-

krzysztof-osiejuk : To ja

Czy Ślązacy będą wysyłać do Barcelony paczki z niemiecką czekoladą?

Mamy sobotę, a więc całkiem odpowiedni dzień na mój kolejny felieton dla „Warszawskiej Gazety”. O autonomiach.       

 

 

      W hiszpańskiej Katalonii najpierw odbyło się o dawna szykowane  niepodległościowe referendum, przez państwo natychmiast uznane za nielegalne, i dziś mamy sytuację, którą niektórzy gotowi są określać mianem wojny domowej, a reszta wie, że nawet jeśli uznamy ten nastrój za grubo przesadzony i nawet jeśli Hiszpania ostatecznie jakoś sobie z tą sytuacją poradzi, to kraj już nigdy nie będzie taki jak był przez wieki. Dlaczego? Dlatego, że owa dotychczas tylko gdzie niegdzie szeptana teoria, że nie ma czegoś takiego jak państwo, czy, co wiecej, naród, nagle się urzeczywistniła jako święta i niepokonana. I pomyśleć tylko, że wszystko się zaczęło od czegoś tak wydawałoby się niepoważnego, jak autonomia.

     Wydarzenia w Hiszpanii – i nie trzeba tu być szczególnie wrażliwym obserwatorem, by to zauważyć – wręcz automatycznie kojarzą się z tym, co się dzieje w innych rejonach świata, a więc również z naszego punktu widzenia miejscu najważniejszym, czyli na Śląsku, gdzie nawet jeśli na szczęście jeszcze nie politycznie, ale, owszem, jak najbardziej kulturowo, coraz bardziej rosnące wpływy zyskuje tak zwany Ruch Autonomii Śląska, którego lider, Jerzy Gorzelik, by wspomnieć o tym tak tylko na marginesie, zdążył już przesłać Katalończykom swoje wyrazy solidarności, i trzeba tu mieszkać, by widzieć wyraźnie, w jakim kierunku ów kulturowy blitzkrieg zmierza.

     To prawda, polityczne wpływy Gorzelika i prowadzonego przez niego Ruchu uległy ostatnio dramatycznemu zmniejszeniu i gdyby nie desperackie próby utrzymania się przy władzy Platformy Obywatelskiej, ich, jako organizacji, prawdopodobnie by już dawno nie było, natomiast, jak mówię, wystarczy tu mieszkać, by widzeć jak oni są skuteczni, gdy chodzi o to, co u zwierząt się określa nazwą „zaznaczania terenu”, a tu sprowadza się do pozostawiania gdzie się tylko da i to w każdej możliwej formie śladów tego, że tu nie jest Polska, lecz Śląsk, a więc byt calkowicie autonomiczny, by nie powiedzieć, osobny.

      No właśnie – osobny. Zarówno sam Gorzelik, jak i ludzie, którzy zasadniczo popierają jego wysiłki na rzecz przyznania Śląskowi autonomii, może nie na co dzień, ale w sytuacjach, gdzie trzeba się deklarować jednoznacznie, zarzekają się, że im ani w głowie odłączanie się od Polski i tworzenie osobnego bytu państwowego. Chodzi tylko o to by Polska uszanowała śląską tożsamość i skoro nie da się póki co uzyskac nic wiecej, to by przynajmniej pozwoliła Ślązakom cieszyć się publicznie własną „ślunkom godkom”. No i stąd nagle pojawiają się w mieście lokale o nazwie „Cafe Kattowitz”, sklepy sprzedające pamiątki, gdzie wszystko jest opisane gotykiem, a w wiadomościach sportowych nadawnych przez najpopularniejszą lokalnie stację radiową, zamiast słowa „mecz” występuje niemiecki „spiel”.

      A zatem, biorąc to wszystko pod uwagę, miejmy na nich oko i przede wszystkim pamiętajmy, Polska jest jedna i o żadnych autonomiach mowy być nie może. Jak chcą, niech się uczą pisać gotykiem, ale to wszystko.

 

Przypominam, że moje książki są jak zawsze do kupienia w księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl. Jak już sprzedamy te, będziemy wydawać kolejne, a zatem zachęcam gorąco.

      



tagi: barcelona  śląsk  raś 

krzysztof-osiejuk
7 października 2017 10:11
3     917    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Kuldahrus @krzysztof-osiejuk
7 października 2017 11:38

" ...sklepy sprzedające pamiątki, gdzie wszystko jest opisane gotykiem..."

Tak dokładnie to chyba chodzi o szczególny rodzaj gotyku, czyli szwabache?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @krzysztof-osiejuk
7 października 2017 12:09

Chayba tak. Głowy nie dam, ale to jest chyba to,

zaloguj się by móc komentować

ApesCornelius @krzysztof-osiejuk
7 października 2017 19:54

Obawiam się, że "Autonomia Śląska" ma być polisą ubezpieczeniową dla Niemców, gdyby Polska miała wybić się na niepodległość.

Wystarczy uznanie Śląska przez Niemców za autonomię i rozbiór polski jest załatwiony.

Ostatnią demonstrację wpływów niemieckich widzieliśmy na festiwalu opolskim, wystarczy likwidacja symbolicznego oznaczania terenów niemieckich symbolami polskimi i w krótkim czasie będzie tam festiwal lokalnej piosenki niemieckiej.

A po drodze na Górny Śląsk mamy Dolny Śląsk. 

Moja ostatnia rozmowa w kolejce do lekarza z panią pedagog szkolną opiekującą się dziećmi z domu dziecka, która mnie przeraziła "Panie Ja to nawet bym się cieszyła, gdyby Niemcy tu rządzili, zarabiałabym w euro" 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować