak celnie swego czasu zapowiedział stary Marx.

       No i w ten sposób, wróciliśmy do twórczości Józefa Skrzeka i jego kumpli, za co Cię oczywiście, Gabrielu, przepraszam.

 

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki.    

 



tagi: film  piotr gliński  robert gliński 

krzysztof-osiejuk
25 sierpnia 2018 10:08
20     1419    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @krzysztof-osiejuk
25 sierpnia 2018 11:17

O Giliamie pisałem niedawno w starożytnym - tak, tak - starożytnym nume SN.

Ale tylko dlatego, że on ze swą twórczością i wielkimi budżetami,  które i tak stale przekraczał, wdarł się w sferę kształtowania postrzegania świata wielu ludzi.

Gliński, przy zachowaniu wszelkich proporcji, mógłby próbować kształtować świadomość więźniów i tylko wtedy, gdyby kazano im oglądać jego filmy pod przymusem.

Całkiem słusznie nikt na taki rodzaj ubogacania systemu penitencjarnego się nie decyduje, bo mogłoby to wpłynąć na wzrost ilości samookaleczeń. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @betacool 25 sierpnia 2018 11:17
25 sierpnia 2018 12:32

"Wdarł się w sferę kształtowania postrzegania świata wielu ludzi"? To chyba podobnie jak Hanna Ożogowska i Adam Bahdaj.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 12:32
25 sierpnia 2018 13:10

Żywot Briana, Fisher King, 12 małp kontra Ożogowska i Bahdaj.

To naprawdę według Ciebie ta sama liga?

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @betacool 25 sierpnia 2018 13:10
25 sierpnia 2018 13:50

Brazil.

Gdy chodzi o tak zwane "dewastowanie emocji", czy, jak Ty to nazywasz, "kształtowanie widzenia świata", jak najbardziej.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 13:50
25 sierpnia 2018 13:59

Brazil widziałem raz i dawno temu. Nic już prawie nie pamiętam.

Ożogowska i Bahdaj to inna grupa docelowa i inny zasięg.

Gilliam dostawał na swe filmy góry pieniędzy i inwestowali w niego naprawdę specyficzni ludzie.

Gliński za tą furę kasy mógłby zdewastować emocje widza o wiele bardziej niż Gilliam, tyle że zasięg miałby jak DKF Żaczek na dwa seanse przed definitywnym zakończeniem działalności.

 

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @betacool 25 sierpnia 2018 13:59
25 sierpnia 2018 14:04

Znakomity film. Może nawet lepszy od Fisher King.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 14:04
25 sierpnia 2018 14:37

Fisher King niedawno oglądałem po długiej przerwie.

To był dla mnie poznawczy szok. Ja się z niego jeszcze nie otrząsnąłem - więc jeszcze raz dokładnie film obejrzę i być może napiszę o tym, co widziałem w nim przed laty, a co dostrzegłem teraz. Po prostu muszę się upewnić.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool 25 sierpnia 2018 14:37
25 sierpnia 2018 15:05

Upewnić się co do tego, czy nie jest to znakomity film nakręcony w bardzo podłej intencji.

zaloguj się by móc komentować

eska @krzysztof-osiejuk
25 sierpnia 2018 15:53

Właśnie sobie obejrzałam "Dywizjon 303", ten angielski. Film niskobudżetowy, nakręcony "w poetyce" sprzed lat 30-tu, żadnych tam efektownych tricków itp. Z konieczności skrótowy, jednak uczciwy co do faktów. Ale....
No właśnie - scenografia, szczegóły, klimat, cholera, widz miejscami ma wrażenie, że faktycznie ogląda jakieś migawki z tamtego czasu, że to rzeczywiście nasi piloci, a nie aktorzy.

I tej autentyczności w szczegółach, w gestach itp. żaden z naszych dzisiaj nie jest w stanie osiagnąć, oni po prostu nie mają o tym pojęcia i nawet o tym nie wiedzą. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @betacool 25 sierpnia 2018 14:37
25 sierpnia 2018 16:11

Nie mogę się doczekać. Ja go widziałem kilka razy i stale widzę tam to samo.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @eska 25 sierpnia 2018 15:53
25 sierpnia 2018 16:15

To dobra wiadomość. Słyszałem głosy, że ten film jest do niczego.

zaloguj się by móc komentować

Caine @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 16:15
25 sierpnia 2018 16:46

Jest w Dywizjonie Gibson. Milo Gibson. 

Ujecia samolotów wyglądają jak zapis gry wideo. Starej gry wideo.

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-osiejuk @betacool 25 sierpnia 2018 16:49
25 sierpnia 2018 19:22

Gilliam powiedział kiedyś, że "Fisher King" powstał głównie po to, by naprawić beznadzieję przedstawioną w "Brazil". Zwróć uwagę na to, że "Brazil" to totalny pesymizm, gdzie wszystko kończy się źle. I w pewnym momencie "Fisher King" robi też takie wrażenie, i wtedy następuje zmiana.

zaloguj się by móc komentować

onyx @eska 25 sierpnia 2018 15:53
25 sierpnia 2018 21:46

 Z tego co widziałem to scenariusz nowego Dywizjonu 303 jest zerżnięty z tego angielskiego plus dodano wątki miłosne. Klimat nie do porównania bo ten nowy wygląda jak podrasowana kopia obecnej naszej produkcji patriotycznej. Wątki miłosne dodają raczej kiczu niż akcji. Ten angielski mi się podobał. Tani ukłon w naszą stronę.

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 19:22
25 sierpnia 2018 21:48

Brazil to jakiś dół z wapnem, oglądałem dwa razy ale dawno i nie miałem chęci oglądać po raz kolejny. Ciekawy jestem tego nowego Don Kichota.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @onyx 25 sierpnia 2018 21:48
25 sierpnia 2018 21:53

A drugi raz ogladałeś po co?

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 21:53
25 sierpnia 2018 22:30

Dawno to było, już nie pamiętam ale prawie wszystkie filmy Giliama oglądałem więcej niż raz. Pewnie chciałem sprawdzić wrażenia po latach.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk 25 sierpnia 2018 19:22
25 sierpnia 2018 22:58

Pamiętam z Brazil tylko tę muchę na maszynie do pisania, która doprowadza do pasma nieszczęść, ale z Fisher Kingiem, to chyba sprawa jest nieco bardziej zagmatwana, albo mi się z wiekiem coraz więcej komplikatorów uruchamia. Obejrzę bardzo uważnie. 

zaloguj się by móc komentować

Caine @onyx 25 sierpnia 2018 21:48
26 sierpnia 2018 00:07

Długi jest ten nowy DonKichot, ale ma wszystko co trzeba - kpinę z katolickich obyczajów; Hiszpanię jak jedno wielkie wysypisko śmieci; zdziczałych wieśniaków. Jedna wielka szajba.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować