-

krzysztof-osiejuk : To ja

Ile Polski w Unii, ile boczku w boczku?

      Po raz pierwszy informacja ta pojawiła się jeszcze kilka dobrych lat temu, a ja z niej zapamiętałem tyle, że Unia Europejska planuje wprowadzić powszechny zakaz tradycyjnego wędzenia wędlin, swoje zamiary tłumacząc tym, że, zdaniem brukselskich – a może luksemburskich –  uczonych, w wędlinach wytwarzanych w powszechnie przyjęty sposób jest zbyt dużo rakotwórczego benzopirenu, a na to, by narażane było zdrowie obywateli, unijni urzędnicy pozwolić nie mogą. To wtedy też po raz pierwszy zapopoznałem się z pojęciem „dymu wędzarniczego”, a więc środka chemicznego, który ma stanowić doskonały zapachowy – a kto wie, czy też nie smakowy – substytut tego, z czego dla „wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego” będziemy zmuszeni zrezygnować.

     Mijały lata, nasze wędliny niezmiennie robiły wrażenie co najmniej tak samo smacznych, jak dotychczas, a niekiedy nawet i smaczniejszych, co, w momencie gdy niektórzy producenci wpadli na pomysł, by je reklamować hasłem „szynka jak z PRL-u”, zaczęło wywoływać we mnie pewien niepokój, aż przyszedł rok 2016, kiedy to pojawiła się informacja, że pod wpływem nacisków ze strony między innymi polskich producentów, unijni urzednicy zdecydowali się wstrzymać z egzekwowaniem swoich zaleceń, przynajmniej gdy chodzi o produkty „wpisane na listę regionalnych lub tradycyjnych wyrobów”, no i przynajmniej też do czasu, gdy wskazani eksperci wystąpią z nowymi wyliczeniami i wynikającymi z nich dyrektywami.

      Nadszedł rok 2017, a rynek – i to również ten wyznaczany przez wielkie sieci handlowe –  czego wszyscy jesteśmy bezpośrednimi świadkami, wręcz eksploduje od naprawdę smacznych „regionalnych i tradycyjnych” wędlin, niekiedy w dodatku oferowanych po na tyle atrakcyjnych cenach, że my – ja zdaję sobie sprawę z tego, że owa analogia jest niebezpiecznie ryzykowna, ale lepszej znaleźć nie potrafię – „patrzymy to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie może się połapać, kto jest kim”. Szukam jakichś informacji na temat tego, jak postępują prace nad programem ochrony obywateli przed szkodliwym wpływem owego benzopirenu i nie znajduję nic.

      I oto, proszę sobie wyobrazić, parę dni temu zaszliśmy z żoną do naszej lokalnej sieci o nazwie „Stokrotka” wcelu dokonania zakupów i żona moja poprosiła panią na stoisku mięsnym, by jej ukroiła kawałek boczku z renomowanej firmy „Morliny”. Kupiliśmy wspomnainy boczek, przynieślismy go do domu i wtedy oto coś żonie mojej strzeliło do głowy, by przeczytać to, co poza nazwą i ceną jest zapisane na opisie produktu. Część literek, z niewiadomego powodu, jest zamazana czarnymi kwadracikami, ale specjalnie z myślą o czytelnikach tego bloga, zadałem sobie trud, by z jak najwyższą starannością odtworzyć całość owej informacji i ją tu przekazać bez jakiejkolwiek ingerencji. Proszę posłuchać:

     „Boczek wieprzowy Morliny – 85% woda, sól, stabilizatory: E451, E450, E452; substancje żelujące: E407A, E415, E425, E410; białko sojowe; błonnik pszenny (zawiera gluten);  białko wieprzowe; cukier; wzmacniacze smaku: E621, E631, E627; ocet; ekstrakty drożdżowe; regulator kwasowości: E330; aromaty; przeciwutleniacze E316; E301; skrobia modyfikowana kukurydziana (E1422); aromat dymu wędzarniczego; alergeny; zawiera śladowe ilości produktów pochodnych mleka, włącznie z laktozą; seler i gorczyca; konserwanty E250”…

       A-ha!

       I jeśli ktoś myśli, że oni nam to sprzedają po 8.99 zł za kilogram, jest w dużym błędzie. Tam wprawdzie nie ma słowa o tym, że mamy do czynienia z „boczkiem ze spiżarni”, czy „spod strzechy”, ale to i tak wciąż idzie za ponad 20 zł. za kilogram.

       A więc wygląda na to, że kiedy na chwilę odwróciliśmy wzrok w drugą stronę, coś się jednak stało. I to w dodatku coś, z czym nikt nawet nie próbował się ukrywać. Pojawił się nawet ów „aromat dymu wędzarniczego”.

      Poza tym, boczek jak boczek. Daję słowo, że nigdy bym nie zgadł.

 

Zachęcam wszystkich do zaglądania do ksiegarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl. To są wprawdzie książki dla odważnych, ale naprawdę warto spróbować.



tagi: unia europejska  wędliny  morliny  benzopiren 

krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 09:16
19     868    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 12:01

Morliny już od lat należą do potentata Animex, który tak się reklamuje:

"Animex Foods jest największą na polskim rynku firmą mięsną, specjalizującą się w produkcji mięsa wieprzowego i drobiowego oraz przetworów mięsnych.

Firma od lat przoduje w eksporcie mięsa na rynki zagraniczne, pozostając niekwestionowanym liderem w swojej branży. Animex Foods to także największy pracodawca w branży mięsnej. Posiada zakład pierzarski i 8 zakładów mięsnych, rozmieszczonych na terenie całego kraju. Od 1999 roku przynależy do światowego giganta Smithfield Foods Incorporated, który stoi za sukcesem takich marek jak: Smithfield, Farmland, Armour, John Morrell oraz Gwaltney. Związek z tak wpływowym inwestorem stworzył możliwość zdobycia wiedzy, doświadczenia oraz informacji na temat światowego rynku mięs, które wykorzystywane są do ciągłego rozwoju firmy. Będąc częścią globalnej grupy, Animex Foods kreuje swoją markę poprzez innowacyjne myślenie o biznesie oraz inwestycje w technologię, maszyny i wyposażenie zakładów produkcyjnych. Od września 2013 Smithfield Foods, a tym samym także Animex Foods, są częścią globalnej firmy WH Group – największego producenta mięsa wieprzowego na świecie." (http://www.animex.pl/animex/o-firmie/

Przytoczony przez Ciebie skład chemiczny świadczy o powyższym najlepiej...

A ja nigdy nie kupuję wędlin wielkich producentów, co to na rynki światowe... i od największych się uczą...

Brrr...

zaloguj się by móc komentować

Parys @krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 12:57

Sprawa wędlin to ZGROZA. Już w 2002 roku znajomy rzeźnik (był rzeźnikiem w drugim pokoleniu) opowiadał jak zajechali do niego dwaj smutni Panowie z propozycją obniżenia kosztów, poprosili go o odpadki rzeźnicze około 3 kg zmielone w wilku (rodzaj przemysłowej maszynki do miesa) do tego dolali 3 litry wody i wsypali kilo swojej tajemniczej mikstury po przeprowadzeniu odpowiednich czynności uzyskali siedem kilo smacznej kiełbasy szynkowej znajomy był w ciężkim szoku, jednak przywiązany do tradycji nie zgodził się na tego typu praktyki. Po czasie pewnie żałował bo w wyniku ciągłych kontroli stracił firmę, mieszczącą się od 80 lat w jednym bydynku, gdzie najpierw pracowali niemieccy rzeźnicy a potem jego ojciec (który trafił tam w wyniku przymusowych robót) i na koniec on. Mineło 14 lat i na motórowej drodze poznałem rzeźnika tradycjonaliste który produkuje przepyszne wędliny w Olsztynie pod Częstochową, otóz opowiadał mi on jak kupują od niego wędzone i surowe kości które następnie się mieli i produkuje się z nich świetne kiełbasy o wędzonym naturalnym posmaku i małej ilości chemii, zjadamy to ze smakiem to jest najlepsze w tej całej chemii, choć kto świadomie chciał by konsumować mielone kości.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @jolanta-gancarz 28 sierpnia 2017 12:01
28 sierpnia 2017 16:02

"A ja nigdy nie kupuję wędlin wielkich producentów..."

Najgorzej jak człowiek jest zkazany na takich wielkich producentów, bo w pobliżu nie ma nikogo kto zajmuje się wyrobem prawdziwych wędlin, a niestety ze względu na zniszczenie rolnictwa, szczególnie tu na dolnym Śląsku, nie jest łatwo znaleźć kogoś takiego.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Kuldahrus 28 sierpnia 2017 16:02
28 sierpnia 2017 17:46

To prawda. Ale też znam takich, co sobie w ogrodzie własną mini wędzarnię zrobili (projekty, przepisy, a nawet gotowe urządzenia, mozna znaleźć w Internecie) i kupione w sklepie mięsko na pyszne wędlinki przerabiają na użytek własny i rodzinki. Czasem nawet przyjaciół. Trzeba się tylko w cierpliwość uzbroić, bo takie okadzanie niezdrowym dymem trwa dobrych kilka godzin.

Ponoć są już nawet wersje balkonowe, więc drżyjcie koncerny od sojowo - dioksynowych wędlin.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 18:18

Jest wyjście - nie jeść wędlin...

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @jolanta-gancarz 28 sierpnia 2017 17:46
28 sierpnia 2017 18:34

To też jest rozwiązanie, ale jak słusznie pani zauważyła, potrzeba na to czasu, a w dzisiejszych czasach nie wiele osób ma tego czasu wystarczająco dużo. Cała nadzieja w tym, że będzie powstawać więcej małych producentów, a i powstaną lokalne sklepy spożywcze, które chętnie będą takie naturalne produkty brały do asortymentu.

To jest to co Autor w dzisiejszym tekście ładnie pokazał. Chcieli narzucić coś odgórnie, ale zobaczyli, że wystarczyło dobić rynek spożywczy i teraz mają wolną rękę, nic nie musieli wymuszać. Ja się zastanawiam tylko, czy to, że w sklepach spożywczych na wioskach nie ma naturalnych produktów to jest tylko wina gnuśności i głupoty właścicieli tych sklepów, czy jakieś lobby koncernów, że spożywczaki muszą brać towary tylko od nich.
Na przykład u mnie w miejscowości właściciel spożywczaka sam garnie się w łapy koncernów i na siłe chce zarżnąć swój biznes, mimo, że nie musi. No chyba, że rzeczywiście przyszli do niego jacyś "smutni" panowie i zmusili go do tego.

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 20:07

'' zawiera śladowe ilości produktów pochodnych mleka, włącznie z laktozą''-

To pewnie z mielonych wymion...  Żeby boczek miał 10 cm grubości ,to musi być ze świni która ma co najmniej metr osiemdziesiąt wzrostu.Polecam przepis na ruską tuszonkę .tu:

https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/2158-oryginalna-tuszonka-wieprzowa/page-2          

Trzeba zjechać w dół na przepis i normę GOST...pycha!i BEZ ŚWIŃSTW.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @jolanta-gancarz 28 sierpnia 2017 17:46
28 sierpnia 2017 21:45

Też znam takich. Jak najbardziej.

zaloguj się by móc komentować



Grzeralts @krzysztof-osiejuk 28 sierpnia 2017 21:45
28 sierpnia 2017 22:17

A skąd. Trzeba się przerzucić na pędraki - są pyszne i bardzo zdrowe. I ekologiczne. W sam raz dla nowoczesnego Europejczyka. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @krzysztof-osiejuk
28 sierpnia 2017 22:45

Niestety Unia wygrała. Ustawa antydymowa okazała się zbędna, bo wędzenie w wodzie z dodatkiem chemikaliów daje znacznie tańsze wyroby, i resztki krajowych producentów musiały przyjąć tą technologię by nie zbankrutować. Została jakaś niegroźna Cepelia wędząca dymem dla garstki bogaczy. Garstki, bo nowocześni bogacze nie jedzą mięsa. Wcinają schabowe z soji i robaki morskie, a jeśli poczują głód, to biegają tak długo aż żołądek się skurczy.

U mnie częste są jarmarki zdrowego żarcia. Litwini wystawiają na nich mięso wyglądające jak ciemnoczerwone, lite szkło. Uwędzone skrajnie naturalnie. Ceny zaporowe, zaś smak..Taki sobie. Może z unijnej świni- mutanta nie da się zrobić gomułkowskiej szynki.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Grzeralts 28 sierpnia 2017 22:17
28 sierpnia 2017 23:24

Pyszne? No ale to chyba tylko z czosnkiem. Inna sprawa, że z czosnkiem pyszne jest wszystko

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @jolanta-gancarz 28 sierpnia 2017 12:01
29 sierpnia 2017 01:40

Bylem w sierpniu w Polsce, prawie caly miesiac. Pojechalem z siostra na taka dzialke-gospodarstwo z ogrodkiem ktore mamy po dziadkach. Narwalismy fasolki, ogorkow, cukinii. A takze botwinki z ktorej siostra w domu ugotowala przepyszny barszcz. Z kartofelkami czy z chlebem, smakowal fantastycznie.

A tak przy okazji, czy ten gigant Animex Foods nie polaczyl sie czasem ostatnio z innym gigantem - "Pirelli"? Moze niedlugo zaczna serwowac boczek z gumy na opony z jakimis dodatkami?

Rzeczywistosc zaczyna przerastac Orwella.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk 28 sierpnia 2017 23:24
29 sierpnia 2017 07:45

Dokładnie. Nawet klocek, aby dobrze przysmażony. 

Chlor to ładnie podsumował, oni mają w d..e co będzie jadł plebs, przepraszam, elektorat. Sami zaś będą jedli nawet g. niedźwiedzia jeśli taki będzie akurat sznyt. Tylko koniecznie musi być importowane z Kuryli i bardzo drogie...A potem, oczywiście triathlon zamiast podwieczorku.

zaloguj się by móc komentować


glicek @DYNAQ 29 sierpnia 2017 07:59
30 sierpnia 2017 22:37

Nawet "niekwestionowany autorytet kulinarny" który "przemierza cały kraj" czyli Magda Gessler walczy z kucharzami i właścicielami knajp w "Kuchennych Rewolucjach" z takich sztucznym i sztucznie "wędzonym" boczkiem. Także z jedzeniem w proszku i tą chemią organiczną którą ma nam do zaoferowania przemysł spożywczy.

zaloguj się by móc komentować

chlor @glicek 30 sierpnia 2017 22:37
30 sierpnia 2017 23:41

No nie wiem. Ona każe wsypywać do gara jakieś syntetyczne proszki słynnych firm. Chyba za to właśnie jej płacą.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować