-

krzysztof-osiejuk : To ja

O rozpoznawalności i wypranych budżetach

       Pisał o tym już wczoraj w Szkole Nawigatorów w swoim podsumowaniu zakończonych właśnie warszawskich targów książki Coryllus, więc ja może pozwolę sobie na drobne uzupełnienie. Otóż podczas gdy faktycznie jest tak, że, jak się zdaje, dzisiejszy rynek książki kręci się głównie wokół takich tytułów, jak wspomniane „Seks, sztuka i alkohol” niejakiego Andrzeja Klima, czy „Najpiękniejsze prostytutki średniowiecznej Francji”, „Najpiękniejsze morderczynie w Anglii Henryka VIII”, „Najprzystojniejsi skrytobójcy carskiej Rosji” „Najinteligentniejsi oprawcy stalinowskich więzień”. Ze względu na to, że wciąż mieliśmy jakieś swoje zajęcia, nie było zbyt wiele okazji, by zaglądać na sąsiednie stoiska, a już zwłaszcza snuć się tam z myślą o tych bardziej od nas oddalonych, więc nie wiem, jak się sytuacja przedstawiała statystycznie, ale faktem jest, że niemal każde stoisko, które osobiście odwiedziłem, posiadało tego typu literaturę.

      Było tam jednak coś jeszcze, moim zdaniem równie niepotrzebnego, by nie powiedzieć bezużytecznego, a mianowicie cała kupa książek, niezmiennie grubych i wydanych niezmiennie w pięknej, twardej oprawie, gdzie całą okładkę wypełniała twarz autora, a tytuł był równie nieciekawy, co owej twarzy nazwisko. A zatem mieliśmy tuż obok nas książkę Macieja Wierzyńskiego „Trzy połówki życia”, Anny Seniuk „Nietypowa baba jestem”, Anny Seniuk „Warto mimo wszystko”, Adama Bonieckiego pod tytułem „Boniecki”, Radosława Sikorskiego „Polska może być lepsza”, Danuty Stenki „Filtrujac z życiem”, czy tuż obok nas książkę napisaną przez Adama Rotfelda, a zatytułowaną „W poszukiwaniu strategii”. Były też pozycje podobne, a więc opowiadające o kimś znanym, choć napisane przez kogoś nieznanego, jak Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko - biografia”, lub odwrotnie, napisane przez kogoś znanego, za to o kimś kompletnie nieznanym, jak Wojciecha Manna „Artysta - opowieść o moim ojcu”.

       Co różni te wszystkie pozycje, każdy z nas może sobie sam dopowiedzieć, ja bym natomiast chciał zwrócić uwagę na to, co je łączy. One z całą pewnością nie zostały wydane, by je ktokolwiek kupił. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że za decyzją kolejnych wydawnictw decydujących się na tego typu towar stoi wyłącznie coś, co już jakiś czas temu nazwaliśmy przewalaniem budżetu. Moim zdaniem, nie ma bowiem takiej możliwości, by ktokolwiek ryzykował własne pieniądze, by wydać drukiem w najdroższym formacie coś co się nazywa „W poszukiwaniu strategii” i zostało napisane przez jakiegoś Rotfelda, którego zdjęcie w dodatku stanowi jedyny element okładki. Nie ma też szansy na to, że ktoś zechce kupić książkę Manna o jego ojcu, o którym wiadomo tylko tyle, że był podobno artystą. Mało tego, oni by tego nie sprzedali nawet gdyby Rotfeld napisał książkę o strategii odnośnie kupowania seksu za pomocą alkoholu w dawnym PRL-u, a ojciec Wojciecha Manna w latach 60-tych artystycznie fotografował gołe baby.

     Wszystko to wiec oczywiście było nadzwyczaj słabe, ale najsłabsze zachowałem na koniec. Otóż niemal naprzeciwko nas siedział z zamiarem rozdawania autografów znany jeszcze niektórym z nas Jacek Snopkiewicz, jako autor książki, wydanej w roku 1993 i zatytułowanej „Teczki, czyli widma bezpieki - czarny scenariusz czerwcowego przewrotu”, na okładce której po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć słynne „oczy Macierewicza”. Od tego czasu upłynęło już tyle lat, że ja bym osobiście dzisiejszego Snopkiewicza wziął za jakiegoś staruszka, który zmęczony życiem przysiadł przy jednym ze stoisk, żeby spokojnie wykorkować, gdyby przed nim nie stała kartka z napisem „Jacek Snopkiewicz”, a obok niego nie leżała książka z tym samym nazwiskiem i tytułem „Bezpieka. Zbrodnia i kara?”, jak się zdążyłem zorientować, o nieukaranych zbrodniarzach okresu stalinizmu. Siedział więc ten Snopiewicz, siedział i siedział, kompletnie samotny, bezrobotny, rozpoznany, jak się zdaje, tylko przez mnie, a potem wstał i sobie poszedł diabli wiedzą gdzie.

      Ktoś teraz być może powie, że niepotrzebnie i głupio się wymądrzam, bo i ja i Coryllus i Szymon, który tam też był ze swoją książką o Wielkiej Wojnie, jesteśmy jeszcze mniej rozpoznawani od Snopkiewicza, by już nie wspominać o Adamie Rotfeldzie. Możliwe bardzo. Rzecz jednak w tym, że choćby ta różnica była niewiadomo jak duża, to faktem jest, że wszyscy, którzy nas znają, kupują wszystko, co wydamy i proszą o jeszcze, natomiast tamci pozostają przy tym, że owszem, znają. I stąd właśnie moje przykonanie o tym, że tu chodzi wyłącznie o ten budżet, który trzeba wyprać. I stąd też moje przekonanie, że przyszłość jest dla nas bardzo jasna.

       Na koniec dobra, z dawna wyczekiwana wiadomość. Otóż prawdopodobnie w pierwszych miesiącach przyszłego roku będziemy wydawać drugą część „Listonosza” i, jeśli uda mi się przekonać do tego Gabriela, to jeszcze coś, ale to będzie już niespodzianka. I obiecuję, że zrobię wszystko, by jedno i drugie było jeszcze lepsze niż to co dotychczas.

 

Dzisiejszy tekst publikuję wyjątkowo i tu, ze względu na to, że dotyczy jak by nie było projektu mojego kumpla Coryllusa i uzupełnia jego wczorajszy tekst. Przy okazji, uściski dla wszystkich.



tagi: książki  rynek  targi 

krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 10:24
15     1800    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bendix @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 10:41

Zobacz jak to wszystko się składa do kupy. Dzisiaj w kiosku obok innych takich właśnie widziałem książkę:

https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,127058,Boniecki-Rozmowy-o-zyciu

a jakże w promocji :P

Cyknę fotkę całej gablotki bo tam ciekawe towarzystwo było.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 10:44

Nie uda Ci się, ale próbuj. Szymon jest rozpoznawalny, podeszło do mnie dwoje młodych ludzi i zaczęli oglądać nowy numer SN. Powiedziałem, że Szymon jest naczelnym i że napisał książkę. Oni na to - tak, tak słyszeliśmy o nim, jest coraz bardziej popularny.

zaloguj się by móc komentować


onyx @bendix 4 grudnia 2018 10:41
4 grudnia 2018 12:05

To wygląda jak ostatnia fala możliwości finansowo-narracyjnych autorytetów IIIRP. Taki rzut na pijarową taśmę póki jeszcze młodzi ludzie te twarze rozpoznają bo za chwilę nikt nawet nie wzruszy ramionami.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kuba-wojewodzki-plakalem-po-smolensku-nigdy-nie-bylem-emocjonalnie-tak-blisko/8z5e8jh

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 4 grudnia 2018 12:05
4 grudnia 2018 12:06

To zaczyna przypominać cyrk pcheł

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 12:32

To jest niesamowite, ten straszny pomysl, zeby na okladke ksiazki walic portret autora. Na mnie dziala odstraszajaco. Nie wiedzialam, ze to jest az na taka skale. Czy to z powodu oszczednosci?

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 12:40

>osobiście dzisiejszego Snopkiewicza wziął za jakiegoś staruszka, który zmęczony życiem przysiadł przy jednym ze stoisk, żeby spokojnie wykorkować, gdyby przed nim nie stała kartka z napisem „Jacek Snopkiewicz”

>siedział z zamiarem rozdawania autografów

:):)

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 14:38

Otóż kupują te dzieła biblioteki publiczne.

W mojej jest cała półka upchana tomiszczami zdobnymi w gęby autorów. Dobra wiadomość jest taka, że nikt tego nie wypożycza. Czyli martwe w chwili poczęcia, a dochód jest. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Jacek-Jarecki 4 grudnia 2018 14:38
4 grudnia 2018 14:41

Aż się chce napisać coś brzydkiego...

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @billie 4 grudnia 2018 16:30
4 grudnia 2018 17:55

rzeczywiście, niewybredne te teksty o szlachetnej, mądrej i obcującej z prawdą konkurencji.

zaloguj się by móc komentować

papinka @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 18:25

"wszyscy, którzy nas znają, kupują wszystko" - to moze byc oznalka patologii jesli faktycznie kupuja WSZYSTKO

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @papinka 4 grudnia 2018 18:25
4 grudnia 2018 18:34

papinka musi uwarzać jeszcze bardziej, aby przypadkiem nie wpaść w patologię

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @krzysztof-osiejuk
4 grudnia 2018 21:35

" Otóż prawdopodobnie w pierwszych miesiącach przyszłego roku będziemy wydawać drugą część „Listonosza” i, jeśli uda mi się przekonać do tego Gabriela, to jeszcze coś, ale to będzie już niespodzianka."

Dobra wiadomość. Świetnie.

 

"Dzisiejszy tekst publikuję wyjątkowo i tu..."

Szkoda, już myślałem, że tym tekstem wracasz na SN.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
5 grudnia 2018 22:33

"I obiecuję, że zrobię wszystko, by jedno i drugie było jeszcze lepsze niż to co dotychczas."

Trzymam za słowo. Bo jak nie, to zrobię to, co mój pradziadek przed stu laty ...

Albo zacznę komentować u ewarysta. To oczywiście żart, a raczej złośliwość.

Nadto: "i sobie poszedł diabli wiedzą gdzie". Niestety, jest to bardzo możliwe. Nie na wszystkie gnioty diabli wiedzą, gdzie brać dotacje. Chociaż w zasadzie to jest pocieszające. Przynajmniej dla takich złośliwych typów jak ja.

Ps. Dobrze, że jesteś. Co by to było, gdyby cię nie było. Uda ci się. Uda. To nie chodzi o to, że ja w ciebie wierzę, po prostu trochę cię znam, no powiedzmy troszeczkę. Ale wystarczy. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować