-

krzysztof-osiejuk : To ja

Osiem krótkich kawałków na nowy tydzień

Dziś środa, do kiosków trafia kolejny numer „Polski Niepodległej”, a wraz z nim kolejny odcinek moich krótkich kawałków do śmiechu. Zgodnie więc z dotychczasowym zwyczajem, przedstawiam to co się znalazło w poprzednim wydaniu i życzę dobrych wrażeń.

 

Stało się tak, że gdzieś w Polsce wezwano policję, by zrobiła porządek z grupą chuliganów. Kiedy policjanci przybyli na miejsce, trafili na towarzystwo, które w najbardziej widoczny sposób ostało wynajęte przez telewizję TVN24 do zrobienia zadymy pod tytułem „pisowska policja jest brutalna”. Kiedy jeden z obecnych na miejscu żuli zaczął prowokować interweniującego policjanta na tyle brutalnie, że ten zmuszony został do wyjęcia broni, jego kumpel nagrał wszystko komórkę, a następnie TVN24 nagranie opublikowało. Na zdarzenie zareagował natychmiast oczywiście Paweł Kukiz i ogłosił co następuje: „Całe to zdarzenie świadczy o tym, że Państwo wciąż jest teoretyczne. Panie Zieliński... Przed wojną minister za PP odpowiedzialny to po takich ‘akcjach’ – od Wrocławia zaczynając – w łeb by sobie strzelił. A nawet po wojnie partyjni koledzy z PZPR Piotrowicza odpowiedzialni za Milicję zmuszeni byliby do dymisji w trybie natychmiastowym. A Pan trwa. Na naszą zgubę. Prędzej czy później zapłacicie za to, co zrobiliście z Polską Policją. POPiSowa cenę”. My oczywiście wiemy, że rola, jaką w polskiej polityce pełni Paweł Kukiz nie daje mu zbyt szerokiego pola manewru i on od realizowania kolejnych zadań stawianych mu przez tych, co mu płacą, mógł zwariować, tym razem jednak obraz powojennej Polski, gdzie do dymisji podają się kolejni ministrowie MSW robi autentyczne wrażenie. Jak tak dalej pójdzie, im nie pozostanie nic innego, jak zamiast Kukiza wstawić kogoś bardziej przytomnego.

 

***

 

A naprawdę czasy są takie, że pracy przed nimi co nie miara. Do kolejnych wyborów już tylko dwa lata, diabeł jeden wie, jak się to wszystko rozwinie i kto zastąpi niknący ostatecznie PSL, no a przede wszystkim, czy owo szukanie zastępcy będzie już wkrótce miało jakikolwiek sens. Wspomniany Kukiz zresztą, w swojej dziecięcej wręcz szczerości, najbardziej jednoznacznie przedstawił nam rolę, jaka mu została przypisana, kiedy to zapytany o sens dalszego udzielania się w polskiej polityce, odpowiedział, że on wciąż jest w Sejmie tylko dlatego, że „w kolejnych wyborach istnieje jakiś procent szansy, że nikt bez Kukiz'15 nie będzie mógł samodzielnie rządzić”. Czyż to nie piękne aż tak się odsłonić? Swoją drogą, gdzie te czasy, gdy dzięki prawdziwe demokratycznej ordynacji, w Sejmie było 30 partii i rządziły zwyczajnie służby. Gdyby tak się udało to powtórzyć, to może nawet Kukiz mógłby zostać premierem.

 

***

 

Póki co, wygląda jednak na to, że on sam już wkrótce trafi do któregoś z tygodników, gdzie będzie swoim nazwiskiem podpisywał cudze felietony, a tak zwanym „języczkiem u wagi” zostanie poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński, który najpewniej już wkrótce zostanie z partii wyrzucony na zbity pysk, jacyś specjalisci z Branży chętnie go przygarnią i dadzą mu coś do roboty. Czemu, ktoś spyta, ja Tarczyńskiemu wróżę tak niedobry los? Otóż to nie ja, lecz on sam grzebie w tych fusach, obfotografując się z jakąś lalunią w buracko-luksusowych krajobrazach i zamieszczając owe fotki na Twitterze, przez co, jak należy oczekiwać, by nie kompromitował Sprawy, Prezes go ostatecznie pogoni. Już się nie możemy doczekać.

 

***

 

Swoją drogą, skoro już mowa o Jarosławie Kaczyńskim, to bardzo ciekawe, że w sytuacji, gdzie między jednym a drugim pałacem dochodzi do kolejnych fajerwerków, ten milczy, jak zaklęty. Tu Prezydent, tu ministrowie Macierewicz z Ziobrą, od czasu do czasu do awantury dołączy się poseł Suski, i wszyscy robią młyn, od którego zdezorientowana publiczność dostaje prawdziwego zawrotu głowy, a Prezes, nawet nie wiemy czy wciąż na wakacjach, czy może już w biurze, obsługując kolejne audiencje. Jedno jest pewne, obaj panowie z całą pewnością mają swoje numery telefonów, a my już tylko miejmy nadzieję, że te rachunki nie będą zbyt duże, bo, jak wiemy, Polska ma duże potrzeby i jeszcze większe wydatki.

 

***

 

A tak przy okazji, proszę zwrócić uwagę, jakie to  interesujące, że prezydent Duda postanowił pójść na wojnę nie z ministrem Radziwiłłem, nie z ministrem Szyszko, ani nawet z samym „capo di tutti capo”, nadministrem Morawieckim, ale z akurat z tymi dwoma niezwykle ambitnymi politykami, którzy, jak wiemy, dla Polski chcą jak najlepiej, natomiast nigdy przy tym nie zapominają, że zanim jeszcze dojdziemy do Polski, należy mieć jeszcze na uwadze ich osobistą popularność. Oglądam w telewizorze kolejne uroczystości, gdzie z charakterystycznie skupioną miną, w równie charakterystyczny sposób, minister Macierewicz kiwa swoją siwą głową i myślę sobie, jacy oni wszyscy w tych swoich planach są żałośni. No i jak to dobrze, że Jarosław jeszcze żyje i ma się dobrze. Co ja mówię dobrze? Fantastycznie.

 

***

 

Ale jak tu narzekać, gdy po drugiej stronie stoją Borys Budka z posłanką Pomaską? Ta druga, korzystając z okazji, że przez Polskę przeszły ciężkie wichury i zginęli ludzie, wsiadła w samochód i wraz z ekipą telewizji TVN24 pojechała w jedno z dotkniętych klęską miejsc, by poszkodowanym przez naturę ludziom przywieźć pilarkę plus słowa otuchy od przewodniczącego Schetyny. Niestety, kiedy już całe towarzystwo znalazło się niemal na miejscu, samochód Pomaski zakopał się w piasku i wszystkie siły dotychczas zaangażowane w ratowanie ludzi i ich dobytku zostały skierowane na odkopywanie samochodu Pani Poseł. Wszyscy pamiętamy dawne słowa Donalda Tuska, że  „nie ma z kim przegrać”. Oczywiście czasy były ciężkie, niemniej każdy przytomny człowiek wiedział, że za tym bon motem nie stoi nic więcej, jak bezprzytomne zachłysnięcie się władzą, no i wkrótce zresztą przekonała się o tym cała Polska. Oni jednak naprzeciwko siebie mieli Jarosława Kaczyńskiego i ten tłum na Krakowskim Przedmieściu. Dziś tam, gdzie wtedy stali oni, stoi zakopany w piasku samochod posłanki Pomaski. A to, co by nie mówić, stanowi wynik nie lada.

 

***

 

Nie musiał oczywiście, ale pojawił się tu sam król Europy, Donald Tusk, więc wypadałoby też powiedzieć parę słów i na jego temat. W końcu nie może być tak, że są Kukiz, Terczyński, Schetyna, Budka i Pomaska, a nie ma jego. Niestety, chyba nic z tego nie będzie, bo choć, jak się należy spodziewać, on w dalszym ciągu pełni w tej swojej Brukseli funkcję garderobianego przy wiecznie pijanym przewodniczącym Junckerze, to najwyraźniej ta część jego obowiązków została objęta medialną ochroną i na światło dzienne wychodzą już tylko twitty, jakie ów ciekawy człowiek zamieszcza w Internecie w związku z kolejnym terrorystycznym atakiem gdzieś w Europie.

 

***

 

Żeby nie kończyć naszych dzisiejszych refleksji w tak marnym towarzystwie, proponuje zwrócić uwagę na bardzo ciekawe wydarzenie. Oto, jak podał portal tvn24.pl, „przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP” niejaki  Lesław Piszewski, oraz „szefowa Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Anna Chipczyńska”, wysłali do wpływowego „Washington Post” informację o liście, jaki osobiście skierowali do Jarosława Kaczyńskiego, a w którym wyrazili swoje zaniepokojenie „narastającym polskim antysemityzmem, z powodu którego obawiają się oni o swoją przyszłość w tym kraju”. Wiadomość tę natychmiast podała dalej agencja Associated Press, wyjaśniając zainteresowanym, że Jarosław Kaczyński to lider „głęboko konserwatywnej, nacjonalistycznej i antymigranckiej partii, która jest wspierana przez niektóre grupy o antysemickich poglądach”. W tej sytuacji, zaczepiony Jarosław Kaczyński zorganizował sobie w jednej chwili spotkanie z – wciąż podaję za portalem tvn24.pl –  „szefem Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce Arturem Hofmanem, naczelnym rabinem Krakowa Eliezerem Gurary, rabinem domu modlitwy Chabad-Lubawicz w Warszawie Szalomem Ber Stamblerem oraz byłym doradcą Donalda Trumpa, a także założycielem i prezesem fundacji ‘From the Depths’, zajmującej się relacjami Polaków i Żydów, Jonnym Danielsem”, strzelił sobie z nimi wspólną fotkę, a po spotkaniu wspomniany Daniels wydał oświadczenie, w którym poinformował, że spotkanie było „nieprawdopodobnie miłe”, a jego uczestnicy byli pod wrażeniem zaprezentowanego przez prezesa PiS „głębokiego rozumienia historii, zwyczajów i religii żydowskiej”. Młodzież w takich sytuacjach używa zwrotu „pozamiatane”. My natomiast musimy z przyjemnością zauważyć, że ci Żydzi, jak trzeba, potrafią być niezwykle elastyczni. Nie każdy tak potrafi.

 

Zachęcam wszystkich do kupowania moich książek. Każda dostępna jest w ksiegarni na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl. Naprawdę warto.



tagi: polityka  polska niepodległa  wezwani do tablicy 

krzysztof-osiejuk
30 sierpnia 2017 09:20
0     424    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
zaloguj się by móc komentować