-

krzysztof-osiejuk : To ja

O targach, zespole Slayer i czekoladkach Ferrero Rocher

      Zakończyły się targi i jak zawsze pojawiła się garść refleksji, którymi wypada się tu podzielić. Przede wszystkim trzeba koniecznie powiedzieć, że one po dwóch dość marnych latach nieco odżyły. Odżyły oczywiście nie gdy chodzi ofertę targową, bo tu akurat jeśli się coś zmieniło, to wyłącznie na gorsze. Natomiast było zdecydowanie lepiej niż w przypadku dwóch poprzednich edycji dla nas, czyli dla Kliniki Jezyka i naszych książek. Rok 2016 był fatalny, jednak podejrzewam, że to bardziej w związku z tym, że mieliśmy pierwszą rocznicę Smoleńska obchodzoną na poziomie państwowym, z wojskową oprawą, z prezydentem i przedstawicielami rządu, i to z całą pewnością wystarczyło, by uwaga publiczności zdecydowanie przesunęła się z książek, chocby i katolickich, na sprawy budzące znacznie większe emocje. Z jakiegoś powodu, rok kolejny był zaledwie nieco lepszy, jednak baliśmy się, że to już nie będą takie targi jak kiedyś, tymczasem wczoraj i przedwczoraj naprawdę był ruch i to ruch w naszym wypadku zdecydowanie owocny, a gdy chodzi konkretnie już o moje książki, to co mi dało naprawdę dużą satysfakcję, to fakt że chyba nigdy wcześniej – i tu mam na myśli nie tylko Targi Wydawców Katolickich – nie sprzedałem tak dużo książek osobom całkowicie nieznajomym, dla których i te książki pozostawały dotychczas całkowicie nieznane. Mam wrażenie, że, ponieważ od niemal dwóch już lat nie wydałem nic nowego i stali czytelnicy mogli najwyżej przyjść pogadać, sprzedaż załatwili czytelnicy, którzy o moich książkach dowiedzieli się dopiero na miejscu. Bardzo to jest wiadomość wzmacniająca.

     Co ciekawe, najwięcej, chyba jeszcze więcej niż książki o listonoszu, sprzedałem dość chyba niedocenionych „39 wypraw na dziewiąty krąg”. Zastanawialiśmy się z Gabrielem niekiedy, czemu tak ciekawa i naprawdę ważna książka sprzedaje się tak powoli i w pewnym momencie zaproponował on, że może paradoksalnie chodzi o tytuł, który niektórym może się kojarzyć z podróżami raczej, niż z drogą między Niebem a Piekłem, o której w pierwszej kolejności ona traktuje. Wystarczyło jednak przeprowadzić skromną promocję i opowiedzieć choćby o człowieku nazwiskiem Ferrero, któremu poświęcony jest jeden z jej rozdziałów, który, jak wiemy stworzył słynne czekoladki Ferrero Rocher, poświęcając je – o czym już niemal nikt nie wie – Matce Bożej z Lourdes, a które jedzą nawet Żydzi, nie mając bladego pojęcia, że Rocher to grota, przy której Maryja ukazała się małej Bernadetcie, żeby oczy się otworzyły i czytelnik zainteresował się tym, co się dalej dzieje na drodze, która wiedzie z miejsca gdzie zmarł Michelle Ferrero do punktu, gdzie zdecydowali się dojść kolejni Rotschildowie, czyli z Nieba, do wspomnianego piekła. Napiszę o tej książce więcej jutro, a dziś już tylko może opowiem o pewnym zdarzeniu, które zrobiło na mnie pewne wrażenie. Oto w pewnym momencie przy stoisku pojawił się chłopak w koszulce zespołu Slayer. Oto ona:

       I w momencie gdy wydawało się, że za chwilę rozpocznie się jakiś „młyn”, on zaczął z uwagą oglądać poszczególne książki, grzeczni na ich temat rozmawiać, a na końcu powiedział, że na stoisku obok kupił piekny medalik, czy może krzyż – nie pamiętam, bo wrażenie odebrało mi koncentrację – z którymś z wielkich świętych. Bardzo to dziwne, zwłaszcza gdy spróbujemy sobie wyobrazić efekt, gdy on sobie ten krzyż założy do swojego t-shirtu. No ale o tym moglismy przeczytać w innej mojej książce, która, wbrew swojemu tytułowi, wcale nie jest o muzyce.

      To na dziś tyle, bo wczoraj wróciłem po północy, a dziś muszę nadrabiać pewne domowe zaległości. Ale, jak mówię, jutro widzimy się znowu i wtedy wrócimy do wypraw na dziewiąty krąg.

 

 



tagi: targi  ferrero rocher  slayer 

krzysztof-osiejuk
16 kwietnia 2018 11:24
8     3721    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @krzysztof-osiejuk
16 kwietnia 2018 12:03

Ja i tak cały czas jestem wstrząśniety tą koszulką:

I się tylko zastanawiam czy wydawca miesięcznika egzorcysta nie miałby wyegzorcyzmować swojego pustego łba...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @parasolnikov 16 kwietnia 2018 12:03
16 kwietnia 2018 12:12

O tak! Ja nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że tych łbów po tak zwanej "naszej" strony nie jest wcale mniej

zaloguj się by móc komentować

redpill @krzysztof-osiejuk
17 kwietnia 2018 10:00

Dla takiego chłopaka Slayer to muzyka, której słuchali rodzice, jeśli nie dziadkowie. Klasyka, jak stonesi, albo Chopin.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-osiejuk
17 kwietnia 2018 23:35

Bardzo dziękuję za spotkanie na targach.

zaloguj się by móc komentować

malwina @krzysztof-osiejuk
23 kwietnia 2018 09:37

"Ferrero, któremu poświęcony jest jeden z jej rozdziałów, który, jak wiemy stworzył słynne czekoladki Ferrero Rocher, poświęcając je – o czym już niemal nikt nie wie – Matce Bożej z Lourdes, a które jedzą nawet Żydzi" - odpadlam:)))

a teraz ide po ksiazke.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Stalagmit 17 kwietnia 2018 23:35
23 kwietnia 2018 10:19

I ja dziękuję. Polecam się jesienią w tym samym miejscu.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @redpill 17 kwietnia 2018 10:00
23 kwietnia 2018 10:21

Nie chodzi o Slayera, lecz o wizerunek demona na koszulce.

zaloguj się by móc komentować

redpill @krzysztof-osiejuk 23 kwietnia 2018 10:21
23 kwietnia 2018 13:15

Nawet wizerunki demonów się opatrzyły.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować