-

krzysztof-osiejuk : To ja

Gdy Niemcy ratują Puszczę Białowieską

          Stali czytelnicy tego bloga orientują się z pewnością znakomicie, że mieszkając tu gdzie mieszkam i uważając to miejsce za niemal najpiękniejsze pod słońcem, wyjątkowo źle znoszę towarzystwo miejscowej ludności, która, przyznaję, że jak najbardziej słusznie i prawomocnie, uważa je za swoje, czyli tak zwanych „Ślązaków”. Od razu jednak muszę wyjaśnić pewną bardzo istotną rzecz. Otóż ja sam jestem w pewnym Ślązakiem, w tym mianowicie sensie, że tu się urodziłem, tu się wychowałem i ani na moment nie uznałem, że to nie jest mój dom. Jeśli jednak wciąż z niezmiennym uporem powtarzam tę frazę, że źle znoszę towarzystwo „tak zwanych Ślązaków”, chodzi mi o to, że ja faktycznie czuję się obco, gdy w swoim otoczeniu spotykam ludzi, a takich tu jest moim zdaniem dużo za dużo, którzy uważają i gdzie tylko mogą to swoje przekonanie deklarują, że jeśli oni z Polską mają więcej wspólnego niż z Niemcami, to wyłącznie dlatego, że do Polski mogą się przejechać autobusem, a do Niemiec muszą wykupić miejsce w autokarze.

      Z tego samego więc względu traktuję jako element zdecydowani mi obcy – w sensie znanym powszechnie pod pojęciem „alien” – niejakiego Gorzelika, prowadzony przez niego Ruch Autonomii Śląska, oraz oczywiście wszystkich tych, którzy są z nim emocjonalnie związani. Kiedy widzę, w jaki sposób tych może tysiąc, dwa tysiące, czy niech ostatecznie będzie, że i pięć, mieszkańców Katowic i okolic prowadzi polityczną akcję na rzecz oderwania Śląska od Polski, czuję wyłącznie agresję. Kiedy ich widzę i słyszę jak nie dość że głoszą te swoje hasła, to jeszcze gdzie tylko mogą zaznaczają teren, choćby w postaci kawiarni pod nazwą „Kattowitz”, mam jedno tylko życzenie, by oni wyszcy wynajęli odpowiednią liczbę autokarów i udali się wspólnie do Hamburga. Najlepiej tam.

      Rozmawialiśmy tu ostatnio o nich troszeczkę i w pewnym momencie żona moja zadała pytanie podstawowe: „To czego tak naprawdę oni chcą?” Odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą, że autonomii, jednak ona nadal drążyła: „No dobra, autonomii, czyli czego?” No i tu, powiem szczerze, nie bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć. No bo cóż by miała owa „autonomia” oznaczać? Zwykły gest czy może coś więcej, a więc to na przykład, że nasze podatki nie będą szły do Warszawy, ale do Berlina? No i oto w minioną sobotę szedłerm sobie na interwencyjną wizytę do mojego teścia, zahaczając po drodze o centrum miasta, a tam natrafiłem na, jak się okazuje, zorganizowany na cześć żółto niebieskiej (swoją drogą, ciekawe skojarzenie, co nie?) flagi Śląska, marsz wspomnianego Ruchu Autonomii Śląska. Marsz był duży, robił jak najbardziej wrażenie, to co mnie jednak zaskoczyło, a jednocześnie i zszokowało, to fakt, że pomijając owe flagi i ludzi przebranych w tradycyjne śląskie stroje, jedyny postulat marszu, jaki udało mi się zauważyć, wyrażał się w postaci wielkiego transparentu z napisem: „V KOLUMNA JEDNA POLSKA JEDEN SUWEREN JEDEN SZYSZKO”… Ups!

      Nie kłamię. Na początku pochodu szły przebrane w regionalne stroje małe dzieci, za dziećmi cała kupa mężczyzn w czarnych, znanych nam z filmów Kazimierza Kutza, odświętnych garniturach, a dalej jacyś przebierańcy z siekierą i piłą elektryczną i transparentem z napisem „V KOLUMNA JEDNA POLSKA JEDEN SUWEREN JEDEN SZYSZKO”. A ja proszę, by zwrócić uwagę nawet nie na to, że, ni stąd ni z owąd, tam, poza odpowiednimi flagami, nie ma śladu walki o ową „autonomię”, lecz czysta biężąca polska polityka. A, jakby tego było mało, nikt nawet nie wspomina o  „jednym Ziobro”, „jednym Macierewiczu”, czy, zupełnie nautralnie, „jednym Kaczyńskim”. Przez Katowice idzie wielki marsz Ruchu Autonomii Śląska, a na swoich sztandarach nie niesie ani żądania przekazania Śląska w niemieckie ręce, ani nawet wyrwania Polski z rąk pisowskich faszystów, ale szydzi z ministra Szyszki. Przeprszam bardzo, ale co Niemców obchodzi minister Szyszko? Co Niemców obchodzi Puszcza Bałowieska i te drzewa?

     Nie lubię ministra Szyszki za parę rzeczy, jednak one tu i teraz wydają się być kompletnie bez znaczenia, skoro, jak się okazuje, na niego się czają Niemcy. Jeśli ni stąd i z owąd okazuje się, że z ich puktu widzenia, nie liczą się ani sądy, ani trybunały, ani cała ta cholerna demokracja, lecz minister Szyszko z jego siekierami, to znaczy, że trzeba zachować wyjątkową czujność. O czym bardzo starannie donoszę.

 

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl,gdzie są do kupienia moje książki.

    



tagi: niemcy  jan szyszko  raś 

krzysztof-osiejuk
17 lipca 2017 10:53
5     696    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
wroclawski @krzysztof-osiejuk
17 lipca 2017 11:42

Każda autonomia ma to do siebie, że od razu wprowadza jasny i klarowny podział. Na swoich i obcych. Swoi to będą ci, którzy zadeklarują się jako Ślązacy i znajda gdzieś jakieś papiery (albo i nie) o swoim pochodzeniu, a obcy to cała reszta. I tak Ty i Twoje dzieciaki i wnuki pomimo tego, że przecież tam jest właśnie Wasza Mała Ojczyzna będziecie obcymi. A obcy zawsze mają gorzej niż swoi. Im gorzej mają obcy tym lepiej mają swoi. I o to tam chodzi. A kto to wszystko inspiruje i wspiera to chyba wiadomo.

zaloguj się by móc komentować

chlor @krzysztof-osiejuk
17 lipca 2017 17:01

Rzeczywiście jakiś surrealizm, jakby górale robili pochody w obronie bałtyckich śledzi przed łapami polskich rybaków. Stąd tak jawna demaskacja tego kto im zlecił robotę. Głupota, ale zapłacone, więc trzeba wykonać.

zaloguj się by móc komentować

heniutka @krzysztof-osiejuk
17 lipca 2017 17:36

Z mojego punktu widzenia taki RAŚ to typowa akcja przejmowania symboli i odwracania wektorów (jak to mówią u p. Maciejewskiego). Wszystko co jest dla nas ważne, oni sobie po prostu przywłaszczyli i obkleili nalepkami w języku niemieckim. Mam ten zaszczyt być Ślązaczką, mieszaniną zarówno Górnoślązaków jak i Ślązaków Cieszyńskich. 

Czuję bezradność, zwłaszcza wobec Rzymskich Katolików, którzy bez refleksji demonstruję swoje przywiązanie do Hajmatu, pielęgnując głęboko w sercu nawet te zaborowe granice, tak przecież jednoznacznie wrogo narzucone tutejszej ludności. Ręce opadają. Szkoda gadać a nawet godać. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
17 lipca 2017 19:06

V KOLUMNA JEDNA POLSKA JEDEN SUWEREN JEDEN SZYSZKO

W moim umyśle od razu pojawił się znak zapytania. Duży hak z kropą na dole. Szyszko jest V kolumna?????? RAŚ chce odwórcić od siebie uwagę i krzyczy łap Szyszkę volksdeutscha????? Brakuje mi w takim razie jeszcze tu JEDNEJ SIEKIERY.

Ja oczywiście jestem naiwny i prostolinijny, ale ja to widzę jako donos na samych siebie. Ich oficer prowadzący bardzo chce żeby wszem i wobec wiadomym było że Raś to V kolumna. W takim razie im chodzi też o to żebyśmy patrzyli z rosnącym niezadowoloniem jak dobra zmiana nic z nimi nie robi.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @krzysztof-osiejuk
19 lipca 2017 00:47

Minister Szyszko jest na celowniku stowarzyszeń i fundacji ekologicznych a przy okazji analizy działalności dwóch niemieckich fundacji działających na terenie Polski: Fundacja Róży Luxemburg i Fundacja Heinricha Bölla (futrowanych przez niemiecką Partię Zielonych) wyszło, że znaczna część organizacji ekologicznych działa głównie na terenach poniemieckich. Było i zapewne jest do dzisiaj coś takiego jak Koalicja Klimatyczna, która koordynuje działanie 23 organizacji ekologicznych w tym np. Polskie Kluby Ekologiczne. Te zaś mają swoje oddziały m.in Górnośląski , Dolnośląski, Wschodniopomorski (czyli: Schlesien Dolny i Górny oraz Ost Preussen), Eko-Unia w Breslau, Instytut Energetyki Odnawialnej( ekspertyzy dla polskiego rządu nt. m.in. turbin wiatrowych Siemensa)i Instytut na Rzecz Ekorozwoju.
To jest poważne zaangażowanie niemieckich funduszy pod świetną przykrywką, jaką są szlachetne działania ekologiczne. Między innymi to organizacje ekologiczne (w liczbie ponad 50) napisały wyjątkowo agresywny i obrzydliwy donos na ks. prof. Tadeusza Guza na KUL w sprawie jego wykładu w Toruniu do leśników w sprawie tzw. ekologii.
Ekologowie w znacznej części to teraz tzw. ukryta opcja niemiecka, więc nie ma co się dziwić, że  w Katowicach oni stanowili znaczną część "akcji na rzecz autonomii Śląska" bo "stare Niemce" są na wymarciu a młodzi wyjechali do Niemiec. 

Wzorem pana premiera Orbana nimi się powinno zająć Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Bo albo ekologia, albo obca agentura mieszająca się do polityki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować