-

krzysztof-osiejuk : To ja

Dlaczego błogosławieni mogą więcej

       Proszę sobie wyobrazić, że moje najmłodsze dziecko, które swego czasu występowało tu, jako „młodsza Toyahówna” i której nadzwyczajna wręcz wyobraźnia zainspirowała tytuł mojej pierwszej książki „O siedmiokilogramowym lisciu i inne historie”, od pewnego czasu nie jest już małą dziewczynką. Jakby tego było mało, wkroczyła ona właśnie w swój 26 rok życia i to pewnie ten właśnie fakt sprawił, że już jakiś czas temu poinformowała nas, że będzie bardzo zadowolona, jeśli uznamy, że to będzie znakomity wręcz prezent urodzinowy, jeśli zechcemy się stąd wynieść na kilka dni. No i stan rzeczy jest taki, że dziś wyjeżdżamy na wydłużony weekend do Przemyśla.

     Czym jest dla nas Przemyśl, miałem okazję wspominać na tym blogu parokrotnie, natomiast z tym miastem jak najbardziej wiąże się pewna szczególna historia, o której, jak sądzę, tu dotychczas nie było. Otóż nie wiem, czy fakt ów jest tu znany, ale Przemyśl to miasto kilkunastu kościołów, oraz, między innymi, dwóch szczególnych duchownych, mianowicie świętego biskupa Józefa Pelczara, oraz błogosławionego księdza Jana Balickiego, których ołtarze można nawiedzać w przemyskiej katedrze. I to z jednym z nich, błogosławionym Janem Balickim, związane jest wydarzenie, o którym wspomniałem. Pamiętam był upalny niedzielny wieczór, właśnie skończyła się Msza Święta, a moja żona modliła się przed wizerunkiem księdza Balickiego o uzdrowienie dla jej wujka, który po wielu ciężkich operacjach, bez najmniejszej nadziei na ratunek, umierał właśnie na w miejscowym szpitalu. Czemu ona postanowiła ze swoją intencją uderzyć do błogosłowianego Balickiego, a nie świętego Pelczara, wyjaśniła mi sama na ten swój przekorny sposób: Pelczar już osiągnął co miał osiągnąć i nie musi się więcej starać, podczas gdy Balicki? O! Balicki ma jeszcze wiele do zrobienia. A więc z tym przedziwnym założeniem klęczała przed tym jego obrazem w przemyskiej katedrze i modliła się o zdrowie dla swojego wujka. Następnego dnia, odpowiednio przygotowany przez tych, którzy widzieli go jeszcze dzień wcześniej, pojechałem do szpitala odwiedzić Wujka z nadzieją, że jeszcze uda mi się jakimś cudem zdążyć się z nim pożegnać… i to co zobaczyłem, stoi mi przed oczami do dziś. Oto był ten upalny poniedziałek, jasny bardzo pokój, szeroko otwarte okno, a na łóżku wujek w krótkich spodenkach, całkowicie przytomny, wesoły, nadzwyczaj rozmowny, przywitał się ze mną jak gdyby nigdy nic, a ja stałem zdębiały, nie mogąc wyksztusić z siebie jednego słowa.

      Po kilku kolejnych dniach, wujek został wypisany ze szpitala, wrócił do domu i mimo że dziś od tego czasu minęło już kilka dobrych lat, mimo swojego bardzo już podeszłego wieku, cieszy się wspaniałym zdrowiem. Zarówno po nowotworze, ale też po ciężkiej cukrzycy, nie pozostało ani śladu, a ja wiem, że kiedy go jutro odwiedzimy, będzie wciąż w wybornej formie.

     A co u księdza Balickiego? Jego też odwiedzimy i zwrócimy się do niego w paru bardzo ważnych sprawach. Miejmy nadzieję, że będzie na nas czekał. Nie tylko zresztą na nas. Szczerze polecam.

 

 

Oczywiście jak zawsze zachęcam do odwiedzania naszej księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl i do kupowania naszych książek. Jeśli będzie potrzeba swoje „Marki, dolary, banany i biustonosz marki Triumph” będę wysyłał w poniedziałek. Z pewnością jednak zobaczymy się wcześniej.



tagi: kościół  przemyśl  jan balicki 

krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 09:43
14     1042    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 10:23

Uwielbiam takie poranki, gdy po słowach o sile ekslodującego napalmu, w powietrzu unosi się zapach fiołków.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 10:41

Tak wlasnie jest :).

.

 

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 11:30

Zdrowe rozumowanie malżonki.

zaloguj się by móc komentować

bolek @betacool 8 marca 2018 10:23
8 marca 2018 12:18

" Uwielbiam takie poranki, gdy po słowach o sile ekslodującego napalmu, w powietrzu unosi się zapach fiołków. "

Cudne ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 18:19

Dziekuje!

Za "namiar" na ks. Balickiego rowniez, pierwszy raz o nim slysze.

http://wsd.przemyska.pl/o-seminarium/swieci-alumni/bl-jan-wojciech-balicki/

zaloguj się by móc komentować


yesfan @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 20:22

Do kapitalnej notki dodam jeszcze że po drugiej stronie Sanu jest kościół Salezjanów gdzie znajdują się relikwie ks. Augusta Czartoryskiego. On też może więcej :-)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk
8 marca 2018 21:02

Przepiękna historia. Betacool wyraził to najlepiej. Za tydzień minie 70 rocznica śmierci bł. ks. Balickiego (też urodzonego w Rzeszowie;-)). A Twoja żona i wujek mogą być świadkami w procesie kanonizacyjnym (cudu uzdrowienia za wstawiennictwem Błogosławionego), jeśli takowy jest prowadzony.

No i wychował innych błogosławionych, w dodatku męczenników (za Wiki): Był wykładowcą seminaryjnym m.in: błogosławionego ks. Władysława Findysza – męczennika okresu komunizmu w Polsce oraz Sługi Bożego ks. Stanisława Kołodzieja - męczennika za wiarę (łac. odium fidei) okresu II wojny światowej.

Patron na nasze czasy!

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @jestnadzieja 8 marca 2018 18:19
8 marca 2018 21:15

Widocznie tu też bez pijaru się nie obywa.

zaloguj się by móc komentować



krzysztof-osiejuk @jolanta-gancarz 8 marca 2018 21:02
8 marca 2018 21:18

Nie sądzę, żeby ktoś poza nami i paroma znajomymi o tym wiedział. 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk 8 marca 2018 21:18
8 marca 2018 22:38

No, ale może to trzeba zgłosić do postulatora (jest nim chyba ks. Chowaniec z pierwszego linku Nadziei)? Bo skoro ks. Balicki jest już błogosławionym, to do kanonizacji (a tym samym powszechnego, a nie tylko lokalnego kultu) jest potrzebny drugi cud:

Do kanonizacji, czyli uznania za świętego, wymaga się zatwierdzonego przez Kościół drugiego cudu, dokonanego już po beatyfikacji za przyczyną Błogosławionego. Wówczas Ojciec Święty ogłasza daną osobę świętą. Odtąd modli się do niej cały Kościół, można poświęcać jej świątynie, włączać do liturgii. http://www.niedziela.pl/artykul/8998/nd/Jak-sie-zostaje-swietym-czyli-rzecz-o

No, chyba że bł. ks. Balicki ma się jeszcze dalej starać;-))

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować