-

krzysztof-osiejuk : To ja

Czy Rolling Stonesi mają coś do ukrycia?

      Proszę sobie wyobrazić, że właśnie dostałem wiadomośc od naszego kumpla Tomka Bereźnickiego, w której informuje mnie on, że przyszło mu wziąć udział w koncercie Rolling Stonesów. Przyznaje bez bicia, że jeszcze parę dni temu nie miałem bladego pojęcia, że tych czterech staruszków jeszcze się produkuje na scenie, natomiast tak się cudownie zdarzyło, że dokładnie w tym samym dniu, co Tomek wysłał mi maila z informacją o swojej przygodzie, znalazłem na Youtubie zapis całego koncertu wspomnianych Rolling Stonesów z Dusseldorfu czy Hamburga, więc byłem mniej wiecej na bieżąco.

      W swoim mailu Tomek pisze coś dla mnie absolutnie niezwykłego, a co ja muszę tu zacytować słowo w słowo: „Teraz bardziej to zrozumiałem, dlaczego oni nie łapiąc się teoretycznie nawet do pierwszej setki zespołów i tak są najlepsi”. Jak mowię, wprawdzie nie na żywo, ale jakoś tam obejrzałem ten występ na Youtubie i potwierdzam. Od nich wszyscy są lepsi, a oni i tak rządzą. Jak to się stało? Być może się dowiemy, kiedy ktoregoś dnia oni będą grali swój kolejny koncert, każdy z nich w jednej chwili umrze i rozlegnie się głos. Jego głos.

      Proszę sobie może poczytać mój tekst na ich temat zamieszczony w ksiące „Rock and roll, czyli podwójny nokaut”.

 

 

      Pisałem już o tym w innym miejscu, ale powtórzę. Otóż ja bardzo źle znoszę sytuację, kiedy któryś z bardziej, słusznie, czy mniej słusznie, uznanych muzyków, lekceważąco wypowiada się na temat zespołu Led Zeppelin. Oczywiście, nikt pewnie tu nie przebije Pete’a Townshenda, głównie ze względu na to, że ja nie bardzo umiem sobie wyobrazić, jakim prawem ktoś taki jak Townshend może się wypowiadać lekceważąco o kimkolwiek, poza być może swoim kumplem z zespołu Rogerem Daltreyem, ale też przez ów szczególny rodzaj obślizgłości, z jaką on swoje opinie na dowolny temat ma zwyczaj przekazywać. Niedawno jednak trafiłem na Keitha Richardsa, i to, przyznam, mi wystarczy, żeby to, co wcześniej chciałem pisać o Rolling Stonesach nieco przearanżować.

     Co zatem takiego mówi nam Richards na temat zespołu Led Zeppelin?  On wprawdzie nie jest aż tak desperacko bezpośredni jak Townshend, ale, owszem, też robi wrażenie. Poproszony mianowicie o opinię, mówi, że dla niego Led Zeppelin, to przede wszystkim Jimmy Page, który jest fantastycznym gitarzystą, później przez dwie minuty gada o Page’u, by na koniec znów się głupkowato uśmiechnąć i powtórzyć, że Led Zeppelin to Page, i tylko Page.

      W tej sytuacji, ja bym chciał powiedzieć, co to takiego ci Rolling Stonesi. I tu spróbuję temat ująć trochę w podobny sposób, w jaki sprawę Led Zeppelin ujął Keith Richards, a więc nie skupiając się na tym, w jaki sposób Rolling Stonesi stanowią jedno z najważniejszych zjawisk w muzyce rock’n’rollowej, ale w jaki sposób Rolling Stonesi są, jeśli nie wyłącznie, to przede wszystkim, produktem. Produktem pierwszej klasy, ale produktem. Takim samym produktem, jak produktem jest na przykład Superman, Spider-Man, czy słynne piosenkarskie duo John Lennon i Yoko Ono.

      Myślę, że wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek zdjęcie zespołu, szczególnie z ostatniego (sic!) okresu ich aktywności, czyli już po odejściu Billa Wymana, by wiedzieć, co mam na myśli. Tam nie ma jednej zmarszczki na ich twarzach, jednego błysku w oczach, jednego kosmyka włosów na ich głowach, który jest autentyczny. To co widzimy, to efekt – już chyba jednak ostateczny – 50 lat pracy najwybitniejszych na świecie stylistów i specjalistów od wizerunku. A co dla nas ciekawsze, również to, co zespół robi od dziesiątek już lat na poziomie muzycznym, to też wynik dokładnie tej samej pracy.

      Oczywiście nie będę się wygłupiał i negował fakt oczywisty, a więc choćby to, że jeden z ostatnich koncertów zespołu, a więc ich debiut w Glastobury jest jednocześnie jednym z ich najlepszych, jaki zdarzyło mi się oglądać, jednak nie oszukujmy się. Jeśli spojrzeć na nich i słuchać tych piosenek bez tych wszystkich emocji, zupełnie na zimno, i to nawet bez szczególnej złośliwości, to przecież to, co widzimy, jest autentycznie śmiechu warte. Przecież oni nie są już nawet w stanie się przestać choćby na moment wygłupiać. Trzech starych dziadów pozujących na steranych życiem czarnych bluesmanów, plus ten czwarty, zachowujący się, jakby go ktoś czterdzieści cztery lata temu nakręcił, i od tego czasu tylko wymieniał baterie. I to ma być sztuka?

     Ktoś z całą pewnością powie teraz, że tak; że to właśnie jest sztuka. Że i to ich granie i te ich piosenki i ta wieczna energia to sztuka najczystsza, i nie mająca sobie równej. Zastanówmy się więc, jak to z tymi Rolling Stonesami było przez te wszystkie lata? Jak wygląda ów bilans po 50 latach? Popatrzmy więc przez chwilę, już może nie na Beatlesów, bo to by było zagranie bardzo nieczyste, ale na Hendrixa, który też przecież nie wszedł do historii dzięki fantastycznym piosenkom. Otóż on grał praktycznie tylko przez trzy lata, wydał cztery płyty i na koncertach grał wciąż te same dziesięć piosenek, z których – jako osobne, godne zapamiętania – można pamiętać „Voodoo Chile”, „Crosstown Traffic”, „Purple Haze”, „Who Knows”, „Machine Gun”, i te parę bluesów, które wciąż zmieniały tytuły. Powtarzam: dziesięć piosenek, trzy lata i koniec.

     Rolling Stonesi wkraczają właśnie w swoją szóstą dekadę, i z tym samym do porzygania szpanem, co pięćdziesiąt lat temu, raz na parę lat ruszają w kolejną stadionową  trasę i tłuką te same dziesięć przebojów, doskonale wiedząc, że całej reszty równie dobrze mogłoby nie być. A już zwłaszcza tych dwóch numerów Richardsa właśnie, które musimy obowiązkowo wysłuchać, kiedy Jagger za kulisami poddawany jest transfuzji. A, żeby nikt nie zapomniał, że oto mamy prawdziwą historię rocka, to na trzeci bis, zawsze nam przywalą „Satisfaction”. Gdyby ktoś nie pamiętał – z roku 1965.

      I w tej oto sytuacji, poproszony o opinię na temat zespołu Led Zeppelin, Keith Richards – ani szczególnie wybitny gitarzysta, taki sobie kompozytor, żaden wokalista, ale za to jedna z najsłynniejszych masek współczesnej kultury pop – nagle potrzebuje się robić strasznie przebiegły i coś tam plecie na temat tego, że Jimi Page to wybitny gitarzysta, natomiast Led Zeppelin… sami wiecie. Jeszcze tego brakowało, żeby i na Page’a postanowił ponarzekać!

      Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Rolling Stonesi mają swoje miejsce w historii tej muzyki i nikt im go nie odbierze. Te paręnaście piosenek, które oni wyprodukowali przez te 50 lat to jest kanon rock’n’rolla. Faktem jest, że nawet dziś jeszcze, każde kolejne pojawienie się tych ludzi na scenie tworzy naprawdę poważną jakość, natomiast inną sprawą jest to, że przyznając im to co do nich należy, nie powinniśmy zatracać proporcji. A już na pewno nie wypada, by taki Keith Richards przychodził i próbował opisywać zespół Led Zeppelin z pozycji nauczyciela, bo nawet jeśli uznamy, że muzycznie on i jego koledzy zasłużyli sobie na specjalne prawa, to zawsze pozostaje sprawa Briana Jonesa, i z tego ani on, ani żaden z nich się nie wytłumaczy. A już zwłaszcza, gdy po przeciwnej stronie będą mieli Page’a, Planta i John Paul Jonesa, którzy, kiedy zmarł Bonham mieli w sobie na tyle artystycznej i ludzkiej powagi, by machnąć na ten cały biznes ręką i nie robić z siebie wystawy.

 

Moja książka o muzyce jest do kupienia tu. Polecam serdecznie.

 



tagi: the rolling stones  diabeł 

krzysztof-osiejuk
20 września 2017 09:05
37     961    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 09:55

Dzień dobry w ogóle nie rozumiem tego zachwytu, ale zainspirował mnie Pan na tyle, żeby sobie poszukać trochę muzyki do auta.
I mam w związku z tym pytanie jak to jest że Stonesi to rock'n'roll i Wanda którą ściągam to też rock'n'roll?
To są jakieś podgatunki czy o co chodzi?

https://www.youtube.com/watch?v=13zVpJcmUmM&list=PLsgrzvnJh6uYP8HRHfkQTck5cMwpP-LY8

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 10:14

Nadal uważam, że Mozart był jeszcze lepszym produktem, ale i tak wolę słuchać Led Zeppelin niż Stones'ów.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 11:47

A ja myślę, że oni są jednym z tych wyjatków, który ma nam udowodnić, że cały ten biznes nie obraca się w schemacie: mocne wejście/prochy +alkohol/ szybkie wyjście (zejście) + cała masa kasy z budowania "przedwcześnie nieżywej legendy".

Ja już wiem kto przjmie po nich pałeczkę. To będzie U2.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @parasolnikov 20 września 2017 09:55
20 września 2017 11:47

Wanda to rockabilly, a Stonesi to komiks.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @krzysztof-osiejuk 20 września 2017 11:47
20 września 2017 11:50

Muszę przyznać że nic nie rozumiem ..

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 12:59

Ja się nie będę wypowiadał dopóki nie napiszesz o Kinks'ach!

Kiedyś prawie obiecałeś.

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 13:08

A co mi tam, mogę skomentować:

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @betacool 20 września 2017 11:47
20 września 2017 13:18

Możliwe,  tyle że to by tylko potwierdzało teorię, że wszystko schodzi na psy.

zaloguj się by móc komentować

bendix @betacool 20 września 2017 11:47
20 września 2017 13:20

Oczywiście żę jutu. Oni to już nawet zrobili i robią od dłuższego czasu. Jaka szkoda że nigdy ich nie lubiłem słuchać. Bono to taki Barbie/Ken.

I te festyniarskie oprawy świetlne...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @bendix 20 września 2017 13:20
20 września 2017 13:41

Trzy pierwsze płyty mieli okay.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-osiejuk 20 września 2017 13:18
20 września 2017 13:49

Oj tak, tak.

Drogę do całkowitego zejścia pokazuje nasz grajdołek.

U nas oprócz Riedla prawie nikt się na tamten świat w sposób rokendrolowy nie wyprawił, więc prawie wszyscy jak jeden mąż ocinają kupony śpiewajac "Dziwny jest ten świat" albo "Dni, których jeszcze nie znamy".

Wszystko na tle coraz bardziej festyniarskich opraw świetlnych.

 

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @betacool 20 września 2017 13:49
20 września 2017 14:02

Jeden taki z nowszej ery się wyprawił - Marcin Szyszko się chyba nazywał z niejakich wilkuf. No i jeszcze z dawniejszych czasów Darek "Skandal"

zaloguj się by móc komentować

bendix @krzysztof-osiejuk 20 września 2017 13:41
20 września 2017 14:04

"Trzy pierwsze płyty mieli okay."

Możliwe że masz rację. Ale wtedy tego nie zauważyłem a ich późniejsze dokonania chyba mi to skutecznie przesłoniły. Nie znoszę wyjącego i zaprawionego pogłosem głosu Bono. Jego "image-u" też.

Jest pretensjonalny "jak cholera"

zaloguj się by móc komentować

betacool @bendix 20 września 2017 14:02
20 września 2017 14:22

No tak, tylko materiał nie na legendy tylko na jakieś opowiastki...

W sumie te polskie legendy muzyczne, to chyba się utrwalają poprzez kłopoty ze zdrowiem, albo ze służbą zdrowia - Niemen, Grechuta, Ciechowski...

zaloguj się by móc komentować

onyx @betacool 20 września 2017 13:49
20 września 2017 14:50

U nas to jest sprowadzone do rangi sportu narodowego. Wygląda to już od dawna koszmarnie i groteskowo. Pozostały im jeszcze zapasy w kisielu.

zaloguj się by móc komentować

glicek @betacool 20 września 2017 14:22
20 września 2017 15:06

A taki zespół Lady Pank a konkretnie Panasewicz i Borysewicz są nie do zdarcia mimo że za kołnierz nie wylewali. Nie podzielili losu Krzysztofa Jaryczewskiego z Odziału Zamkniętego, który co prawda żyje ale od rock'n'rollowego trybu życia stracił głos.

W sumie te polskie legendy muzyczne, to chyba się utrwalają poprzez kłopoty ze zdrowiem, albo ze służbą zdrowia

...albo wskutek samobójstwa jak niejaki Magik z Paktofoniki/Kalibra 44. Ale to już legenda dla pokolenia 30+ a nie takich starych zgredów jak my.

zaloguj się by móc komentować

bendix @betacool 20 września 2017 14:22
20 września 2017 20:13

Marka wyklucz. Reszta masz rację. A co do legend. opowiastek to czym to się różni od legendy stonesów?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @krzysztof-osiejuk
20 września 2017 20:31

ja np. w ogólnosci nie cierpię muzyki rockowej.

Nawet jak byłem w tzw. wieku przedpobporowym   jakos mnie zbyt mocno nie uwiodła.

No, może za wyjątkiem produkcji kapeli o nazwie Vanilla Fudge oraz  albumów "Ennea" i "Chase" zespołu Chase.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @glicek 20 września 2017 15:06
21 września 2017 00:05

To Lady Pank wciąż grają? I wciąż The Police?

PS.

Kaliber był znakomity.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @stanislaw-orda 20 września 2017 20:31
21 września 2017 00:10

Ale mnie wzruszyłeś tym Chase! Ja jeszcze w latach 70, wspólnie z pewnym bardzo bliskim kolegą, dzis juz niestety zmarłym, kupiliśmy sobie na spółkę płytę Chase "Pure Music". Ja ją do dziś znam na pamięć.

A Vanilla Fudge było naprawdę oryginalne. Bardzo oryginalne.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @krzysztof-osiejuk
21 września 2017 00:36

Szkoda, że nie będzie Pana i Pana Gabriela już w tym roku w tej okropnej Warszawie.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarekBielany 21 września 2017 00:36
21 września 2017 01:04

Śmieszne nazwy miejscowości:
Koza, Głupce, Buraki, Majtki, Matoły, Warszawa

Za:  Nowy Pompon.pl

zaloguj się by móc komentować

glicek @krzysztof-osiejuk 21 września 2017 00:05
21 września 2017 01:06

To Lady Pank wciąż grają? I wciąż The Police?

Jako małolat w podstawówce ich lubiłem :) ale potem od pocz. lat 90tych przestałem słuchać i nie wiem co u nich było słychać.

http://www.lady-pank.com/AKTUALNOSCI
1 października mają koncert w Reykjaviku na Islandii, a wcześniej parę imprez zamkniętych. Poza tym standardowo jak to z gwiazdami na wygaszaniu - nagrali płyty "akustycznie" i "symfonicznie".

Kilka lat temu nagrali jakiś protest-song o tym, że "nie ma jak przed demokracją zwiać" i "Co cztery lata do urny gnasz, Aż ze zdziwienia mięknie ci dziób, Wrzucasz kartkę i wybierasz drób. " hoho taktak Może siepacze JarKacza ścigają ich za to i musieli nawiać aż na Islandię? :)

Kaliber był znakomity.

To prawda, był.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda 21 września 2017 01:04
21 września 2017 01:40

Mało śmieszne.

Bujaj się w pomponie Stasz... przerwa: Stanisławie.

zaloguj się by móc komentować



MarekBielany @glicek 21 września 2017 01:06
21 września 2017 01:47

Kaliber był znakomity jak MO

zaloguj się by móc komentować




MarekBielany @krzysztof-osiejuk
21 września 2017 02:11

Proszę mi wybaczyć. Artykuł o Jermaku ?!

Były kiedyś wydawnictwa (miniaturki) , ale spaliły się w piwnicy. Coś we łbie zostało.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarekBielany 21 września 2017 02:11
21 września 2017 02:43

to chyba do mnie.

Za duzo piwa?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda 21 września 2017 02:43
21 września 2017 02:51

Nie piwam.

Chińska (!)  zielona cherbata.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarekBielany 21 września 2017 02:51
21 września 2017 02:56

A może to  jednak herbata?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda 21 września 2017 02:43
21 września 2017 02:57

Zapraszam do Loretto (kto chce to znajdzie)

Hę TT o i to!

.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @krzysztof-osiejuk 21 września 2017 00:10
21 września 2017 03:03

Our generation.

Ja  ponadto zachowałem sentyment do zespołu  "Klan" z Markiem Ałaszewskim.

Gdyby ww. mogli zaistnieć na  rynku anglojęzycznym, to ta  kapela mogłaby zrobić karierę.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @stanislaw-orda 21 września 2017 03:03
21 września 2017 22:48

Nie mogli. Jedno Vanilla Fudge wystarczyło. Przykro mi to mówić, bo też ich lubiłem. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować