-

krzysztof-osiejuk : To ja

O starej dobrej sztuce posilania się

     Przepraszam bardzo wszystkich, ale ponieważ wczoraj cały dzień spędziłem albo w aucie z naszym kolegą Magazynierem, albo  w klasztorze cystersów w Wąchocku w towarzystwie ojca Wincentego, dzień mi minął w wymiarze, który choćby uniemozliwił mi podstawowy kontakt z rzeczywistością, dziś zmuszony jestem oddać się tak zwanej bumelce i ta akurat notka będzie wyjątkowo kompletnie od rzeczy, że tak to ujmę, doczesnych. Otóż, jak stali czytelnicy tego bloga być może pamiętają, napisałem tu przed wielu laty tekst, w którym wyraziłem opinię, że osoby duchowne mają w sobie coś takiego – i mam tu na myśli wymiar ściśle metafizyczny – co sprawia, że zupełnie niezależnie od tego, z kim mamy do czynienia, jako człowiekiem, z owych księży niezmiennie emanuje siła, która może pochodzić tylko od Boga. I powtarzam, jeśli staniemy twarzą w twarz z grupą księży, w jednej chwili przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie, czy większość z nich to aniołowie, czy zepsuci durnie, i już tylko słyszymy ten wiatr, który wieje, niezaleznie od tego, co każdy z nich osobiście sobą reprezentuje. Czy oni o tym wiedzą, nie sądzę, bo albo są zbyt skromni, albo zbyt prości, ja natomiast mam podejrzenie bliskie pewności, że niczego nie zmyślam.

      Przyjechalismy do Wąchocka tuz przed 12 w południe, w sam raz na Mszę Świętą w intencji, jak to zostało sformułowane, „Gabriela Maciejewskiego, jego żony Lucyny i dzieci, oraz jego dzieła”, a po mszy zostaliśmy zaproszeni na wspólny obiad z miejscowymi zakonnikami. Modlitewnej ceremoni, jaka się odbyła przed posiłkiem nie opiszę, bo nie potrafię, natomiast pragnę zwrócić uwagę na pewien szczegół, który tak naprawdę jest przyczyną, dla której piszę dziś ten tekst. Otóż na pierwsze danie dostaliśmy fantastyczny wręcz rosół, natomiast po rosole podano nam klasyk, czyli solidny kotlet schabowy z ziemniakami i surówką, plus kompot. I oto, proszę sobie wyobrazić, że naprzeciwko mnie, po przeciwnej stronie sali, siedział zakonnik, który swoje drugie danie spożywał w taki sposób, że w lewej dłoni trzymał widelec, w palcach prawej kotlet i na kompletnym „luzie”, pomaleńku, widelcem nabierał sobie to ziemniaki, to surówkę, jedno i drugie spokojnie zagryzając kotletem.

      Przyznam szczerze, że tego typu ekstrawagancji nie dość, że nigdy wcześniej nie widziałem, to nawet mi podobne rozwiązanie nie przyszło do głowy. Tymczasem ów mnich siedział sobie spokojnie, przegryzał ziemniaki tym kotletem, a świat ani drgnął. W pierwszej chwili, przyznaję, poczułem pewien niepokoj, ale po chwili nagle przypomniałem sobie coś, co mi chwilę wcześniej przypomniał ojciec Wincenty, a o czym ja na śmierć zapomniałem, a mianowicie fragment z mojej książki pod tytułem „Twój pierwszy elementarz” dotyczący galerii handlowych. Proszę posłuchać:

     „Galerie handlowe – wynalazek dyscyplinujący społeczeństwa konsumpcyjne. W zachodnim świecie znany już od dziesięcioleci. W Polsce skutecznie wprowadzany stosunkowo od niedawna. Ostatnio, stwierdziwszy, że wszystko rozwija się zgodnie z planem, w wybranych galeriach – w drodze eksperymentu – zdecydowano zainstalować większą liczbę mocniejszych żarówek. Jeśli nie pojawią się pretensje, że jest za jasno, procedura wymiany oświetlenia obejmie cały kraj”.

      Patrzyłem na tego księdza, człowieka już raczej starszego, i nagle sobie uprzytomniłem, że oto przede mną coś, co symbolicznie stanowi wręcz doskonałe przeciwieństwo tamych świateł. I w tym momęcie zrozumiałem, jak bardzo jest to dobre.

       W ostatnich tygodniach, czy nawet miesiącach, tu na blogach pojawia się tendencja sprowadzająca się do kontestowania niemal wszystkego, z takim oto przekazem, że „nic już nie będzie takie jak było”. Pomijając fakt, że ten rodzaj histerii w ogóle uważam za wyjątkowo głupkowaty, dziś, na drugi dzien po wizycie u cystersów Wąchocku, mam do zakomunikowania jedną i tę samą wiadomość: góra stoi, a kto tego nie widzi ten ciapa.

 

Nakład książki „Twój pierwszy elelementarz” jest już wyczerpany, natomiast przypominam, że końcówka nakładu „Marek, dolarów, bananów…” jest do nabycia już bezpośrednio u mnie. Wszelkie pytania proszę kierować pod adresem toyah@toyah.pl.

 

 



tagi: cystersi  wąchock  galerie handlowe 

krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 09:54
11     1121    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 10:48

Piękna niedziela... Znam ten nastrój, choć w męskim reflektarzu nigdy nie byłam. Akurat jest w obszarze klauzury. Byłam w żeńskim zgromadzeniu, gdzie jest trochę inaczej, ale też pięknie.

Ale ten spokój we wszystkim.

Piękne

.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 11:12

Mój wielki plus za przypomnienie prostych prawd. Nie lękajmy się, bo... Góra stoi!

A  ostrzejsze światło w galeriach handlowych to jakaś nędzna atrapa  wiecznych lampek sprzed Tabernakulum. Lucyferyczność prześwituje spod zasłony interesów...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 11:23

zrozumiałem(?), że o tych żarówkach to jest taka analogia,  jaka dotyczyć może  żab w podgrzewanej stopniowo wodzie

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 11:30

Tak jest, kto nie widzi, jego problem.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 12:36

Góra stoi, nawet jeśli waadza, jawna lub nie za bardzo, ma ochotę tę górę przekopać i zryć. Przeważnie to się zaczyna od akcji propagandowej która wmawia ludziskom, że ta góra to worek kartofli. Aj wej, jak ona ta waadza musi się napocić, żeby uszczknąć cokolwiek z tej góry. 

Niby Tatarzy wycięli w pień tych Cystersów, potem szlachtowali ich siepacze Rakoczego, jakoby skasowano tych Cystersów (Encyklopedyści i Prusacy do spółki z "naszymi"), a oni z powrotem. No i stoją. I te mury starożytne stoją ze śladami fresków 13-wiecznych, i z pięknymi w całej krasie, 17-18-wiecznymi freskami na bocznych ścianach pokazującymi prześladowania Cystersów, z całym zastępem świętych Cystersów ponad głowami wiernych, i pięknymi alegoriami w nawach bocznych ilustrującymi teologię psalmów, które 

Pielgrzymka była super. Piękne dzięki, tobie O. Mniszysko, Krzysztofie i panie Adamie, za towarzystwo i gawędy, nie bójmy się tego słowa, Kordecko-Zagłobiańskie. 

Ja akurtat w tamtym momęcie byłem tak zajęty swoim schabowym, że całkiem mi to umknęło. Zaś ten berdzo interesujący patent to jest odkrycie epokowe. Nigdy do tej pory przez myśl mi nie przemknął. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @jolanta-gancarz 12 lutego 2018 11:12
12 lutego 2018 14:12

No właśnie jakoś nie znalazłem dobrego momentu, by wspomnieć o Louisie Cyphre.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @stanislaw-orda 12 lutego 2018 11:23
12 lutego 2018 14:13

O tym akurat nie myślałem, ale to jest ten kierunek.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 12 lutego 2018 12:36
12 lutego 2018 14:15

Biedny Adam tak mało sie odzywał, że o nim nie wspomniałem. A przecież on tam był i wszystko widział. Pozdrowienia.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 12 lutego 2018 14:15
12 lutego 2018 19:26

Gdzie tam biedny. Świetny facet. Mówił tyle, ile chciał. Kopalnia doświadczenia. 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @krzysztof-osiejuk
12 lutego 2018 22:47

Ojcowie w Wąchocku mają czyste ręce, to i kotleta mogą bezpośrednio potraktowac :)

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować