-

krzysztof-osiejuk : To ja

O trzech tysiącach, których nikt nie chciał internować

Szczerze powiedziawszy, wspomnienie 13 grudnia 1981, nigdy w moich myślach nie wiązało się z  jakimś szczególnie ponurym przełomem. Pamiętam oczywiście tamten dzień dość dobrze, ale przede wszystkim jednak przez to, że to właśnie wtedy zrozumiałem się, że swoje plany, tak już bliskie ostatecznej realizacji, a związane z opuszczeniem Polski być może na zawsze, mogę odłożyć na półkę, a potem, wraz z upływem lat, nabierałem tylko coraz większego przekonania, że pradoksalnie ten dzień stanowił dla mnie wybawienie, no a dziś to już mogę tylko dziękować Jaruzelskiemu, że mnie tamtej nocy złapał za gardło, przydusił do ziemi i trzymał tak długo aż się opamiętałem. Tak zatem, to nie 13 grudnia jest dla mnie dniem żałoby, lecz ów czas, który nastąpił trzy dni później, a konkretnie to co się wydarzyło tu niedaleko, zaledwie o rzut beretem, a więc rozstrzelanie górników z Kopalni Wujek. Co ciekawe – a daję słowo, że dotychczas nawet nie miałem tego świadomości –  nawet w swoim „Elementarzu” nie znalazłem miejsca dla hasła „Stan Wojenny”. Owszem, są Górnicy z Wujka, jest sama Kopalnia, jest też oczywiście Grzegorz Przemyk, są Jaruzelski i Kiszczak – Stanu Wojennego jako takiego nie ma. Także tu na blogu, jeśli w ogóle wspominałem o Stanie Wojennym, to w kontekście 16 grudnia właśnie. Bardzo zatem proszę, skoro obchodzimy dziś kolejną rocznicę tamtej masakry, przypomnijmy sobie ów tekst, zamieszczony tu przed laty, o trzech tysiącach, których nkt nie zechciał internować.

 

 

 

       Minęła kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego, a chwilę po niej kolejna – rozstrzelania dziewięciu górników z Kopalni „Wujek”. Nie wiem jak inni, ale mam wrażenie, że ile razy powraca pamięć o tamtych dniach, wraz z nią pojawiają się ludzie, którzy w zdecydowanej większości, przez swoją tępą bezmyślność – lub, kto wie, czy niekiedy też nie przez wyrachowanie – do tego, co się wówczas stało doprowadzili, a dziś bardzo pragną krążyć wśród nas w glorii naszych bohaterów, a może i wręcz naszych zbawicieli. Ludzie, którzy kiedy to wszystko się działo, i kiedy tak naprawdę się dopiero zaczynało, siedzieli gdzieś w tych swoich ośrodkach internowania, grali w karty, czytali książki i wzywali tych co na zewnątrz do działania. Ludzi wreszcie, którzy dziś się spotykają w telewizyjnych studiach i jeden z drugim wspinają jak to oni się tam musieli za nas z tymi strażnikami męczyć. A ileż to jeszcze pozostało tych anegdot nieopowiedzianych?

      W tej sytuacji ja opowiem historię o Kopalni „Wujek”, a raczej o pewnym górniku, z którego dziś prezydent Komorowski może się spokojnie pośmiać, że go nie internowano. Ale najpierw Kopalnia. Z Kopalnią „Wujek” jest tak, że tam właściwie nie ma nic ciekawego. Są te dwa kominy, jest ten podwójny krzyż, ten pomnik z dziewięcioma krzyżami, jest ten mur i na tym murze pamiątkowe tablice, za murem główny budynek Kopalni i ten napis „Kopalnia Wujek”, a przed murem te dziwne pudełkowate domy, w których wciąż jeszcze mieszkają ludzie, pamiętający tamten grudzień sprzed 30 lat. To jest naprawdę bardzo mało ciekawe miejsce.

      A zatem, kiedy się tam idzie po raz drugi i trzeci, to właściwie nie ma na co patrzeć i czym się wzruszać, w związku z czym tam się głównie przychodzi i odchodzi. Jak ktoś ma ochotę, robi jeszcze zdjęcie. Ale można też zatrzymać się, postać i tak się zwyczajnie pogapić na ten budynek z czerwonej cegły i ewentualnie popatrzeć na jakichś zawsze się tam po coś kręcących robotników, czy górników. Więc można tak sobie gdzieś tam z boku przysiąść i popatrzeć na ten budynek i tych ludzi, przynajmniej na tyle długo, żeby nabrać odpowiedniego nastroju. A daje słowo, że tam można uzyskać nastrój nie byle jaki.

      No i wreszcie nadejdzie czas, by się ruszyć, zrobić może jeszcze jedno zdjęcie, pokiwać głową i zajść do znajdującego się obok muzeum. Prawdę powiedziawszy, nie jest to muzeum w sensie powszechnie nam znanym. Raczej taka skromna izba pamięci z kilkoma zdjęciami, makietą terenu kopalni z dnia szturmu, jednym przestrzelonym kaskiem, figurą zomowca w pełnym rynsztunku i tą salą projekcyjną, gdzie się wyświetla dokument o tym, jak to swego czasu polskie państwo zabiło dziewięciu górników. Można więc wejść do tego muzeum i, normalnie, tak jak to zawsze bywa, obejrzeć najpierw tę makietę, popatrzyć na zomowca, następnie przyjrzeć się uważnie dziurce w tym biednym górniczym kasku, i wtedy okaże się, że się zepsuł projektor i filmu w żaden sposób nie da się puścić. Można oczywiście spróbować jakoś pomóc, ale wszystko stanęło, i w końcu wyjdzie na to, że nic z tego nie będzie. A potem, tak męcząc się z tym projektorem, raczej z grzeczności, niż z faktycznej potrzeby, można zapytać człowieka, który nas próbuje obsłużyć, i który tam się po tym muzeum kręci, jako ktoś w rodzaju ciecia, czy on był w kopalni, kiedy to wszystko się działo i on nam – nawet nie mrugnąwszy okiem, nawet nie próbując wydąć warg, czy unieść czoła w dumnym geście informowania świata o swoim bohaterstwie, mniej więcej tak, jakby potwierdzał fakt, że owszem, mamy ładną jesień – odpowie, że to on właśnie dowodził tym strajkiem. I że się nazywa Stanisław Płatek.

      I oto, nadszedł właściwie idealny moment, żeby zamknąć ten dzisiejszy tekst zdaniem: „I to by było na tyle”, i pozwolić wszystkim go czytającym zanurzyć się w swoich własnych refleksjach, no ale tak się niestety zrobić nie da, bo trzeba powiedzieć jeszcze parę rzeczy. Koniecznie. Najpierw jednak zajrzyjmy wspólnie do wikipedii:

      „Stanisław Płatek, ur. 5 II 1951 w Katowicach. Ukończył Technikum Górnicze dla Pracujących w Katowicach (1979). 1969-1973 pracownik Zakładów Aparatury Doświadczalnej Biprokwas w Katowicach. Od 1973 górnik KWK Wujek. IX 1978 – III 1981 członek PZPR. 1-3 IX 1981 uczestnik strajku w KWK Wujek, od IX 1980 w „S”. XII 1980 – 1981 sekretarz Komisji Rewizyjnej „S” KWK Wujek. 13-16 XII 1981 przewodniczący KS w KWK Wujek; 16 XII 1981 ranny podczas pacyfikacji, internowany, przewieziony do szpitala MSW; 31 XII 1981 aresztowany, przewieziony do Okręgowego Szpitala Więziennego w Bytomiu, gdzie przebywał do VI 1982. 9 II 1982 wyrokiem Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Katowicach skazany na 4 lata więzienia i 3 lata pozbawienia praw publicznych, w VI 1982 przeniesiony do AŚ w Zabrzu, VIII 1982 – II 1983 w ZK we Wrocławiu. W II 1983 zwolniony ze względu na stan zdrowia, VII 1983 objęty amnestią. 1983-1986 pracownik Klubu Sportowego Gwarek Tarnowskie Góry, 1986-1993 AZ Sp. z o.o. w Tarnowskich Górach. 1983-1989 (we współpracy z Ludwikiem Dziwisem) kolporter pism podziemnych (m.in. „Głos Śląsko-Dąbrowski”, „Górnik Polski”, „Wujek”) na terenie Katowic. W II 1989 współzałożyciel, przewodniczący Tymczasowej KZ, następnie do 1991 przewodniczący KZ „S” AZ Sp. z o.o. 1993-2006 zatrudniony w KWK Wujek. 1995-1998 wiceprzewodniczący, 1998-2002 przewodniczący KZ „S” KWK Wujek, 1998-2002 delegat na WZD. 1998-2002 wiceprzewodniczący Regionalnej Komisji Rewizyjnej „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. 1989-1991 członek Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ku Czci Górników KWK Wujek w Katowicach Poległych 16 XII 1981, 1991-1998 przewodniczący (od 16 XII 1994 przekształconego w Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek Poległych 16 XII 1981). W 1994 jeden z założycieli, od 2000 przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego. Organizator Międzynarodowego Memoriału Szachowego Dziewięciu z Wujka (1997-2001). Od 2006 na emeryturze. Współtwórca albumu i przewodnikaKrzyż Górników. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007)”.

      Zostajemy więc z tym zepsutym projektorem i Stanisławem Płatkiem jeszcze dłuższy czas i, czując, jakie to nas szczęście spotkało, że ten projektor się nagle zepsuł, możemy naciągnąć Płatka na wspomnienia. No i opowie nam Płatek, że jak był strajk, to on miał trzydzieści lat, żonę i syna, że, kiedy się pochylał nad rannym kolegą, został trafiony w ramię zomowską kulą – ciekawe, że mówiąc o innych górnikach, używa wyłącznie formy „kolega” – i to pewnie uratowało mu życie, bo inaczej dostałby z boku w okolice brzucha, że w sumie w tych starciach brało udział 3 tysiące górników, że z tych dziewięciu, pięciu dostało w głowę, a dwóch w serce, i że jak go wieźli karetką pogotowia, to milicja karetkę zatrzymała, wyciągnęli go stamtąd i on pamięta, jak przed nim stanął wysoki bardzo milicjant i chciał mu wlać, ale między milicjanta a niego wszedł wojskowy lekarz i go przed tym ciosem zasłonił.

      Opowie nam też Stanisław Płatek, że jeszcze dziś w okolicy kopalni pojawia się niekiedy pewien kolega – tak, właśnie kolega – który nie brał udziału w strajku, bo w tym czasie akurat siedział u siebie w domu, ale zomowcy wrzucili mu przez okno do mieszkania jakiś ciężko trujący gaz i on od tego się pochorował tak, że dziś jest raczej ludzkim wrakiem. No ale, jak mówię – kolega.

      Jak już wspomniałem wyżej, z tym by Stanisława Płatka naciągnąć na wspomnienia nie powinno być problemu, bo to jest miły i grzeczny człowiek. Taki on właśnie jest. Jednak nie możemy się spodziewać, że on nam powie zbyt wiele. My będziemy pytać, on grzecznie i bardzo spokojnie nam będzie odpowiadał, ale trochę tak jakby już dawno znalazł się w świecie, do którego dostępu nie ma nikt z nas. I wtedy też zrozumiemy, dlaczego Stanisław Płatek, emerytowany górnik, ani w jednym momencie naszej rozmowy ani jednym słowem nie wspomniał o bieżącej polityce. Ani nie pluł na Tuska, ani na Kaczyńskiego, ani nic nie mówił o wyborach, ani nawet nie narzekał na ogólną sytuację. Ten temat jakby w jego świadomości w ogóle nie istniał.

      Już, kiedy już zajmiemy się wszyscy sobą, znajdziemy w Sieci informację, że Płatek gardzi PiS-em. Co sądzi o Platformie, nie wiadomo. I nagle może też przyjdzie nam do głowy, że te 3 tys. ludzi, to nie byle co. To musiała być walka, jakiej współczesny świat nie widział. 3 tys. ludzi – takiego starcia nie było nawet w Powstaniu Warszawskim. I ten obraz Stanisława Płatka, jak go wyciągają z karetki, z tym rozpieprzonym w drobny mak ramieniem, i z tym wysokim dowódcą, który zamierza się na niego pałką i tym wojskowym lekarzem, odgradzającym tych dwóch od siebie.

      I co powiedzieć? Co powiedzieć? Wajda z tego filmu nie zrobi. A jak idzie o młodych – oni niech się lepiej za to nawet nie biorą, bo jeszcze im wyjdzie komedia. Może niech kręcą filmy o tym, jak to było w jakimś cholera Jaworzu czy gdzie to Wałęsa siedział? W Arłamowie?

      I to właśnie jest ten moment, kiedy musimy kończyć, bo czuję, że jeszcze jedno słowo, a zacznę wzywać do tego, by zacząć strzelać. A to mi na sucho nie ujdzie.

 

Zachęcam wszystkich do kupowania moich książek. Wprawdzie wspomniany „Elementarz” jest już wyczerpany, natomiast, owszem, są inne, równie warte uwagi. Tu: www.basnjakniedzwiedz.pl.

 



tagi: stan wojenny  górnicy z wujka  kopalnia wujek 

krzysztof-osiejuk
16 grudnia 2017 10:35
17     1542    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
orjan @krzysztof-osiejuk
16 grudnia 2017 12:33

Gdy tak czytałem tę notę biograficzną Stanisława Płatka uderzyło mnie, że plus-minus on, Ty i ja jesteśmy równolatkami. W każdym razie wszyscy trzej byliśmy wystarczająco dorośli w tych latach kulminacyjnych dla życia S. Płatka.

Niektóre fakty z owej noty są więc dla nas oczywiste, obojętnie jak lakonicznie są podane. Rówieśnicy bez problemu "dopowiadają sobie" ówczesne realia. Natomiast dla pokoleń młodszych, coraz liczniej nas luzujących, owe realia uciekają i powstaje byle jaki obraz człowieka wyabstrahowanego. Niekoniecznie obraz nieprawdziwy, ale właśnie byle jaki, bo bez treści. Weżmy więc pierwsze zdania tej noty cytowanej przez Krzysztofa i postarajmy się zobaczyć tam człowieka. Nie na podstawie osobistej wiedzy o nim samym, ale według wiedzy o ówczesnym czasie i zdarzeniach:

No więc mamy:

Stanisław Płatek, ur. 5 II 1951 w Katowicach. Ukończył Technikum Górnicze dla Pracujących w Katowicach (1979). 1969-1973 pracownik Zakładów Aparatury Doświadczalnej Biprokwas w Katowicach. Od 1973 górnik KWK Wujek. IX 1978 – III 1981 członek PZPR. 1-3 IX 1981 [tu błąd daty!] uczestnik strajku w KWK Wujek, od IX 1980 w „S”. XII 1980 – 1981 sekretarz Komisji Rewizyjnej „S” KWK Wujek. 13-16 XII 1981 przewodniczący KS w KWK Wujek; 16 XII 1981 ranny podczas pacyfikacji, ..."

A co najwyraźniej powinniśmy mieć:

Stanisław Płatek, ur. 5 II 1951 w Katowicach. Od 18 roku życia do 1973r. pracuje jako robotnik w Zakładach Aparatury Doświadczalnej Biprokwas w Katowicach. W tym czasie odbywa 2 letnią zasadniczą służbę wojskową, albo dla wyreklamowania się od  poboru, w 1973r. podejmuje pracę jako górnik w KWK Wujek [potrzebne źródło].

Choć w tamtych latach przyszłość młodego górnika i bez tego jawiła się atrakcyjną, podejmuje także wysiłek nauki w szkole średniej  uzyskując w 1979r. maturę katowickiego Technikum Górniczego dla Pracujących. 

Jeszcze przed maturą wstępuje do PZPR (XI 1978r.), z której, jak wielu innych, występuje w marcu 1981r.; Milicja i SB brutalnie wtedy pobiły delegatów "Solidarności", powodując  kryzys polityczny i gotowość strajkową w całym kraju (tzw. prowokacja bydgoska). Od  1-3 IX 1980 uczestnik solidarnościowego strajku w KWK Wujek zakończonego tzw. Porozumieniami Jastrzębskimi. Od IX 1980 aktywny działacz w „Solidarności”. XII 1980 – 1981 sekretarz Komisji Rewizyjnej „S” KWK Wujek. Z chwilą ogłoszenia Stanu Wojennego, od 13 XII 1981 wybrany Przewodniczącym Komitetu Strajkowego w KWK Wujek znajdował się wśród walczących górników i tam w dniu 16 XII 1981 został ranny podczas pacyfikacji tej kopalni, gdy od strzałów oddziału ZOMO zginęło 9 górników, a 21 zostało rannych. ... "

Dopiero teraz, jako tako można zobaczyć prawdziwego człowieka na tle tamtego czasu. Zaznaczam, że S. Płatka nie znam, nigdy mnie z nim nic nie łączyło, oczywiście poza  osobnym, a jednak wspólnym (choć z różnym natężeniem!) przeżyciem tamtego czasu poruszając się w tamych realiach, które dzisiaj są już prawie zatarte a dla młodzieży chyba już mało zrozumiałe.

==============

NB.: tym donioślejsze są wspomnienia, także takie jak Krzysztofa: "Marki, dolary, banany i biustonosz marki Triumph".

Ciekawe, że ta książka reklamowana jest na stronie empiku, choć jako pozycja niedostępna. Czy jednak kiedykolwiek była tam dostępna, czy też tylko się podszywają?

http://www.empik.com/marki-dolary-banany-i-biustonosz-marki-triumph-osiejuk-krzysztof,p1078540746,ksiazka-p

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @ambro 16 grudnia 2017 11:33
16 grudnia 2017 13:40

To może lepiej było w ogóle nie zaczynać?

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @krzysztof-osiejuk
16 grudnia 2017 14:34

@Wszyscy,
Pan (hmm jestem uprzejmy) ambro został zniknięty kolejny raz za nagminne łamanie regulaminu, tak dla waszej wiadomości, jak widzicie nowy nick i on znika po paru godzinach to ja usuwam, za robienie sobie ze mnie jaj :) Tu nawet nie chodzi o treści publikowane...

zaloguj się by móc komentować

eska @krzysztof-osiejuk
16 grudnia 2017 17:40

A kto pamieta o 14-letnim chłopaczku, który wraz z kolegami próbował przeciągnąć takie wozy towarowe, żeby zagrodzić drogę czołgom? O tym, że ZOMO go straszliwie pobiło, a potem go wsadzili do Zabrza Zaborza razem z internowanymi, żeby jakoś wydobrzał, bo bali się pokazać tak pobite dziecko? 
Rodzice dwa tygodnie szaleli bez żadnej wiadomości, zanim w końcu małego im oddano. I nikt nawet nie zna jego nazwiska, ja też nie.

Wajda pamiętał, podczas kręcenia tej sceny przed kopalnią chłopczyk grający tamtego zginął naprawdę! I to już jest w ogóle jakaś diabelska robota, bo żeby wyciszyć śmierć małego aktora starannie zapomniano o pierwowzorze.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @nawigator 16 grudnia 2017 17:42
16 grudnia 2017 18:19

No i stąd moje pytanie, po co było pisać cokolwiek, skoro się nie potrafi?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @nawigator 16 grudnia 2017 18:05
16 grudnia 2017 18:21

"Who in the hell do you thing are you"???

A to dobre! Chyba jeszcze lepsze od tego "must to", o którym tu niedawno było.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @eska 16 grudnia 2017 17:40
16 grudnia 2017 19:04

Naprawdę tak było? To jest niesamowite, to już powinni z tego scenariusz robić, albo Braun powinien kolejny dokument kręcić. Pod tytułem "Mistrz" rzecz jasna

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @stanislaw-orda 16 grudnia 2017 19:49
16 grudnia 2017 19:51

I'm sorry. To było pytanie do navigatora.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2017 19:04
16 grudnia 2017 21:02

Zatkało mnie. Niesamowita historia.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2017 19:04
16 grudnia 2017 23:30

PISF nie da tknąć Mistrza nigdy i niczym, takie filmy to tylko we własnym zakresie. Też pierwszy raz o tym słyszę i jestem wstrząśnięty. Format Brauna o którym mówiłeś idealnie się nadaje do odbrązowiania cokołów. Ale niektóre takie filmy by trzeba puszczać za siatką jak w słynnej scenie koncertu z Blues Brothers.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @krzysztof-osiejuk
16 grudnia 2017 23:36

Przepraszam bardzo, ale o czym jest ta dyskusja? O jakim filmie Wajdy? O jakim dziecku?

zaloguj się by móc komentować

eska @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2017 19:04
16 grudnia 2017 23:52

Nie wiedziałeś?

"Śmierć jak kromka chleba", poczytaj sobie też skład ekipy grającej tych górników.
Film pod tytułem "Mistrz" absolutnie konieczny! 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @eska 16 grudnia 2017 17:40
17 grudnia 2017 00:13

Ale to Kutz zrobil film "Smierc jak kromka chleba".

zaloguj się by móc komentować

eska @jestnadzieja 17 grudnia 2017 00:13
17 grudnia 2017 00:24

O szlag, masz rację! PRZEPRASZAM!
Pomyliłam mistrzów, ale reszta jak najbardziej prawdziwa.

Pomyliłam, bo tam grają Komorowska i Trela itp., to jakoś z rozpędu mi Wajda wszedł.
Czyli nie Mistrz, tylko były asystent Mistrza, w sumie na jedno wychodzi.

Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że Kutz zrobił jeden naprawdę dobry film o stanie wojennym na Ślasku, nazywa się "Zawrócony".

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @krzysztof-osiejuk
17 grudnia 2017 00:25

Taka stara notke znalazlam:

https://www.salon24.pl/u/zygmuntbialas/206373,rezyser-slaski

Na koncu komentarzy odezwala sie -jak twierdzi - matka chlopca, po kilku latach od zamieszczenia notki. Nie wiem czy byl ciag dalszy..

zaloguj się by móc komentować

SilentiumUniversi @eska 16 grudnia 2017 17:40
19 grudnia 2017 16:18

Witam i pozdrawiam szanownych dyskutantów i Gospodarza. 

IJako internowany w Zabrzu-Zaborzu w okresie 2 stycznia 1981 do 16 maja 1982 chciałbym zapytać o więcej okoliczności dotyczących tej sprawy. Różne opowieści obiły mi się o uszy ale o czymś takim nie słyszałem.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować