-

krzysztof-osiejuk : To ja

Modlitwa za Józka

        Nie wiem, jak się sprawy mają w Polsce, ale gdy chodzi o Katowice, to bezrobocie praktycznie nie istnieje, a jeśli gdziekolwiek jeszcze pojawiają się jakieś dziury, są one skutecznie wypełniane przez pracowników z Indii – to, gdy chodzi o korporacje typu IBM – lub z Ukrainy – i tu mam na myśli poziom nieco bardziej przyziemny, czyli pracę rąk i pleców. Powiedziałbym chętnie, że bardziej mnie dziś interesuje ta druga część budowy, gdyby nie fakt, że naprawdę trudno jest określić, kogo widzimy tu więcej, Ukraińców, czy Hindusów, jednak faktycznie spróbuję się tu skoncentrować na Ukraińcach. Otóż w naszej najbliższej okolicy prowadzone są trzy, a do niedawna jeszcze pięć budów, w tym jedna najbliżej nas, a mam tu na myśli naszą kamienicę. Dodatkowo jeszcze sąsiad z góry do niedawna przeprowadzał kapitalny, a więc taki ze zrywaniem tynków i podłóg, remont naprawdę wilkiego  mieszkania. Ponieważ mniej więcej w tym samym czasie syn mój i jego żona potrzebowali ułożyć płytki w łazience i bezskutecznie poszukiwali w tej sprawie solidnego fachowca, spróbowałem rozejrzeć się dla nich za czymś po wspomnianej okolicy i okazało się, że na najbliższe pół roku nie ma na co liczyć. Przy tej okazji porozmawiałem sobie z jednym z tych ludzi, który akurat pracował na naszym balkonie i opowiedziałem mu o Józku. On mojej historii wysłuchał uważnie, po czym wzruszył ramionami i poinformował mnie, że gdy chodzi o niego, to on osobiście od lat nie przeżył jednego dnia bez pracy, a ja pomyślałem sobie, że biedny Józek nie trafił w swój czas i już niestety nie trafi. To zatem dla niego to wspomnienie jeszcze sprzed 6 lat. Posłuchajmy:

 

 

 

Józek, czyli Polska w budowie

 

      Mamy dwa balkony. Jeden od ulicy, drugi od podwórka. Wprawdzie tak się jakoś złożyło, że w istocie korzystamy tylko z jednego z nich, a na drugi, razem z tymi gołębiami, które tam sobie urządziły miejsce spotkań, machnęliśmy praktycznie ręką, któregoś dnia przyszło nam do głowy, by ten, gdzie zdarza nam się spędzać czasem czas, odnowić. Zrobiliśmy to w sposób całkowicie standardowy, a więc kupiliśmy ładne szare płytki i zwróciliśmy się do znajomego fachowca, niejakiego Józka, by je nam tam elegancko położył. Z fachowcami, jak wiemy, bywa różnie, przede wszystkim z tego powodu, że oni są zwykle znacznie gorsi, niż się przedstawiają, a jeśli wziąć pod uwagę, że pewna część z nich każde zarobione pieniądze lubi wydać na flaszkę, mamy tu zawsze pewne ryzyko.

      Jednak nasz człowiek był już tak skonstruowany, że wydawał pieniądze głównie na utrzymanie rodziny, a jeśli idzie o robotę, to wygląda na to, że z nim sytuacja była odwrotna od tradycyjnej. On był akurat znacznie lepszy, niż można się było spodziewać. A zatem po jednym dniu porządnej pracy, nasz balkon lśnił urodą i elegancją.

      Józek nie jest naszym bliskim znajomym. Tyle wszystkiego, że mieszka niedaleko, nasze dzieci chodziły do jednego przedszkola, i kiedy się widzimy, mówimy sobie dzień dobry. Gdyby go nie znać zupełnie i spojrzeć jak przechodzi obok nas, można by było pomyśleć, że to jest właśnie ktoś taki, kto za parę złotych położy nam płytki na balkonie, lub ewentualnie może i nawet wytapetuje kuchnię, a więc tu zaskoczenia nie ma. To, co jednak może zaskakiwać, to fakt, że on praktycznie nigdy nie jest pijany. Ja go spotykam stosunkowo często, jednak, jeśli zdarzyło mi się widzieć, jak wraca do domu z jakiegoś bardziej sympatycznego towarzyskiego spotkania, to najwyżej parę razy. Poza tym, on jest zaledwie typowym człowiekiem w poważnym wieku, z bardzo typową żoną i typowymi dorosłymi dziećmi – jak znam życie, dziś pewnie gdzieś w Londynie, lub w Hamburgu.

      Niedawno szedłem sobie z rana z psem na spacer i spotkałem Józka. Myślę, że to jednak musiało być z jego inicjatywy, wyrażonej może gestem, a może ledwie spojrzeniem, ale tym razem przystanęliśmy i troszkę pogadaliśmy. Oczywiście najpierw, niezwykle oryginalnie, zapytałem go, co słychać, a on mi odpowiedział, że idzie szukać pracy. Wcześniej przez trzy miesiące pracował na jakiejś budowie, ale kiedy minął ów trzeci miesiąc, a właściciel firmy nadal mu nie płacił, zrezygnował, no i teraz chodzi i szuka czegoś nowego. Ponieważ w Katowicach strasznie się ostatnio dużo wszędzie buduje – włącznie z potężną budową w okolicach dworca kolejowego – on zdecydowanie ma gdzie chodzić, tyle że jak dotychczas zdecydowanie bez efektu. No więc opowiadał mi Józek, że był i tu i tam i jeszcze w wielu innych miejscach, ale nigdzie takich jak on nie potrzebują. Ale ponieważ, jak mówię, tych miejsc jest wciąż coraz więcej, on każdego ranka wychodzi z domu i chodzi po mieście w poszukiwaniu czegoś do roboty.

      Pogadaliśmy jeszcze chwilę, po czym ja poszedłem do parku z psem, a on na jakąś kolejną budowę. Kiedy wracałem do domu, znów spotkałem Józka, tyle że już nie w pobliżu naszych domów, ale w drodze do parku. Oczywiście pracy nie dostał, a teraz idzie do parku, bo nawet nie ma po co iść do domu. Nie bardzo jest się do czego spieszyć, prawda? A ja właśnie wtedy zrozumiałem nagle ów szczególny wymiar tego naszego polskiego nieszczęścia, w jakim się nagle znaleźliśmy po tych wszystkich latach. Bo mam wrażenie, że bardzo łatwo jest odebrać, a następnie przyjąć do wiadomości informację, że iluś tam robotników zeszło z placu budowy którejś z nowych polskich dróg, bo już nie mają siły czekać na zaległe wypłaty. W końcu, jak wiemy, zawsze ktoś gdzieś na coś czeka, zawsze gdzieś ktoś kogoś wystawia do wiatru, gdzieś powstają jakieś nieprzyjemne spięcia, a poza tym, komu nie jest ciężko? No, proszę powiedzieć – komuż to nie jest dziś ciężko? I w tym wszystkim jakoś umyka nam ów wymiar najbardziej podstawowy, wymiar który zwykle potrafi dostrzec tylko on. Tylko Józek. Bo łatwo jest usłyszeć, że gdzieś znowu szlag trafił kolejny plan i znów trzeba będzie ograniczyć swoje oczekiwania, nieco trudniej jednak pójść ten krok dalej i dostrzec, że są też ludzie, dla których zarówno ten plan, jak i te oczekiwania oznaczały może ich całe życie. Spróbujmy pomyśleć o człowieku, który jest jakimś murarzem, malarzem, może cieślą, czy diabli wiedzą, kim jeszcze, każdego ranka wychodzi z domu w poszukiwaniu pracy, a następnie – ponieważ już nie ma siły słuchać ciągłych narzekań żony – idzie na samotny spacer do parku, i nagle, któregoś dnia pojawia się ta tak długo oczekiwana szansa, bo oto albo powstaje jakaś autostrada, albo most, albo nowy hotel, czy kolejne centrum handlowe i jakimś cudem on tam idzie, a oni mu mówią: „Dobra, przyjdź pan jutro rano do roboty”.

      No i on oczywiście przychodzi. A ponieważ mu na tej pracy bardzo zależy, jest zawsze na czas, robi, co do niego należy, jak trzeba – w końcu Mistrzostwa już niedługo, a czas goni – zostaje dłużej niż było umówione, a może i też pracuje w soboty, lub nawet w niedziele. I jest tam każdego dnia, od rana do wieczora i w pewnym momencie ogrania go taka satysfakcja, że nagle myśli sobie, że jak dostanie pierwszą wypłatę, to weźmie, cholera jasna, poświęci się i nawet wrzuci coś na tacę. I oczywiście mija ten miesiąc pierwszy i kolejny i oczywiście – w końcu wszyscy wiemy jak jest – wiadomo już, że o żadnych pieniądzach mowy być nie może, tyle że jakoś tak głupio rzucić to wszystko i pójść sobie do domu, bo wtedy to już w ogóle nie ma o czym gadać. Więc wstaje Józek dalej każdego ranka i idzie na tę budowę i robi za trzech, żeby mu nikt nie powiedział, że się obija, więc mu się nie należy, aż w końcu przychodzi ten moment, że się dalej tak już po prostu nie da. Zwłaszcza, że wcale nie jest tak łatwo wyjaśnić żonie, która jest dokładnie tak samo bezradna jak on sam, że to wszystko to naprawdę nie jest jego wina.

      Wczoraj w telewizji najpierw pokazano tych kręcących się w kółko po rozgrzebanej autostradzie robotników, którzy ani nie chcą się brać za te swoje łopaty, ani też kolejny dzień wracać do domu bez grosza, a zaraz po nich jakąś bardzo elegancką kobietę, która mówi, że ponieważ okazało się, że w Polsce budować dróg się nie opłaca, ona zwija ten interes, natomiast gdy idzie o Józka, to jej jest bardzo przykro, ale nawet nie ma za bardzo czym mu zapłacić. Po niej pokazała się jakaś inna, równie elegancka kobieta, i oświadczyła, że ona nic o tym nie wie, żeby tamta nie miała czym płacić, a wręcz przeciwnie, wedle jej wiedzy, ona ma jak najbardziej, bo ona sama jej te pieniądze dała. Później przyszedł któryś z ministrów i powiedział, że wszystko jest na dobrej drodze i jak trzeba będzie, to on da ze swoich. Na koniec już przyszła tradycyjna publiczność, z których część rzuciła ironiczną uwagę, że jasne, gdyby rządził Kaczyński, to on by wziął tę łopatę i sam wybudował tę autostradę, a część tradycyjnie wyruszyła na kolejną demonstrację w obronie wolnych mediów.

      A Józek? Normalnie. Trochę tam postał, trochę popyskował, i jeszcze zanim wrócił do domu, poszedł się przejść do parku, żeby wszystko sobie odpowiednio przemyśleć i zastanowić się, co ma powiedzieć, żeby było dobrze.

 

      Dziś już Józek nie żyje. Jak mnie poinformowała jego żona, zachorował na raka i zmarł w miejscowym hospicjum, jako człowiek, który – jak już wspomniałem – nie trafił w swój czas. Pomódlmy się zatem za jego duszę i zamiast rwać sobie włosy z głowy z powodu tego, do czego prowadzą nas rządy Prawa i Sprawiedliwości, cieszmy się razem z tym płytkarzem, który pracuje to tu to tam, dzień za dniem, a w weekendy wsiada w samochód i jedzie odwiedzić swoje dzieci i żonę, wypoczywających gdzieś tu w okolicznych lasach, których tu jest do wyboru i do koloru.

      

Powyższy tekst pochodzi z mojej książki „Palimy licho, czyli o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji” i której ostatnie trzy egzemplarze mają do mnie dziś przyjechać ze sklepu Foto-Mag. Polecam serdecznie: k.osiejuk@gmail.com



tagi: polska  praca  bezrobocie 

krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 10:14
41     2594    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 11:35

a przecież  Józek nie jest zarejestrowany jako bezrobotny, więc minister od pracy, płacy i rozpaczy  chwali się,
że mu wskaźnik bezrobocia spada szybko niczym meteoryt. A w "naszych" mediach sukces więc goni za sukcesem  i sukcesem pogania. No i jeszcze ten wskaźnik produktu brutto i deficyt, co to mniejszy niz planowano na pierwsze  pólrocze. No i strażacy, co to zanim przedefilowali na pólnoc Szwedcji, zdążył spaść tam deszcz, więc  wracają z powrotem. Jednym słowem nieustająca feeria sukcesów.

Ale  ilu jest, jak kraj długi i szeroki, takich Józków, póki co żaden minister nie policzył. A nawet jeśli policzył, to przeciiez  publicznie nie pochwalił się wynikiem takiej opercji rachunkowej.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @stanislaw-orda 6 sierpnia 2018 11:35
6 sierpnia 2018 12:11

Przede wszystkim Józek nie żyje. Może gdybyś przeczytał mój tekst bardziej uważnie, nie przyszłoby Ci do głowy w ogóle pisać tego komentarza. Choć, oczywiście, mogę się co do Ciebie mylić.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @stanislaw-orda 6 sierpnia 2018 11:35
6 sierpnia 2018 12:28

Ze wszystkim się zgodzę. Ale jezeli fachowiec w okolicy w której zamieszkuje nie ma pracy. To chyba wypadałoby ruszyć w Polskę w poszukiwniu pracy. Znam Górali ,ktorzy w sezonie jeżdżą po całej Polsce ,budują i remontują. Sądzę ,ze to jest kwestia zaradności i pewnej odwagi, zeby wyruszyć w poszukiwaniu pracy np. w Polskę,a na fachowców zawsze jest deficyt. I żeby nie było,że krytykuję  Józków. Są prywatne firmy ,ktore posredniczą w poszukiwniu pracy i biorą odpowiedzialność za solidność pracodawców.I to nie są firmy krzaki. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Draniu 6 sierpnia 2018 12:28
6 sierpnia 2018 12:38

Masz rację. To jest kwestia zaradności i pewnej odwagi. Polecam. Wtedy nie bedziesz musiał od rana do wieczora za darmo się włóczyć po obcych blogach.

zaloguj się by móc komentować

BINOKLE @Draniu 6 sierpnia 2018 12:28
6 sierpnia 2018 12:52

Wydaje mi się, że autorowi chodzi przede wszystkim o zasadę wyrytą na kartach Pisma Świętego: "Godzien jest robotnik zapłaty swojej". Jeśli w stosunkach między sobą uda nam się rozwiązać tą kwestię, tzn. za wykonaną pracę pracownik zostanie na czas i sprawiedliwie opłacony, nasz świat będzie odrobinę lepszy. Póki co dookoła "klienci" szukają wszelkich możliwych argumentów aby urwać jak największą część pieniędzy pod byle pretekstem lub nie płacić wcale. 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @BINOKLE 6 sierpnia 2018 12:52
6 sierpnia 2018 13:01

Oszuści są wszędzie. Generalnie warto ludziom pomagać w rozwiązywaniu problemów, wspierac radą albo polecać osoby ,które w danym temacie moga coś zdziałać. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @BINOKLE 6 sierpnia 2018 12:52
6 sierpnia 2018 13:02

To o co "autorowi chodzi", autor wyłożył bardzo jasno w swoim tekście. Problemem dla autora wręcz dewastującym jest połączona z nadzwyczajnym zarozumialstwem gnuśność czytelnika.

zaloguj się by móc komentować

Sobota @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 13:04

Oj Toyahu, mam okazję obserwować jak życie (a konkretnie blog) zmusza Cię do pracy nad sobą - po raz chyba pierwszy widzę Ciebie bezradnego! Może nie powinno mnie to rozśmieszać, ale w sumie to jest bardzo zabawne.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @krzysztof-osiejuk 6 sierpnia 2018 12:38
6 sierpnia 2018 13:06

Co do Twojego drugiego zdania, mam jedną uwagę, nie gniewaj się. Twój tzw."psi węch" zawodzi i nie tylko w tej sprawie. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Sobota 6 sierpnia 2018 13:04
6 sierpnia 2018 13:11

I tak też się czuję. Jako ktoś praktycznie bezradny. I w sumie Cię rozumiem. Jest w tym coś zabawnego.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Draniu 6 sierpnia 2018 13:06
6 sierpnia 2018 13:15

Moje drugie zdanie to "Polecam". No ale ponieważ Ty z reguły nie rozróżniasz kropki od przecinka, a przecinka od dwóch kropek, rozumiem, że chodziło Ci być może o jakiś inny mój tekst. Życzę powodzenia w walce z gnuśnością.

zaloguj się by móc komentować

Sobota @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 13:21

Pokój duszy Józka, pokój duszy mojego wujka, mojego kolegi Piotra i wielu wielu innych, którzy nie doczekali tej zmiany. Już dziś się raczej nie odezwę, ponieważ muszę funkcjonować w realu.

zaloguj się by móc komentować

bozenan @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 13:28

"nieco trudniej jednak pójść ten krok dalej i dostrzec, że są też ludzie, dla których zarówno ten plan, jak i te oczekiwania oznaczały może ich całe życie."

To się dzieje i teraz. W różnych wymiarach, nie tylko jeśli chodzi o pracę i płace. Na skraju osiedla, na którym mieszkam stoi bardzo duży blok, zaprojektowany jako blok mieszkalny. Wiele lat temu developer nazwał te mieszkania "zimowe ogrody". Patrzyliśmy z mężem w tym kierunku, zastanawiając się nad kupnem, ale te najlepsze mieszkania były już wykupione. Ponad połowa mieszkań była wykupiona. Aktualnie blok stoi jako pół riuna, pomalowana sprejami, nikt nigdy tam nie zamieszkał, a ludzie spłacają kredyty zaciągnięte jeszcze we frankach. Cóż, komuś plan nie wyszedł. 

zaloguj się by móc komentować

BINOKLE @krzysztof-osiejuk 6 sierpnia 2018 13:02
6 sierpnia 2018 13:38

Przeraszam za próbę tłumaczenia z polskiego na "nasze". Jestem tu codziennie i obserwuję pańską walkę z tym zjawiskiem.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @krzysztof-osiejuk 6 sierpnia 2018 13:15
6 sierpnia 2018 13:49

Przypominasz mi komentatora ,który jak juz nie miał argumentów w rozmowie,to Tobie zaczął zarzucać złą interpunkcję.:) 

Przewidywalny jesteś  w swoim piętnowniu osób które np. nie zgadzają się z Twoimy opiniami . Czasami mam wrażenie ,ze zachowujesz się jak dziecko i się najzwyklej w świecie czepiasz.:)

 

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 14:11

Czytam i sobie nie moge uzmysłowić jakie mam szczęście.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Draniu 6 sierpnia 2018 13:49
6 sierpnia 2018 14:13

Ja nie piętnuję osób, które nie zgadzają się z moimi opiniami. Wręcz przeciwnie, ja ich tu serdecznie witam. Natomiast, przyznaje, do ciężkiej cholery doprowadzają mnie ludzie którzy czują się w obowiązku komentować teksty, których nawet nie chciało się przeczytać. Którzy jak Lech Wałęsa uważają że wystarczy rzucić okiem, by wiedzieć w czym rzecz.

Co do interpunkcji, to przyznaję że jestem bezradny. Nie jestem bowiem pojąć, jak ktoś kto najwidoczniej lubi pisać, stawia kropki w środku zdania, w dodatku te kropki mają postać dwóch kropek i jakby tego było mało, one są oddzielone od poprzedniego fragmentu zdania spacją.

zaloguj się by móc komentować

orjan @BINOKLE 6 sierpnia 2018 12:52
6 sierpnia 2018 14:16

Masz sporo racji. Od zdania drugiego, bo Krzysztofowi chodzi tu (jak mniemam) o więcej zasad. Trochę w innej konwencji postawiła rozpoznanie @eska pisząc, że cała dotychczasowa organizacja, ba wręcz ustrój, podporządkowane były złodziejstwu na szkodę uczciwych pracowników, dostawców, kupców, itd. 

Makrozłodziejstwo nie tyle było (choć też!) wynikiem osobistej podłości rządzących, ale przede wszystkim ich kadrowej niekompetencji, którą zawsze, podejrzewałem za wrodzoną w platfusich szeregach. Jak to rzekł był Napoleon o jednym z kluczowych ministrów: "Gówno w jedwabnych pończochach". Wówczas podejrzewałem po jeszcze rozproszonych sygnałach (dowody na tym blogu). A teraz są już dowody. Może jeszcze nie aż "dowody procesowe", ale my tu nie jesteśmy od wsadzania, a tylko próbujemy ustalać socjologiczne prawidła gospodarki. Do tego celu poszlaki wystarczą.

Ba poszlaki! Wystarczy jedna Bieńkowska o jej tombakoustym kreatorze tu nie zapominając.

 

zaloguj się by móc komentować

BINOKLE @orjan 6 sierpnia 2018 14:16
6 sierpnia 2018 14:56

Z jednej strony w skali makro mamy sytuację, gdzie prace, w tym przypadku budowlane, kredytowane są przez każdego wykonawcę (firmę lub pracownika najemnego) na samym dole. Nadużywa się ich cierpliwości oraz linii kredytowych (za coś trzeba żyć i jakoś funkcjonować). Płatność następuje dopiero po odbiorze. Całe ryzyko jest po stronie wykonawcy realizującego zadanie nie zależnie od wystąpienia okoliczność na które mógł nie mieć wpływu. Dramat dodatkowo rośnie kiedy należy odprowadzić VAT od wystawionej i niezapłaconej przez kontrahenta faktury. Niekiedy podstawową aktywnością i źródłem zarobku dla generalnego wykonawcy jest naogół to, co rzesza jego prawników wyciągnie od wykonawców poszczególnych etapów budowy (oraz ile oszczędności przyniesie klientowi) punktując każde niedociągnięcie. Wykonawca wówczas znaczną część swojej energii poświęca na wojnę z głównym wykonawcą i próbę wykonania przedmiotu umowy. W skali mikro to sytuacja gdy po położeniu nowej podłogi "klient" z lupą szuka rysy na desce celem urwania części lub calości zapłaty.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @valser 6 sierpnia 2018 15:56
6 sierpnia 2018 17:35

To bardzo dobra wiadomość, bo kto wie, czy to nie bedzie TA dziesiątka.

A tak na marginesie, wczoraj podali w TVP, że zamknęli jednego z tych prezesów od autostrad, który nie płacił powykonawcom, a ci nie płacili Józkowi i przez którego niektórzy nawet nie musieli czekać aż umrą na raka.

I to moim zdaniem też jest dobra wiadomość.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @krzysztof-osiejuk
6 sierpnia 2018 20:42

Byłem w podobnej sytuacji co śp. Józek całkiem niedawno, wszędzie rzekomo oferty o pracę, ale jak człowiek pójdzie z CV albo to CV wyśle to zero odpowiedzi, ewentualnie jacyś oszuści. Gdyby nie Boża Opatrzność(mógłbym napisać przypadek, ale jak wiadomo nie ma przypadków) to też bym nic nie znalazł.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Draniu 6 sierpnia 2018 12:28
6 sierpnia 2018 20:46

Widać, że nigdy nie szukał Pan pracy w Polsce. Pan nie wie o czym mowa.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Kuldahrus 6 sierpnia 2018 20:46
6 sierpnia 2018 22:03

Ależ on świetnie wie, o co chodzi. Chodzi o dyskusję na temat wyższości gospodarki liberalnej nad socjalistyczną i chciał w tej dyskusji wziąć udział. Do tej pory jest z siebie tak dumny, że aż mu głos odebrało.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Kuldahrus 6 sierpnia 2018 20:46
6 sierpnia 2018 22:16

Powtórzę jeszcze raz nie krytykuje oszukanych ludzi, a oszuści zawsze byli i są, gdyby tak nie było sądy pracy bylby puste. Problemy z pracą  , to nie jest kwestia tylko koniunktury. Szukanie pracy tez jest kwestią mentalności. Nie ma pracy w okolicy zamieszkania , trzeba szukac w innych miejscach . Nie ma w wyuczonym zawodzie, wypada zdobyc kolejne kwalifikacje, choćby na wózek widłowy, spawalniczy ,pilarza itp.itd. Wiele kursów jest darmo w ramach dotacji unijnych. Czasem trzeba zacisnąć zęby i pracowac za tzw. psie pieniądze,ale zawsze szansa przetrwnia są większe. Wiem ,pewne blokady są ciezkie do pokonania,a jeszcze dodatkowo dochodza inne czynnki ,ktore maja wplyw na nasze decyzje. Ale generalnie to kto powiedziałm, że będzie łatwo.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @krzysztof-osiejuk 6 sierpnia 2018 12:11
6 sierpnia 2018 22:36

Fakt, nie nalezy pisać komentarzy w pośpiechu, a go pisałem tuż przed wyjazdem na drugi koniec  powiatu. 

Miałem zamiar   potraktować przykład Józka jak coś w rodzaju archetypu, ale wpisało się owo niefortunne  słówko "jest", co wg Ciebie  unieważniło wszelkie aspekty poruszone w moim komentarzu.

Ja jednak podtrzymuję opinię,  że  zasadniczo nic nie zmieniło się w opisanych w notce realiach  od momentu śmierci Józka do dzisiaj.  Natomiast proppaganda sukcesu  uprawiana przez "naszych" jest równie barwna  i intensywna jak za Gierka, tyle że  jej realizatorzy są znacznie  mniej profesjonalni. Ale to juz zapisuję na karb skutków doszczętnych reform oświatowych, których  nadrzędnym celem byłą trzebież intelektualna.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Draniu 6 sierpnia 2018 22:16
6 sierpnia 2018 23:27

Dobra. To my już Cię stąd wyprosimy. Za uporczywą głupotę.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @stanislaw-orda 6 sierpnia 2018 22:36
6 sierpnia 2018 23:30

Rozumiem, że po tym jak już dotarłeś na drugi koniec powiatu, przeczytałeś ten tekst raz jeszcze. Uważnie. Tak? I wciąż nic? To co tu jeszcze szukasz?

zaloguj się by móc komentować

Caine @krzysztof-osiejuk
7 sierpnia 2018 00:05

Ciszej już.

zaloguj się by móc komentować

Caine @Caine 7 sierpnia 2018 00:05
7 sierpnia 2018 00:28

Panoe, Panowie,Komentatorzy  twórczy i pomysłowi - ciszej. W obliczu.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 6 sierpnia 2018 19:30
7 sierpnia 2018 08:53

Tylko że to indywidualne Twoje dochodzenie sprawiedliwości by się zakończyło po pierwszym przypadku i byś poszedł siedzieć.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 09:12
7 sierpnia 2018 09:15

To idź i przywal w maskę takiemu co zlecał podwykonawcom budowę autostrady.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 10:01
7 sierpnia 2018 13:12

"przywalenie w maskę" to taka przenośnia u mnie była. Myślę że:

1. Nie wiedziałbyś nawet do kogo pójść bo to jakieś dziwne twory biznesowe są zapewne gdzie nie ma konkretnego właściciela.

2. Raczej mógł byś się spodziewać kontr-ekipy w różnej formie poczynając od dziwnych panów poprzez prokuraturę, policję i służby tajne i jawne oraz smutne.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 10:01
7 sierpnia 2018 13:35

"przywalenie w maskę" to taka przenośnia u mnie była. Myślę że:

1. Nie wiedziałbyś nawet do kogo pójść bo to jakieś dziwne twory biznesowe są zapewne gdzie nie ma konkretnego właściciela.

2. Raczej mógł byś się spodziewać kontr-ekipy w różnej formie poczynając od dziwnych panów poprzez prokuraturę, policję i służby tajne i jawne oraz smutne.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 13:20
7 sierpnia 2018 13:36

Wysłało mi się 2 razy niechcący.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 13:20
7 sierpnia 2018 13:40

No to jak byś odzyskał te pieniądze od tych budowniczych autostrad? Możesz mnie naprowadzić?

Mam taki przypadek w rodzinie. 4 lata leasingu na ciężarówkę poszło (pozostał rok) brak płatności i bankructwo + zabranie ciężarówki w 4/5 spłaconej do tego jeszcze 50 tysi kary za przedwcześnie zerwany leasing. To wszystko na ojro 2012.

Chętnie podpowiem kuzynowi...

Woził wanną kruszywo na budowę tych autostrad a teraz go bank sciga komornikiem.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 13:41
7 sierpnia 2018 13:46

Kpisz. Sam pisałeś że preferujesz osobiste załatwianie takich spraw więc się teraz nie wykręcaj.

Podrzucę kuzynowi namiar do Ciebie i on chętnie się podzieli 50/50 z Tobą zapewne.

zaloguj się by móc komentować

bendix @valser 7 sierpnia 2018 14:01
7 sierpnia 2018 14:05

Ale rozumiem że gdyby to Ciebie dotyczyła taka wtopa to byś zrobił to co powyżej?

zaloguj się by móc komentować

orjan @bendix 7 sierpnia 2018 13:40
7 sierpnia 2018 17:10

Winny jest Sąd Najwyższy, bowiem to on ustalił wykładnię, że dostawcy materiałów budowlanych nie podlegaja takiej samej ochronie wynagrodzeń jak podwykonawcy budowlani.

Jeden z moich klientów na tej samej budowie, tego samego odcinka autostrady umówił się o roboty budowlane jako podwykonawca. Po trzech latach wyprocesował te swoje circa about 3 mln z odsetkami od sloidarnie odpowiedzialnego inwestora. Nawet bez problemu, ale sąd przychylił się do każdego wniosku pozwanego inwestora w celu spowolnienia procesu. Na 7 rozprawie mój klient ośwaidczył do protokołu, iz czekanie, aż on splajtuje nie ma szansy powodzenia. Moze dlatego na 9 rozprawie sąd już wydał wyrok według materiału dowodwego zebranego już na pierwszej rozprawie. 3 lata sądowego mielenia o niczym.

Oprócz tego na ten sam odcinek dostarczał kruszywo, które zabudowywał (ubijał walcem) sam wykonawca. Tutaj już nawet nie procesował się o zapłatę od inwestora, bo tylko straciłby 100 tys. wpisu sądowego. Rzecz jasna, wartość majątkowa tego kruszywa tkwi teraz w majątku inwestora, który wykonawcy (temu do walca) też nie zapłacił, aż ten splajtował. Ale zdaniem Sądu Najwyższego ochrona należy się wzbogaconemi inwestorowi, a nie tym okradzionym.

Właściwie to nie chciało mi się głosu zabierać, ale przeważyła ciekawość, kogo w obecnym sporze o Sąd Najwyższy popiera ten Twój kuzyn od zlicytowanej cieżarówki?

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @orjan 7 sierpnia 2018 17:10
8 sierpnia 2018 08:31

"Właściwie to nie chciało mi się głosu zabierać, ale przeważyła ciekawość, kogo w obecnym sporze o Sąd Najwyższy popiera ten Twój kuzyn od zlicytowanej cieżarówki?"

Nie mam zielonego pojęcia. Ostatni raz go widziałem 3 lata temu. Ale sądzę że popiera właściwie :-)

zaloguj się by móc komentować

bendix @orjan 7 sierpnia 2018 17:10
8 sierpnia 2018 08:41

Przy okazji się zapytam jak to jest że muszą się odbywać sprawy sądowe co do faktury? Inwestor fakturę podpisał to na niejawnej sprawie tytuł wykonawczy i finito. O co ten proces się w tym Tobie znanym przypadku toczył?

Co do kuzyna to takich szczegółów nie znam ale sądzę że go nie było stać na wpłatę wpisowego.

Wiem tylko że teraz jeździ u kogoś jako kierowca ciężarówki.

zaloguj się by móc komentować

orjan @bendix 8 sierpnia 2018 08:41
8 sierpnia 2018 16:28

Mało który inwestor fakturę "podpisuje", jeśli nie chce jej płacić. Ale nawet, gdy podpisze, a Ty w sądzie "od ręki" dostaniesz nakaz zapłaty, to i tak nakaz jest zaskarżalny pod byle argumentami. Wtedy sprawa wchodzi w tok normalnych rozpraw.

Pytałem co kuzyn sądzi o tym sądzie, bo w powszechnym odbiorze nie ma zrozumienia, że wszystkie te przewały po prostu nie byłyby skuteczne, gdyby Sąd Najwyższy stał na wysokości zadania. Do niego bowiem należy kształtowanie orzecznictwa. Jeśli w paru wyrokach wypowiedział się, że dostawa żwiru na budowę nie ma nic wspólnego z robotami budowlanymi, to Twój kuzyn i inni tacy w tym momencie zostali załatwieni. Nie przez oszusta, ale przez sądownictwo.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować