-

krzysztof-osiejuk : To ja

Czy Szczepan Twardoch jest wybitniejszym pisarzem od Anne Applebaum?

         Kilka już razy chodziło mi po głowię, żeby tę kwestię ostatecznie wyjaśnić, ale zawsze albo o tym zapominałem, albo pojawiało się coś, co akurat wydawało mi się ciekawsze. Wczoraj jednak, pod moją notką zainspirowaną zabójczym wręcz poziomem ostatnich tekstów Coryllusa, a w której ja – przyznaję, że nieco prowokacyjnie – wyraziłem obawę, czy to całe moje pisarstwo ma w ogóle jakikolwiek sens, pojawił się komentarz, który tu zacytuję niemal w całości:

      „Nie ma najmniejszego sensu, dotyczy to również Maciejewskiego. Po prostu wy tego nie umiecie robić. Dla przykładu wasz wróg śmiertelny Twardoch żyje z pisarstwa jak pączek w maśle. Jego pojedyncze nakłady przewyższają wszystko co razem z M. wydaliście ( nie sądzę żeby nakład którejkolwiek z waszych książek przekroczył 1000 egz. ). Chcąc coś robić z sensem należy mieć na swoją pracę klientów, wy ich nie macie. Macie jedynie koło wyznawców i nie są to tysiące osób”.

     Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ten akurat komentator może być w tym co pisze mocno nieszczery, choćby z tego powodu, że w kolejnym komentarzu sam przyznaje, że jest rodzinnie powiązany z wydawcą Twardocha, ponieważ jednak mam wrażenie że jego słowa bardzo dobrze oddają to, co wielu z nas sobie wyobraża nie tylko na temat produkcji Kliniki Języka, ale w ogóle na temat tak zwanego „rynku książki”, pomyślałem sobie, że warto by było powiedzieć wreszcie w tej sprawie parę słów. Otóż przede wszystkim powinniśmy wszyscy zrozumieć, że coś takiego jak „rynek książki” nie istnieje. A przynajmniej nie w takim sensie, w jakim powszechnie rozumiemy słowo „rynek”, gdzie jest towar i chodzi o to, by go sprzedać w taki sposób, by wyjść na swoje. I wcale też nie chodzi mi o to tylko, że 99 procent tego co się dziś w Polsce – a kto wie, czy nie na świecie – wydaje, to makulatura, ale również mam na myśli ten jeden procent, czyli wspomnianego Twardocha, Stasiuka, Bondę, Tokarczuk, czy kogo tam jeszcze z jednej strony, a książki typu „Resortowe dzieci” z drugiej. Żeby to ujrzeć w pełnej krasie, wystarczy zajść do pierwszego lepszego dyskontu typu „Żabka”, „Biedronka”, czy „Stokrotka”, rzucić jednym okiem na to, co tam jest wystawiane w koszach z książkami, a za chwilę drugim na to, ile osób przy wspomnianych koszach w ogóle raczy się zatrzymywać. Chodzi o to, że wszyscy ci pisarze, począwszy od tej pani, która wydała biografię Ronaldo, przez żonę ministra Sikorskiego, po wspomnianą wcześniej Bondę tam leżą, a skoro leżą, to, przepraszam bardzo, ale co my w ogóle wiemy na temat tego, w jakich nakładach te książki są wydawane i jaka ich część jest sprzedawana. Ktoś powie, że podobno tego jest dużo. No ale cóż to znaczy „podobno”? Skąd ta wiedza, założywszy, ze nie od samych zainteresowanych?

      No ale dobra. Ktoś mi zaraz na to odpowie, że faktycznie, u nas z czytelnictwem nie jest najlepiej, ale każdy chyba widział samochód, jakim jeździ Twardoch, czy dom, w jakim mieszka Stasiuk, a to przecież świadczyć musi o tym, że oni jednak w jakiś sposób na tych książkach zarabiają. Otóż rzecz polega na tym, że nawet jeśli oni faktycznie sobie kupili ten samochód, a następnie wybudowali ten dom, to z całą pewnością nie z tego, co uzyskali ze sprzedaży swoich książek. Każdy z nich bowiem, czy to Twardoch, czy Stasiuk, czy Bonda, żyją z tego, że mają osobisty udział w przekręcie polegającym na tym, że wydawnictwo ma swój roczny budżet, dzięki któremu funkcjonuje i żyje, a część tego budżetu, zupełnie niezależnie od faktycznej wysokości sprzedaży, jest przeznaczona na samochód Twardocha i dom Bondy. I nie oszukujmy się. Wydawnictwa nie po to utrzymują tych swoich rzekomo autorów bestsellerów po to, by zarabiać na sprzedaży ich książek, ale wyłącznie po to, by ich nazwiska pomogły im doczołgac się do kolejnego roku i kolejnego budżetu, a jeśli im płacą więcej niż trzeba, to też tylko po to, by media mogły wokół tego przekrętu zbudować jakąś fajną opowieść. Jeśli mamy wydawnictwo, które wydaje powiedzmy 20 książek rocznie, a wśród tych książek jest jeden tak zwany „hit”, to jego autor nie jest rozliczany ze sprzedaży, ale pozostaje na pensji, jako ktoś, kto dostarcza temu przekrętowi alibi. Wydawnictwo Literackie zamawia u Twardocha kolejną powieść, daje mu na to, żeby on przez kolejne dwa lata siedział i pisał, powiedzmy, sto tysięcy złotych, on za część z tych pieniędzy kupuje sobie coś ładnego, za część jedzie do Toskanii nawpieprzać się trufli, a za resztę przez te dwa lata żyje jak każdy z nas, męcząc to gówno, które musi wydawnictwu dostarczyć na termin, bo interes musi się kręcić. Książka się ukazuje w nakładzie kompletnie nieznanym, parę tysięcy dostaje natychmiast nalepkę „- 20%” i zostaje natychmiast wciśnięta tym wszystkim durniom, którzy wcześniej się dowiedzieli, że oto Twardoch napisał kolejną książkę, a reszta jest natychmiast wrzucona do Biedronki w cenie 9 złotych za sztukę, a nastepnie skierowana na przemiał. I tak do następnego razu.

        I teraz pewnie znów ktoś powie, że nawet jeśli tak jest, to ani ja, ani nawet Coryllus, nie mamy prawa pyskować, bo jesteśmy kompletnie niszowym towarzystwem, działającym z myślą o maleńkiej grupie zakochanych w nas wariatach, i nie mamy nawet prawa myśleć, by konkurować z poważnymi autorami, takimi, jak – niech już on tu z nami zostanie, jako symbol – Szczepan Twardoch. A więc, proszę sobie wyobrazić, że tu też sytuacja nie jest wcale taka oczywista. Ja oczywiście nie mam pojęcia, ile egzemplarzy swojej ostatniej książki sprzedał Twardoch, podobnie zresztą, jak on nie wie, ile tych egzemplarzy sprzedałem ja, natomiast jedno jest pewne. Otóż, podczas gdy Twardoch, jak już to powiedzieliśmy, jest pracownikiem wydawnictwa, któremu wydawnictwo organizuje utrzymanie, zarówno ja, jak i Coryllus, działamy wyłącznie na swój rachunek. Gdy chodzi o mnie, jak wszyscy wiemy, dotychczas wydałem osiem książek – czyli nie wiele mniej niż Twardoch – za wydanie każdej z nich zapłaciłem z własnych pieniędzy, koszt wydania każdej z nich zwrócił mi się w ciągu kilku tygodni i ze sprzedaży każdej z nich do dziś miesiąc w miesiąc stać mnie na to, by sobie coś ładnego kupić i żeby jeszcze zostało na kawałek kiełbasy i serka. I tu powiem coś, co niektórych może doprowadzić do białej gorączki. Otóż ja oczywiście nie powiem, ile ja się spodziewam dostać pieniędzy z grudniowej sprzedaży moich książek, ale nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że to znacznie przeywższa to, co Twardoch dostał za minione pół roku. A w tej sytuacji, przepraszam bardzo, ale ile jest sensu w stawianiu mi zarzutu, że to co ja robię, to kompletna porażka?

      Na zakończenie wspomnianego na początku komentarza jego autor noworocznie mi życzy, by moja emerytura pozwoliła mi nie zdechnąć z głodu. A ja tu oczywiście nie umiem zachować pełnego spokoju, bo faktycznie, gdy chodzi o nasze – nie tylko moją – emerytury, diabli wiedzą, jak to będzie. Jednego jednak jestem pewien: nawet jeśli będę klepał biedę, to na trzeźwo w towarzystwie rodziny. W odróżnieniu od wielu tych tak zwanych „prawdziwych pisarzy”, którzy, jak wiemy, z reguły kończą, kitując albo na marskość wątroby, albo na raka trzustki, ewentualnie dogorywają gdzieś w samotności, czekając na telefon, który już nie zadzwoni. Osobiście dziękuję bardzo, ale nie skorzystam.

 

Zapraszam jak zawsze wszystkich do zaglądania do naszej ksiegarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl i do kupowania moich książek. Polecam szczerze.

    



tagi: książki  rynek 

krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 09:48
24     2140    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tadman @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 10:24

Czytam tu i tam jak to celebryta/tka mieszka, jak spędza czas, czym jeździ i powinna zjeść mnie zazdrość. Ale spod tej pozłotki wyłazi czasem prawda i okazuje się, że wziętemu aktorowi grozi komornik, bo zalega z alimentami na sumę 60 000 zł.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 10:26

Dzięki za tekst. Jest ciekawy. Tłumaczy bardzo prosto wiele rzeczy. Tak trzymać gdy idzie o pisanie książek i życzę powodzenia, aby się Panu dalej udawało mieć coś - z własnego pisania - kupić dla siebie i rodziny.  Może dworek w Oblęgorku ;-P  
Niech N.M.P., Nasza Królowa błogosławi Panu i całej rodzinie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @tadman 1 stycznia 2018 10:24
1 stycznia 2018 10:32

Przypadek Zamachowskiego jest tu bardzo wymowny.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @valser 1 stycznia 2018 10:25
1 stycznia 2018 10:33

To właśnie napisałem. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @mniszysko 1 stycznia 2018 10:26
1 stycznia 2018 10:35

Bóg zapłać.  Wszystkiego dobrego dla Ojca.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 11:37

To już wydawcy Twardocha przychodzą tu na seminaria? Koniec świata pani Popiołkowa...

zaloguj się by móc komentować

StanislawGibarian @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 12:06

Szkoda że nie zacytował pan mojego komentarza z dnia wczorajszego in extenso. Stąd nonsensowna dyskusja.

Nie jestem " powiązany rodzinnie " z Wydawnictwem Literackim - jedna z osób w mojej rodzinie pracuje w dziale nazwijmy to "technicznym" - stąd moja wiedza o nakładach książek Szczepana Twardocha. To ja się owej osoby spytałem bo lubię jego książki. Wolno -wolno.

Co do nakładów książek spółki Maciejewski - Osiejuk to nie mam , oczywiście żadnych danych są to tylko moje przypuszczenia.
Cała zaś sprawa wzięła się z pytania które umieścił pan w nagłówku swojego wczorajszego postu.

To wszystko - ale jak widać musi pan mieć zawsze ostatnie , zazwyczaj pogardliwo-obraźliwe , słowo .
Ok - niech i tak będzie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @StanislawGibarian 1 stycznia 2018 12:06
1 stycznia 2018 12:51

In extenso? Proszę bardzo, ma Pan to swoje in extenso: "Mimo wszystko życzę panu powodzenia w dalszych zmaganiach z życiem, może ukochana partia polityczna gdzieś nocą upchnie ustawę o emeryturach obywatelskich. Może nie zdechniecie z głodu na starość". Reszta to cytat z mojej notki, plus to, co zamieściłem wyżej. 

Co do reszty, napisał Pan tak: "Hmmm.... Problem polega na tym że mam kontakty rodzinne w WL z Krakowa i wiem jak się sprzedają książki Twardocha". Teraz się okazuje, że wcale nie chodzi o kontakty rodzinne, lecz o jakąś myszkę, która pracuje w dziale technicznym.

Jest Pan prawdziwym mistrzem. Już Panu lepiej? 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 12:51

W Polsce jest prawie 8.000 bibliotek publicznych. "Poczytne dzieła autorów znanych i lubianych" muszą się nich znaleźć w co najmniej po jednym egzemplarzu (wersje drukowane i audiobooki), gdyż są to "tytuły szczególnie poszukiwane przez czytelników". Poniżej pan Szczepan w katalogach przykładowych BP:

http://niepolomice-bp.sowa.pl/sowacgi.php?KatID=0&typ=repl&plnk=%28__nazwisk_Twardoch+Szczepan%29of%28aT%29&sort=standardowo&view=7

http://www.bemowo.e-bp.pl/bemowo/ini.php?str=tabelka&przod=1&dol=0&gora=10&katalog=20&indeks=1&opis_ile=10&opis=1&sgf=&snf=&sgf2=&KPL=0&kn=0&sorli=&dos=&lista=&PozycjaLista2=&szukaj=Twardoch,%20Szczepan

http://rawamaz.e-bp.pl/ini.php?dol=0&gora=0&przod=0&wstecz=0&katalog=2&indeks=1&opis_ile=10&szukaj=twardoch+szczepan

http://www.wimbp.rzeszow.pl/ksiazki-dla-dkk/

Biedronki czy Żabki nie mają większego znaczenia, gdyż prawdziwy tort jest tu:

http://www.mkidn.gov.pl/pages/posts/narodowy-program-rozwoju-czytelnictwa-2014-ndash-2020-4356.php

Gdyby przyjąć, że na zakupy książek przeznacza się 50-60% środków z powyższego programu, wtedy średnio jedna BP mogłaby kupić 1-2 książki dziennie.

zaloguj się by móc komentować


Zadziorny-Mietek @valser 1 stycznia 2018 11:35
1 stycznia 2018 13:02

Transfer kasy od frajerstwa wierzącego w socjalraj pod państwowym zarządem do tego zarządu oraz wybrańców podtrzymujących w masach ludowych miast i wsi miraż socjalraju. Dlatego pan Szczepan mimo wszystkich zastrzeżeń pozytywnie wypowiada się o prospołecznej polityce Dobrej Zmiany.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @twardy 1 stycznia 2018 11:19
1 stycznia 2018 13:07

Numer konta z mojego bloga usunąłem cztery lata temu, a więc po wydaniu swojej trzeciej książki. Proszę uważać i się nie zadławić śliną, bo w Klinice "Budzik" ruch jak zawsze.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 13:17

Wartościowy tekst, powodzenia w 2018 i tak trzymać

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @StanislawGibarian 1 stycznia 2018 13:00
1 stycznia 2018 14:06

czyli, mówiąc zupełnie serio, kompletnie nie rozumie pan problemu.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 1 stycznia 2018 14:06
1 stycznia 2018 15:59

 Ludzie w ogóle mało z ekonomii rozumieją

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 16:02

Nie startujecie w tych samych konkurencjach, porównywać tego nie sposób. Ale skąd Stanisław miałby to wiedzieć? 

Ciekawe, czy zespołowi np. Niemagotu też zalecają padnięcie na kolana przed Marylą Rodowicz i zajęcie się hodowlą marchewki?

zaloguj się by móc komentować

Janek-D @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 16:19

Świetnie napisane... I czekam na kolejną Pana książkę... Ja gdyby nie teksty ba tej stronie wogole nie wiedzialbym ze taki Twardoch istnieje i tak ledwo kojarzę co on tam pisze. Gość jest zupelnie poza moim horyzontem. 

zaloguj się by móc komentować

Robo @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 16:46

Panie Krzysztofie nie ma sensu ta dyskusja ze Stanislawem bo to jak by urzednik tlumaczyl ze wiecej wnosi niz prowadzacy dzialalnosc czy rolnik. Pan pracuje na chleb a tamtemu sie nalezy za to ze jest .

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Grzeralts 1 stycznia 2018 16:02
1 stycznia 2018 18:12

Faktycznie, jest pewne podobieństwo między obecną karierą Rodowicz i wspomnianych pisarzy. Jednak problemem nie jest to, że my startujemy w innej konkurencji, ale fakt, że onie w ogóle nie są pisarzami. To są pracownicy wydawnictw.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Janek-D 1 stycznia 2018 16:19
1 stycznia 2018 18:44

Mnie się wydaje, że w ogóle ludzi, którzy wiedzą, kto to jest Twardoch jest jeszcze mniej niż tych, co wiedzą, kim jest... ja wiem? Pisarz Piotr Zaremba?

zaloguj się by móc komentować


onyx @StanislawGibarian 1 stycznia 2018 13:00
1 stycznia 2018 23:17

"Mimo wszystko życzę panu powodzenia w dalszych zmaganiach z życiem, może ukochana partia polityczna gdzieś nocą upchnie ustawę o emeryturach obywatelskich. Może nie zdechniecie z głodu na starość"

No to mówiąc ściśle wyszedł z Pana dżentelmen ze słomą w butach po pas. Gdzieś nocą Pan tą słomę upycha?

zaloguj się by móc komentować

onyx @valser 1 stycznia 2018 11:35
1 stycznia 2018 23:21

Jak funcjonuje Krytyka polityczna? A tak:

http://natemat.pl/107571,agnieszka-wisniewska-z-krytyki-politycznej-o-tekscie-sierakowskiego-gest-wazniejszy-niz-tysiace-frazesow-o-rownosci

Łapie naiwnych, którzy za friko odwalą robotę i jeszcze będą tego bronić. Prawie jak praca przy krosnach ;)

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk
1 stycznia 2018 23:24

To jest ciągle ten sam problem, spóźniony widz wpada w połowie filmu na salę i zaczyna wszystkich dookoła pytać o co chodzi i komentować akcję o której nie ma pojęcia. Orka na ugorze.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować