-

krzysztof-osiejuk : To ja

O kłamaniu bez potrzeby

Dziś zapraszam do czytania mojego najnowszego felietonu z "Warszawskiej Gazety". Najlepiej uważnie.

 

Od paru dni przeżywamy to, co się stało na plaży we włoskim Rimini, gdzie czterech czarnych imigrantów niezwykle brutalnie, zgwałciło polską turystkę, a jej chłopaka pobiło do nieprzytomności. Zarówno jednak nasze poruszenie całym zdarzeniem, jak i nasz stosunek do niekontrolowanego napływu do Europy tak zwanych „uchodźców”, nie zmieniają faktu, że incydent z Rimini pozostaje zaledwie incydentem i wcale nie jest tak, że polscy turyści wypoczywający na plażach Włoch, Grecji, czy Hiszpanii muszą się gwałtowie pakować i wiać z powrotem do Polski, bo nie znają dnia ani godziny, jak jakiś dziki muzułmanin ich zgwałci, lub pobije do nieprzytomności. Jak mówię, problem jest bardzo poważny, jednak na tyle poważny, byśmy nie musieli się uciekać do tanich propagandowych zagrań.

Niestety, wygląda na to, że dokładnie na tym samym, tak nieznośnie żałosnym poziomie, operują propagandowe służby obozu, który w sposób naturalny traktujemy, jako obcy. Oto zmaltretowana przez tę afrykańską dzicz Polka jeszcze nie odzyskała przytomności, jak pojawiła się informacja, że oto gdzieś w Lublinie trzech mężczyzn pobiło i okradło studenta z Ukrainy. Posłuchajmy może relacji samego studenta: „Wyjąłem słuchawki i chciałem dowiedzieć się, o co chodzi. Jeden z mężczyzn zapytał mnie, czy mam pieniądze. Odpowiedziałem, że nie mam. Byli bardzo agresywni, w rękach mieli piwo. Mówili do mnie bardzo szybko. W końcu zapytali, skąd jestem. Kiedy usłyszeli, że z Ukrainy, to odpowiedzieli, że przyjechałem tutaj, by się rządzić w Polsce i po chwili zaczęli mnie bić”.

Przepraszam bardzo, ale popatrzmy, co tu się wyprawia? Przecież to jest klasyczna sytuacja, gdzie każdego wieczora w setkach polskich wiosek, miasteczek i miast pijana hołota kogoś pobije, lub okradnie. I doprawdy nie jest tak, że ci durnie krążą dzień po dniu po ulicach w poszukiwaniu jakiegoś Ukraińca, by mu pokazać, kto tu rządzi. Przecież nawet opisana sytuacja pokazuje, że ofiarą mógł być ktokolwiek, a jedyne czego napastnicy potrzebowali, to odpowiedniego pretekstu. Trafili na obcokrajowca, więc mu wrzucili tekst przygotowany na tę właśnie okazję. Gdyby trafili na parkę gejów, wlali by im za to, że są gejami. A gdyby przypadkiem spotkali grubasa w okularach, pokazali by mu, co sądzą na temat grubasów w okularach.

Mniej więcej w tym samym czasie, co na plaży w Rimini czterech dzikusów z północnej Afryki niemal nie pozbawiło życia Bogu ducha winnej dwójki Polaków, inny dzikus, tyle że idealnie biały, a niewykluczone że nawet i ochrzczony, w bloku w Łodzi zamordował Bogu ducha winną Polkę. Kiedy słyszę apele o to, by kontrolować napływ do Europy imigrantów, by jak najsurowiej karać ludzi złych i podłych, i by jednych i drugich, jeśli tylko przekroczą pewne granice, wieszać za przysłowiowe jaja, jestem za. Natomiast uważam, że nie ma nic gorszego, niż w sytuacji aż tak poważnej bawić się w tanią propagandę.

 

Zachęcam wszystkich do wspierania naszego wydawnictwa Klinika Jezyka, również przez kupowanie moich książek. Wszystkie są do nabycia tu.



tagi: propaganda  imigranci 

krzysztof-osiejuk
2 września 2017 10:06
1     652    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jacek-Jarecki @krzysztof-osiejuk
2 września 2017 11:09

Kłamstwo, panie Krzysztofie, a szczególnie kłamstwo zawierające w sobie elementy ludzkiej krzywdy jest dla propagandystów narzędziem idealnym, tym bardziej, że dodatkowo jest całkowicie bezkarne. Przecież ta Polka, nim wróciła do przytomności, wedle wiadomych mediów, zdążyła udzielić wywiadu, gdzie z podziwu godną wstrzemięźliwością wobec własnej krzywdy, piętnuje ministra Jakiego. Też bujda, ale jaka piękna!

Ci zmaltretowani ludzie fruwają nad medialną siatką, niczym tenisowa piłka, a zapał, by każde wydarzenie prezentować, w odpowiednim dla własnej propagandy kontekście, zda się być niewyczerpany. Wystarczy ofiara, której jedną z cech można uwypuklić i w jej kontekście przypisać intencje sprawcom. Przykład pobitego Ukraińca jest bardzo celny. Wyobraźmy sobie bandę niedopitych oprychów, włóczących się po mieście w poszukiwaniu przymusowego darczyńcy, ale takiego, który spełniałby ich wyśrubowane, narodowościowe kryteria, i od razu dramat zmienia się w komedię.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować