-

krzysztof-osiejuk : To ja

IV RP, czyli o smukłych dłoniach ludzi kultury

      Muszę przyznać, że mało co ostatnio zrobiło na mnie takie wrażenie, jak wczorajszy tekst Coryllusa na temat filmu zatytułowanego „Kocham cię jak Irlandię”, a przedstawionego przez jego twórców jako „komedia dokumentalna”. Kto chce dowiedzieć się czegoś więcej na temat samego filmu, no i dalej czytać ten tekst z pełnym zrozumieniem, zapraszam do zapoznania się ze wspomnianą notką, czy to na blogu Coryllusa, czy w portalu www.szkolanawigatorow.pl – swoją drogą to jest miejsce, które można polecać też z wielu innych względów – ja natomiast chciałbym dorzucić do tego wszystkiego kilka własnych refleksji. Otóż film, o którym rozmawiamy – w odróżnieniu od Coryllusa, nie twierdzę, że trzeba obejrzeć całe 45 minut; wystarczą fragmenty – w znakomity sposób pokazuje to, co sami wciąż lubimy powtarzać w znanym żarcie, że „lepiej już było”. To co nam pokazują jego realizatorzy, stanowi wręcz idealny przykład owego szczególnego upadku polskiej kultury, takiej jaką znamy jeszcze z czasów przed-nowoczesnych. To jest film, który, moim zdaniem, jeśli chcą nas skutecznie oszukać, jego autorzy powinni reklamować hasłem „film jak z PRL-u”. Dokładnie w ten sam sposób, jak współcześni producenci wędlin metkują swoje produkty nazwą „kiełbasa z gieesu”.

       Do czego zmierzam? Już wyjaśniam. Otóż wielu z nas pamięta być może malarstwo Jerzego Dudy Gracza. Jeśli nie, to przypomnę. Duda Gracz to był taki Młynarski z jego Żorżykiem, tyle że bez owej przepięknej pozy – bo myślę, że tak naprawdę to od początku do końca była zaledwie poza – sugerującej, że tematem dzieła  są ludzie w gruncie rzeczy piękni. Portretowani przez Dudę Gracza ludzie byli niezmiennie brzydcy, źli i głupi. Jego bohaterowie to jacyś robole o dwóch lewych rękach, tłuste kurwy, stare dewotki, śmierdzący pijacy. I to nie była nowa tradycja. Nie pamietam już teraz, kto ją tak naprawdę w PRL-u zapoczątkował, czy to był Piwowski ze swoim „Rejsem”, czy może Kondriatuk z „Dziewczynami do wzięcia”, czy „Wniebowziętymi”, ale owa moda na pokazywanie Polski jako cuchnącego śmiecia pojawiła się w latach wczesnego Gierka, by być następnie, ku uciesze publiczności, kontynuowana w latach 80-tych przez Bareję. Potem nadszedł czas demokracji i wszystko w jednej chwili się skończyło, zastąpione przez kino zajmujące się tak zwanymi „dylematami współczesnego świata”.

     I oto nagle dostajemy fim wyprodukowany przez Andrzeja Fidyka (tego Fidyka), a wyreżyserowany przez niejakiego Aleksandra Dembskiego, który pragnie powtórzyć ten cały greps, o którym wspominałem wcześniej, tyle że w formie rzekomego dokumentu. Młynarski wyciągnął skądś tych ludzi i opisał ich z miłością, jaką wszyscy pamiętamy, Duda Gracz wpadł na nich ich gdzieś na ulicy Szopienic, czy Bogucic i malował ich szydercze portrety, Kondriatuk, czy później Bareja, również przynajmniej udawali, że opisują świat, który ich, owszem,  brzydził, ale który gdzieś tam autentycznie widzieli, jednak żadnemu z nich nie przyszło nawet do głowy, by to co robią nazwać dokumentem, lecz ewentualnie satyrą. I oto pojawia się ten cały Dembski i podaje nam historię od początku do końca wymyśloną i zainscenizowaną dla potrzeb filmu, z wynajętymi aktorami i rospisanymi dla każdego rolami, i próbuje nam wmówić, że oto film o nas. Oczywiście taki trochę wesoły, ale jak najbardziej prawdziwy.

      I to jest to właśnie, co mnie w tej produkcji – nawet nie filmowej, ale politycznej właśnie – doprowadza do cholery. To jest dokładnie to, co swego czasu zrobił „Newsweek”, gdy próbując nam obrzydzić program 500+, zlecił zrobienie reportażu o Polakach obsrywających plaże Władysławowa i okolic. Zwykła robota propagandowa, tyle że już na znacznie wyższym poziomie, gdy chodzi o cele. Tym razem nie chodzi bowiem o to, by pokazać Polaków jako hołotę, która nie zasługuje na nic więcej jak na kopnięcie w tyłek, ale jako takich dobrodusznych durniów, którzy mają te swoje ambicje i marzenia, i to nawet dobrze jeśli się ich trzymają, jednak oni wszyscy powinni siedzieć cicho, wiedząc, że tak naprawdę świata o którym marzą nigdy nie zdobędą, bo on jest już opanowany przez talenty prawdziwe. A wszystko oczywiście pod hasłem: „My z was nie szydzimy, pokazujemy tylko, jak jest”.

      Oczywiście mogę się mylić i okaże się już niedługo, że po filmie Dembskiego nie pozostanie nawet przysłowiowe pierdnięcie. Obawiam się jednak, że oto nadchodzi czas prawdziwej rewolucji kulturalnej, gdzie  wezmą się za nas nie jacyś amatorzy bez certyfikatów, ale prawdziwi zawodowcy, artyści i ludzie kultury. Jak choćby zespół Kobranocka, którego, wbrew pozorom, jedynym autentycznym przebojem nie było wcale to nudne do posrania „Kocham cię jak Irlandię”, lecz „Nikomu nie wolno się z tego śmiać”, czyli tak naprawdę kompozycja niemieckiego zespołu Die Toten Hosen, do czego, ci mądrale przyznali się dopiero po latach, gdy i tak nie było już o co dłużej walczyć. Dziś nagle okazuje się, że oni są legendą. Przepraszam bardzo, ale nic z tego. Jeśli po PRL-u pozostała jakaś legenda, to wyłącznie jedzenie, którego spożycie nie kończyło się natychmiast rakiem piersi, czy prostaty.

 

Zachęcam wszystkich do kupowania mojej książki „Marki, dolary, banany i biustonosz marki Triumph”, która w tych akurat dniach jest do nabycia bezpośrednio u mnie. Dedykacja w cenie.



tagi: aleksander dembski  kobranocka 

krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 09:45
25     1831    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jacek-Jarecki @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 10:06

Tak się zaciekawiłem, że znalazłem recenzje, ale takie od widzów. Film się podobał, ponieważ oddaje rzeczywistość w stu procentach. To tyle, bo samego filmu na razie nie znalazłem. Pewnie nikomu się nie chciało wrzucić tak realistycznego filmu i każdy woli samemu rozejrzeć się po okolicy. Naszym twórcą umyka fakt, że ludzie poza oglądaniem filmu żyją na dodatek.

To jest amerykańska zasada. Tam w kulturze popularnej, kinie gatunkowym, ludzie żyjący na prowincji są przeważnie degeneratami, do kanibalizmu włącznie, a w najlepszym przypadku bywają tłamszeni do zezwierzencenia przez lokalnego biznesmena, czy innego szeryfa. Wzięło się to z tego, że czasy kin samochodowych i bud filmowych minęły, a skoro ktoś musi być zły i zepsuty, to dlaczego nie społeczność jakiejś pipidówy. Oni nie kupują biletów, ani nawet abonamentów kablówek. Przeważnie filmy piratują w necie. I dobrze im tak!

zaloguj się by móc komentować

JK @Jacek-Jarecki 19 lutego 2018 10:06
19 lutego 2018 10:52

Podobnie jest w poslski kinie. Klasyką jest "prymitywny polski chłop" - antysemita, co trzyma psa na łańcuchu.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Jacek-Jarecki 19 lutego 2018 10:06
19 lutego 2018 11:06

Co ale jakiego filmu nie ma? I jaki oddaje rzeczywistość bo się jakoś w tym pogubiłem?

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Jacek-Jarecki 19 lutego 2018 10:06
19 lutego 2018 11:19

Film linkował we wczorajszej notce Coryllus. Nie będę przeklejać, bo im nagle oglądalność skoczy. A od 2012 r., kiedy powstał, obejrzało go raptem trochę ponad 1600 osób (z tego część "na wniosek" Coryllusa). Trochę więcej odłson (ponad 2400) jest pod kilkunastominutowym filmikiem o pokazie tamtego szajsu w Grodzisku Mazowieckim, ale to już lokalsi nabili, sprawdzając jak wypadli przed kamerami.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 11:26

Najciekawsze jest to, że na takich Bryndali czy Fidyków, nie potrzeba nawet Dudy Gracza. Wystarczy zwykłe lustro. I ucho; niekoniecznie logopedy.

Oraz miłosierdzie chrześcijańskie, które każe napominać błądzących, ostrzegając ich przed konsekwencjami podłego działania. Choćby słowami ponoć docenianego przez ludzi kultury Noblisty:

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

(...)

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 19 lutego 2018 11:44
19 lutego 2018 12:19

Akurat Alfred Antoni hrabia Potocki herbu Pilawa, czwarty i ostatni ordynat na kluczu łańcuckim zdążył swój  cały,
co bardziej wartościowy majątek wywieźć przed Sowietami wkraczającymi od wschodu na ziemie polskie, co uczynił byuł okresie od maja do lipca 1944 roku, gdy niemieckie włądze okupacyjne oddały mu do dyspozycji bodaj trzy pociągi dla wywóżki tegoż. Wywiózł wszystkie złoto i klejnoty rodowe oraz obrazy, rzeźby, arrasy, rzędy konskie itp.  wszystko co cenne do Szwajacarii, gdzie żył na wyokiej stopie stopniowo sprzedająć wywiezione dobra.

Komunisci zastali w Łancucie gołe ściany i trochę byle jakich mebli. Obecna ekspozycja zamku łancuckiego to zbieranina z różnych muzeów i magazynów, nierozszabrowanych w latach wczesnopowojennych.

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @Jacek-Jarecki 19 lutego 2018 10:06
19 lutego 2018 13:58

Ten film jest zalinkowany we wczorajszym tekście Coryllusa z apelem autora:

Najpierw danie główne, tylko błagam, wytrzymajcie do końca :

https://www.youtube.com/watch?v=O7BDDG9rlUk&feature=youtu.be

Na końcu zaś jest test psychologiczny któremu poddani są główni bohaterowie. Na dwa czy trzy ostatnie pytanie nie umieją odpowiedzieć, co ma niby świadczyć o tym realizmie psychologicznym "komedii dokumentalnej", jak dla mnie raczej to jest odsłona intencji. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 14:04

Jest taki obrazek Dudy-Gracza "Portret chorego fachowca". Na nim można sobie obejrzeć te "subtelne dłonie". Nie będę go tu wklejał, bo jak wszystkie jego obrazy jest poprostu szmatą rzuconą w twarz widza. Każdy może sobie go obejrzeć, wystarczy wpisać tytuł w google.  Tyle że jest jeden błąd w tym tytule. Powinno być "Portet legendy artystycznej/filmowej/muzycznej" względnie "Portert chorej legendy..." . 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 14:12

Ale też ma cykl bardzo interesujących rycin, cylk zatytułowany Judaica. Podaję link, bo nie umiem powiększyć tych rycin:

http://www.agraart.pl/nowe/artists/duda-gracz-jerzy-polska-agra-art-aukcje-obrazy-antyki.html 

Np. Trzej na koniu:

Wolę nie interpretować, bo mam swoje skrzywienia i obsesje.

Albo Krawiec:

Trzeci to akurat nie jest Judaica ale jakoś się kojarzy z tym Krawcem, Festiwal Opolski 1974:

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 19 lutego 2018 12:19
19 lutego 2018 14:30

Ciekawe, co taki Bryndal by zabierał ze sobą, jakby miał prze kimolwiek uciekać.

Chyba kanapki z kiełbasą z GSu. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 15:52

To jest kłamstwo II typu, w sumie są w Polsce takie miejsca i tacy ludzie, ale to nijak nie jest reprezentatywne. Oni potrzebują, dla samych siebie, wprowadzić klarowne zróżnicowanie: tu my, aspirujący do zachodniości (której szczytem jest albo potomek niemieckich nazistów, albo Żyd z USA), a oto są ci gorsi od nas autochtoni.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Grzeralts 19 lutego 2018 15:52
19 lutego 2018 16:17

Jak nie będziecie słuchać Bryndali, 

To wam naturszczyk uszy rozwali. ..

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @betacool 19 lutego 2018 16:17
19 lutego 2018 21:15

Taki wybór między dżumą a cholerą. Ale jakaś wolność jest...

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 21:41

Duda-Gracz był bardzo "noszony" za Gierka, fakt. Mimo szydery, która biła z jego obrazów. Ale to wówczas było bardzo ciekawe - pamiętajmy o zalewającej nas propagandzie sukcesu. No i nie jesteśmy wszyscy tacy "śliczni" w wielorakim rozumieniu tego słowa. 

"Profesor Jerzy Dzierżysław Duda vel Gracz był określany jako „wnikliwy satyryk” o ostrym programie publicystyczno-moralizatorskim. Jego malarstwo zawsze budziło silne emocje. Przedstawiając ludzi o karykaturalnie zdeformowanych ciałach oraz używając czytelnych symboli, obnażał ludzkie wady – głupotę, nietolerancję, zakłamanie, chamstwo, lenistwo, ślepą fascynację pieniądzem i kulturą amerykańską." - za wiki.

"Z okazji jubileuszu 25-lecia pracy artystycznej, powiedział, że „żegna się z publicystyką, bo przeszły mu już naiwne pasje poprawiania świata”." - za wiki.

Świetny malarz /odmawiano mu tej cechy niekiedy/, zostawił po sobie ogromny dorobek. Był też w kontrze wobec bezeceństw w sztuce i nie bał się o tym mówić. 

Jeżeli zachwycamy się Breuglem to nie rozumiem jeżdżenia po Dudzie-Graczu. 

zaloguj się by móc komentować

boson @KOSSOBOR 19 lutego 2018 21:41
19 lutego 2018 21:43

Dzięki za tę "obronę".

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @krzysztof-osiejuk
19 lutego 2018 22:01

Boże, Młynarski na stare lata skretyniał, coś go wiązało /?/, a przecież też był pupilem za komuny. Co nie zmienia faktu, że "Żorżyk, gitarzysta basowy" i całe mnóstwo innych utworów jest fenomenalnych. Owszem, cieplejszych od pędzla Dudy-Gracza. 

Sama zachwycam się podejściem scenarzystów "Rancza" do opisu polskiej rzeczywistości na zadupiu - ciepła, olśniewająca choć prosta, satyra. To są lata świetlne subtelności i poczucia humoru od np. takiego Smarzowskiego jednego z drugim. 

zaloguj się by móc komentować

tadman @KOSSOBOR 19 lutego 2018 21:41
19 lutego 2018 22:14

Kiedy patrzę na Jedzących kartofle van Gogha to myślę, że ten obraz był inspiracją dla Dudy Gracza.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @KOSSOBOR 19 lutego 2018 21:41
19 lutego 2018 23:10

Ja wiem bardzo dobrze, kim był Duda gracz. Nie trzeba mi tego tłumaczyć.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @valser 20 lutego 2018 00:07
20 lutego 2018 00:23

"Przegnitym" jest tu słowem właściwym. Adekwatnym do intencji Dudy-Gracza. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @krzysztof-osiejuk 19 lutego 2018 23:10
20 lutego 2018 00:38

Nie jestem jakąs wielką zwolenniczką /miłośniczką/ malarstwa Dudy-Gracza, jednak byłabym zawodowym bydlakiem, gdybym nie wystąpiła w jego obronie. Zwłaszcza, gdy "przestał naprawiać świat" swoim malarstwem. Dużo pił. Chyba cierpiał na jakiś rodzaj weltschmerzu. 

zaloguj się by móc komentować

Shork @krzysztof-osiejuk
20 lutego 2018 08:54

no w końcu przynajmniej jeda kobieta na trzy w Twoim otoczeniu miała aborcję, wiec nie ma się czego wstydzić.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @valser 20 lutego 2018 09:20
20 lutego 2018 21:12

Moja się nadaje :) 

Nieco upraszczasz, Valserze. Sa jednakowoż dzieła, które zapierają dech w piersich, a których za Chiny nie powiesiłoby się w salonie. "Tratwa Meduzy" Gericault chociażby. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @valser 20 lutego 2018 21:26
20 lutego 2018 21:57

I wiele, wiele innych. Ich miejsce jest w stałych galeriach i muzeach. 

zaloguj się by móc komentować

DrzewoPitagorasa @valser 19 lutego 2018 11:44
21 lutego 2018 04:16

To jest film o nich, a nie o nas. 

Bardzo słuszna uwaga. Niedawno w dyskusji pod którymś artykułem Coryllusa lub Pantery ( już nie pamietam) pojawiło się wspomnienie o Alicji Lisieckiej.  Poczytałam sobie trochę i o niej samej i o tym jak ją później dawni towarzysze potraktowali. Makabra. 

Tutaj można przeczytać fragment z książki p. Siedleckiej o niej: 

http://niniwa22.cba.pl/siedlecka_lisiecka.htm

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować