-

krzysztof-osiejuk : To ja

Paczką w łeb, czyli o ewangelii pogardy

      Chciałem dziś przedstawić tutaj i tam relację ze swojego pobytu w Warszawie, ze szczególnym uwzględnieniem rzekomego wysypu wszelkiego rodzaju multikulti, który jak donosi prawicowy Internet, ale przecież nie tylko Internet, robi w Warszawie wrażenie istnej plagi, jednak w międzyczasie (swoją drogą, czy zauwazyli Państwo ową przedziwną modę, by gdzie się tylko da używać określenia „w tak zwanym międzyczasie”?) otrzymałem od swoich dzieci, które zawsze trzymają ręke na pulsie, wiadomość, że Onet postanowił zniszczyć księdza Jacka Stryczka i to zniszczyć na dobre. Podczas gdy będę się starał odgadnąć powody tego ataku, oraz to, czym ksiądz Stryczek sprowokował swoich dotychczasowych dobrodziei do tak agresywnego zachowania, pozwolę sobie przypomnieć swój dawny dość tekst o wspomnianym księdzu i jego projekcie o nazwie „Szlachetna Paczka”, w którym w pewnym sensie przewidziałem bardzo mocną ewentualność pojawienia się zarzutów, jakie spadły na głowę tego nieszczęsnego księdza, a którego – i to już wówczas było bardzo widoczne – pierwszym znakiem rozpoznawczym była pogarda dla drugiego człowieka. I naprawdę, nie trzeba było nawet się wgłębiać w jego gesty czy słowa; wystarczyło spojrzeć w tę twarz. Zdjęcie z dziś, ale twarz stara.

 

 

A teraz już właściwy tekst:

 

      Gdyby ktoś nie wiedział, a był zainteresowany, bardzo krótko opowiem, na czym polega projekt znany pod nazwą „Szlachetna Paczka”, a realizowany w Polsce z coraz większym sukcesem przez księdza Jacka Stryczka. Ogólnie bardzo rzecz ujmując, chodzi o to, że raz do roku, bardzo biedne rodziny aplikują do księdza Jacka o pomoc, on do owych rodzin wysyła wolontariuszy, którzy sprawdzają na miejscu sytuację, następnie sporządzają bardzo szczegółową i opartą na ściśle określonych kryteriach opinię, która jest analizowana przez innych wolontariuszy i wreszcie lista zakwalifikowanych do uzyskania pomocy rodzin zostaje opublikowana. W tym momencie do księdza Stryczka zgłaszają się tak zwani darczyńcy i deklarują odpowiednie wsparcie dla potrzebujących.

O jakim wsparciu mówimy? Otóż pomysł jest taki, że w grę wchodzi wszystko, czego rodziny sobie zażyczą. Ktoś chce tonę węgla – może być tona węgla; ktoś potrzebuje stół, albo dywan – będzie stół i dywan; dziecko chce laptopa, lub domek dla Barbie – proszę bardzo, może być laptop i domek; kto inny marzy o dżinsach firmy Levis, będą Levisy. Z tego co wiem, nie ma marzenia – być może z wyjątkiem willi z ogrodem, czy nagłej śmierci dla starej Kowalskiej – którego ksiądz Stryczek nie spełni. Warunek jest jeden: zakwalifikowane do „paczki” rodziny mają przedstawić listę potrzeb, lista zostanie przekazana dla majętnych darczyńców i w określonym dniu pod dom zajeżdża ciężarówka z paczkami. Czasem w towarzystwie wozu transmisyjnego telewizji.

Ktoś mnie spyta, skąd ja to wszystko wiem. Otóż wiem to wszystko, bo mi opowiadała córka, która od wielu lat jest wolontariuszem u księdza Stryczka i przez parę miesięcy w roku temat „Szlachetnej Paczki” jest jednym z pierwszych tematów w naszym domu. Czy jej się działalność w „Szlachetnej Paczce” podoba? Owszem, bardzo. Są oczywiście drobne powody do narzekań, ale generalnie ona jest w to bardzo mocno całym sercem zaangażowana. Ona, jak mówię, działa tam od wielu lat i historie, które nam każdego roku przynosi, są tak niekiedy wstrząsające, że nie ma sposobu, by je tu na tym blogu opisywać. Ale też z jej opowieści wynika, że nie ma na świecie wiele rzeczy tak poruszających, jak widok tej biednej, najczęściej nie z własnej winy, rodziny, tych matek, tych ojców, tych dzieci wreszcie, jak są nagle zasypywani stosem tych paczek, i w pewnym momencie nie ma już nic więcej, jak tylko te łzy szczęścia.

A więc to jest projekt księdza Jacka Stryczka, który wprawdzie, gdy chodzi o tak zwaną dobroczynność, pod względem popularności, nie ma się co równać z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, jednak jego skala, z tego co słyszę, owe miliony Owsiaka już dawno przegoniła. Z tego co słyszę, realna wielkość zeszłorocznej pomocy w ramach „Szlachetnej Paczki” jest tak duża, że póki co Owsiak o czymś takim może dopiero marzyć, a wygląda na to, że kolejne lata będą już tylko lepsze.

Co ja sądzę o działalności dobroczynnej organizowanej poza Kościołem, miałem okazję tu pisać niejednokrotnie. Jeśli jednak chodzi o projekt księdza Stryczka, mam uczucia mieszane. Z jednej strony oczywiście ja wiem, że, podobnie jak się to dzieje w przypadku Owsiaka, z praktycznego punktu widzenia, za tą całą „paczką” nie stoi nic innego, jak lans jednego człowieka. W wymiarze uniwersalnym, owa „pomoc” nie ma żadnego znaczenia. Nawet jeśli okaże się, że gdzieś tam, dzięki temu stołowi, czy długopisowi, jakieś dziecko uzyska upragnione warunki do nauki, dostanie się na dobre studia i będzie mogło zacząć utrzymywać rodzinę, to jest wciąż jedynie pojedynczy gest jednego darczyńcy. Z drugiej jednak strony, nawet jeśli sam ksiądz Stryczek prowadząc swoją akcję trąbi i wali w bębny, ów darczyńca pozostaje doskonale anonimowy i cichy, a to jest coś, co zasługuje zdecydowanie na szacunek. Również dla samego księdza Stryczka, który tak to wszystko zorganizował, by oni wszyscy pozostali cisi i anonimowi, no i żeby na końcu został tylko ten jeden milczący gest solidarności.

Jest jednak coś w owej „Szlachetnej Paczce”, co mi nie pozwala zamknąć tematu w tak sympatyczny sposób i co prawdę powiedziawszy stanowi główny powód, dla którego piszę dziś ten tekst. Otóż chodzi o samego księdza Stryczka. Jak się dowiaduję, ów ksiądz udzielił dłuższej wypowiedzi dla portalu money.pl , w której wypowiedział bardzo dużo kwestii zasługujących na osobne potraktowanie, ja jednak chciałbym wspomnieć zaledwie jedną z nich:

„[Co siódmy Polak pracuje, ale żyje w ubóstwie] Ale to zależy tylko od niego. Nikt nie jest skazany na to miejsce pracy, w którym jest, a jeżeli czuje, że jest skazany na nie, to znaczy, że się zagubił, stał się niewolnikiem sytuacji, z której nie potrafi znaleźć wyjścia.

Jeżeli w jego branży nie ma więcej pracy, powinien się przekwalifikować, stopniowo budować swoje kompetencje, żeby z czasem migrować na rynku pracy. A u nas w ramach właśnie tego katomarksizmu jest takie myślenie, że jeśli mi jako pracownikowi jest źle, to winni są wszyscy wokoło tylko nie ja sam. Jak ci jest źle, to zmień pracę. Jeśli twój zawód jest słabo płatny, to naucz się tego, w którym płacą więcej. Wszystko zależy od człowieka, a nie od systemu. Nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość społeczna”.

A zatem, mamy z jednej strony tę „Szlachetną Paczkę”, a z drugiej człowieka, który ową nazwę stworzył i dzięki której może publicznie wygłaszać opinie takie jak powyższa. Proszę zwrócić uwagę: z jednej strony mamy tego księdza Stryczka i ten jego fantastyczny projekt, a z drugiej tę ludzką nędzę, dla której, jak się nagle okazuje, on nie ma nic, jak tylko pogardę.
Przepraszam bardzo, ale chyba już wolę Owsiaka. Ten się przynajmniej lepiej kamufluje.

 

Wczoraj nagrałem dla Kliniki Języka trzy filmy z pogadankami na temat trzech moich książek. Wszystkie kolejno ukażą się na portalu prawygornyrog.pl. Tymczasem informuję, że mam jeden, ostatni już egzemplarz „Palimy licho”, ostatnią sztukę „Elementarza”, po parę egzemplarzy „39 wypraw” oraz „Listonosza”, no i wciąż dość znaczną liczbę książki pozornie o muzyce, a tak naprawdę o talentach zakopanych oraz tych drugich. Kto pierwszy, ten lepszy. Zapraszam.

 

 



tagi: onet  jacek stryczek 

krzysztof-osiejuk
21 września 2018 10:15
36     2215    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bendix @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 10:26

Duży plus. Nie znałem sprawy.

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 12:32

Bez względu na przyczynę, nie potrafię zaakceptować dlaczego ks. Stryczek ubrał ten łachman na zdjęciu? 

Pomijając ten film i cokolwiek z nim wiązać się może, a o czym w ogóle nie mam zamiaru rozmawiać, taka sytuacja prowokuje do pytania:

Dlaczego w ogóle księża pokazują się (także prywatnie) bez sutanny, która przynajmniej w polskim obyczaju jest także strojem - można powiedzieć - ochronnym?

Nie tylko, ale także ochronnym.

Ewentualnie, niech już będzie ta koszula z koloratką i ciemny garnitur.

Prymas Wyszyński ujął to, że "zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga".

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 12:37

PS. Już wyraziłem swoją niechęć do tego filmu, a mimo wszystko zrodziła się we mnie dociekliwość, czy w tym filmie aktor zawsze nosi sutannę, gdy odgrywa jakieś scenariuszowe zło?

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @bendix 21 września 2018 10:26
21 września 2018 12:37

Tak też myślałem. I to nie tylko jeśli idzie o Ciebie. Moim zdaniem, tej sprawy i tego tekstu nie zna 90 procent osób, które dziś go czytają. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @orjan 21 września 2018 12:32
21 września 2018 12:38

Też nad tym myślę od rana. Dlaczego? Co on chciał przez to zademonstrować? Bardzo to ciekawe.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @orjan 21 września 2018 12:37
21 września 2018 12:40

Dziś bardzo ciekawą tezę przedstawił Coryllus, że to jest film o wewnątrzkościelnej agenturze.

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 12:41

Są w zasadzie dwie możliwości, obie złe: albo się przed nimi właśnie wyspowiadał, albo czeka na nich.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @orjan 21 września 2018 12:41
21 września 2018 12:48

Moja teoria jest taka, że się właśnie wyspowiadał, natomiast moje dziecko twierdzi, że on chciał się poskarżyć, że stał się częścią tego samego ataku. Jedno i drugie jest jakieś dziwne. Więc może Ty masz rację. Czeka na nich.

zaloguj się by móc komentować

orjan @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 12:40
21 września 2018 12:53

Jeszcze nie czytałem, a muszę pędzić. Na razie powiem to, co podsuwa rozsądek:

Tylko komuś krańcowo naiwnemu wydawać się może, że najpierw kumuchy, a potem ci, wiadomo, rządząc tutaj przez dzięciolecia, nie byli zainteresowani, nie mieli okazji, środków, lub nie potrafili zainstalować w Kościele swojej agentury wpływu i potem odpowiednio katalizować ich kariery duchowne.

Dalej jest poniekąd podobnie jak z tym Wałęsą. Kapłan jest kapłanem, choćby zgrzeszył. Ale od kapłana tym bardziej należy oczekiwać poprawy. Gdy ją wypiera, to coraz bardziej jest Bolkiem.

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 13:55

Po raz kolejny się okazało, że wcześniej opisując piękny diament postawiłeś go pod światło i pokazałeś rysy wewnątrz struktury. Teraz ktoś walnął młotkiem i diament się rozpadł jak babciny kryształ. Co do stroju to moim zdaniem jest to takie wyjście przed hejterów i pokazanie że bierze wszystko na siebie. "Już mnie osądziliście więc ok, niech wam będzie, jestem taki sam jak bohaterowie filmu, biorę wszystko na klatę i wystawiam się jak tarcza na ostrzał". Po tym co dzisiaj napisał Coryllus wychodzi, że on tego nie przewidział i trafił z deszczu pod pociąg albo do studni. A na tym zdjęciu wygląda jak mafiozo z serialu Gomorra. Polecam, świetna muzyka.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 12:37
21 września 2018 14:10

O, to jestem w tych 10%, co i sprawe znaja od dawna, i Twoj tekst czytaly. 

Mnie w ogole wszystkie te jego wypowiedzi na tematy biznesowo-coachingowe strasznie zawsze denerwowaly. Nie zachwycalam sie tez nigdy jego kolejnym projektem Ekstremalna Droga Krzyzowa. Wiecej widzialam w nim utwierdzania sie we wlasnej pysze i wmawianiu sobie "jestem super, dam rade", niz jakichkolwiek religijnych motywow. (kiedys czytalam relacje czlowieka, ktory na nia wyruszyl, oni tam dostaja taka ksiazeczke, chyba przez Stryczka opracowana, w ktorej w kolko, przy kolejnych stacjach, nawija sie o byciu liderem)

Czemu teraz Onet przypuscil atak na swojego ulubienca, nie mam pojecia.

Bardzo czytelne jest jednak to, ze odbywa sie atak na oslep we wszystkich ksiezy, niewazne z ktorej "opcji", wystarczy rzucic okiem na dzisiejsza strone startowa Onetu.

A z ta koszulka to wyglada jakby chcial sie na sile Onetowi przypodobac, po tej "jasnej stronie mocy" - jak zawsze - opowiedziec; albo to jakies dzialanie wyprzedzajace "zrzucanie sutanny" w swietle kamer..

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 12:38
21 września 2018 14:43

Tak się zastanawiam, czy to nie jest mrugnięcie oczkiem. Pokazują, że detonacja ks.Stryczka i premiera filmu, to nie są działania niezależne. 

Oczywiście moja idee fixe jest, że chodzi o najważniejsze dla wielu, nadchodzące wybory, ale rozmach akcji każe mi wątpić, że chodzi o sprawę tak drobną w sumie.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @orjan 21 września 2018 12:32
21 września 2018 14:52

Widziałem dzisiaj Księdza bez sutanny. Nie powiem, nie powiem, przystojniak metr osiemdziesiąt. Wiem że jest Księdzem, bo pamiętam jego kazanie w mojej parafii m.in. o świętej mądrości i męczeństwie Bp Życińskiego. Chyba że zdjął sutannę na dobre, a to przepraszam.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 14:58

> Nie zachwycalam sie tez nigdy jego kolejnym projektem Ekstremalna Droga Krzyzowa. 
> Wiecej widzialam w nim utwierdzania sie we wlasnej pysze i wmawianiu sobie
> "jestem super, dam rade", niz jakichkolwiek religijnych motywow.

Ponieważ raz brałem udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej pomyślałem, że się odezwę. Zaczęło się od Mszy Świętej. Takiej zwyczajnej. Przed nią (lub po, już nie pamiętam) odebrałem jakąś książeczkę z luźno związanym - ale związanym - z kolejnymi stacjami Drogi tekstem kogoś anonimowego. Strzelam: np Magdy z Wrocławia lub Krzysztofa informatyka itp. Te same teksty dało się ściągnąć na telefon i odsłuchać. Istotne, że można było to czytać lub słuchać pod warunkiem, że się chciało.  Nikt nic nie musiał. Trasa była znana i wiodła od kościoła do kościoła. Każdy szedł ile chciał lub na ile wystarczyło mu sił. W moim przypadku było to ponad 40 kilometrów. Nocą, w samotności i milczeniu. Wspominam tę Drogę bardzo dobrze. Była dla mnie niesamowitym przeżyciem. Czy kończąc ją umocniłem się we własnej pysze i uwierzyłem, że jestem super i daję radę? W jakimś stopniu zapewne tak, bo czytając taki komentarz nie mogę powstrzymać się od myśli: a co komu do tego, jak ktoś przeżywa swoją Drogę Krzyżową i jakimi motywami się kieruje decydując się na tak lub inną jej formę?

>  (kiedys czytalam relacje czlowieka, ktory na nia wyruszyl, oni tam dostaja
> taka ksiazeczke, chyba przez Stryczka opracowana, w ktorej w kolko, przy
> kolejnych stacjach, nawija sie o byciu liderem)

Musiałem uczestniczyć w innej, bo nie przypominam sobie. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 12:37
21 września 2018 15:07

Pamiętam twój tekst z tym samym albo analogicznym cytatem. Oczywiście zapomniałem o sprawie. Ale sprawa jest. 

Pozwolę sobie sparafrazować jedno z kluczowych zdań w twoim tekście: "Również dla samego księdza Stryczka, który tak to wszystko zorganizował, by oni wszyscy pozostali cisi i anonimowi, no i żeby na końcu został ..." on Biskupem i Kardynałem, żeby Episkopat i Kuria Watykańska nie miała już żadnego wyboru jak tylko posadzić go na stolicy arcybiskupiej św. Stanisława. Śmiem twierdzić, że nie jest on pierwszym w tej konkurencji. Mam ze dwa nazwiska, ale nie będę ujawniał grzechów ciężkich konkretnych osób, bo to też grzech.

Czy zauważyłeś motto na jego koszulce? "Nic co ludzkie nie jest im obce" z tymi twarzami jakoby Kościoła polskiego w tle, Janek Kos w złotych drucianych okularach, szkoda że nie z tuningiem, i czterej pancerni. Rozpływam się jak wosk, kiedy to czytam. To jest przecież motto humanizmu renesansowego, czyli proto-Kołłątaja, protoKościuszki, protosocjalizmu, protokomuny, protoEisensteina, protogazowni i protofilmu moralnego niepokoju. Czyli mamy tu przerzucenie kosztów operacji na ofiarę. To wygląda tak jakby Smarzowski usłyszał już, że humanizm będzie terminowany mocą transnhumanizm. Transhumanizm czytam w jego pełnym empatii spojrzeniu, tak ja w spojrzeniu Ks. Stryczka. To nie wystarczy nazwać obłędem. Idę czytać Gabriela.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 15:27

Z dedykacją dla Ks. Stryczka i p. Smarzowskiego razem wziętych: Kler wg Donovana:

Tylko proszę nie pisz, że to profanacja. Profanacja być może, ale również lekarstwo na ich zbolałe dusze i na nasze rany. 

Od razu wyświetlił mi się na prawym marginesie jutuby twój filmik z książką na kanwie emaili od Zyty Gilowskiej. Super, ale jeszcze nie miałem czasu go przesłuchać. 

Tyle się tu dzieje. Głowa Boli. Czegoś przyspiesza nasz świat po tych wakacjach.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @przemsa 21 września 2018 14:58
21 września 2018 16:51

Ok. Moze nieslusznie pokierowalam sie w tym przypadku samymi uprzedzeniami do ks.Stryczka. Slyszalam w sieci kilka jego kazan, i ten jezyk w ogole do mnie nie przemawia. 

Zupelnie nie chodzilo mi o to jak ktos przezywa prywatnie swoja Droge Krzyzowa. Sam pomysl pewnie jest w porzadku skoro przynosi dobre owoce.

Te relacje - opis EDK, ktora czytalam (bardzo ciekawie napisana)  bardzo pozytywnie odebralam. W kilku miejscach jednak jej autor mimochodem wtraca: "dobrze, zerknijmy do krakowskiej sciagi", albo "instrukcja z Krakowa", albo "zobaczmy co mowi czytanka"i w tych wtretach za kazdym razem czuje sie raczej negatywna, albo mocno zdystansowana, reakcje na te"instrukcje", w ktorych pojawia sie powtarzanie o "chrzescijanskim liderze" (moze autor, podobnie jak ja, nie lubi "biznesowej" nomenklatury, stad taki odbior). Faktycznie, musialabym taka ulotke sama przeczytac, zeby obiektywnie sie wypowiedziec, tutaj oparlam sie tylko na czyims zdaniu.

Jest bardzo dluga, podesle Panu na poczte.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @jestnadzieja 21 września 2018 16:51
21 września 2018 17:15

Tak krótko: przepraszam za trochę - niestety świadomie - zaczepny ton mojej odpowiedzi... A na pocztę zerknę, dziękuję. Jednak już później. Dziś czeka mnie jeszcze dużo pracy.

PS Tu są rozważania z EDK, w której brałem udział:
https://www.edk.org.pl/uploads/rozwazania/2017/EDK-2017-pl.pdf

 

zaloguj się by móc komentować

glicek @krzysztof-osiejuk
21 września 2018 17:34

Mam pełną świadomość, że onet to szczujnia i że tamta strona na potrzeby filmu "Kler" mogła akurat odpalić problemy swojego księdza Stryczka, który był "ich" co tu dużo mówić. Widocznie nic na ojca Rydzyka nie mieli, na innych znanych typu Lemański, Sowa albo nic albo byli za ciency, więc trafił się on. Zasłużenie czy nie?

Pytanie takie jak zawsze - nawet jeśli onet coś tam dał od siebie, ktoś w ogole podważał fakty zawarte w ww. artykule? Że ks. Stryczek nie znosi osób otyłych i takich nie zatrudnia? że wpływa na ludzi żeby pracowali po 14 godzin, że urządzał sobie "rosyjską ruletkę" czyli zwolnienia przypadkowych osób, których zwolnienie mieli wytypować ich szefowie? że uwielbia psychicznie niszczyć ludzi? rotacja w tej fundacji jest mała, duża czy gigantyczna jeśli onet podaje, że podstawowy personel sie wymienia co roku? nawet jeśli tylko połowa z tych zarzytów jest prawdą daje to opis psychopaty pierwszego sortu. No miałem okazję pracować z psychopatami trzeciego i czwartego sortu więc wiem co to za ból.

Pytanie poza konkursem. Jeśli ksiądz nienawidzi osob otyłych (szczególnie kobiet) dlaczego nie brzydzi się czerpać kasę z miejsca, w którym otyli zażerają się dziesiątkami tonami słodyczy, aby pomóc jego przedsięwzięciu? 1 tabliczka czekolady to 1 pkt i 1 zł do przekazania na szczytny cel, tak więc na przekazanie 115tys. zł, ktoś musiał skonsumować 11,5 tony czekolad ew. innych słodkości...

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @glicek 21 września 2018 17:34
21 września 2018 18:15

Juz zrezygnowal, moze mu to dobrze zrobi, albo uda sie na jakas terapie.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jacek-stryczek-nie-jest-prezesem-zarzadu-stowarzyszenia-wiosna/p93sfb6

Z osob wypowiadajacych sie w reportazu, Jola Szymanska jest znana mlodym widzom vlogerka. Czekam kiedy sie odezwie na swoim kanale w powyzszej sprawie.

Ksiadz Stryczek najwyrazniej uprawial strategie wyciskania z ludzi calej energii, zeby ich wykorzystac maksymalnie do roboty. (Tak mi sie jeszcze zlosliwie nasuwa: te ekstremalne Drogi Krzyzowe, to tez moze lowienie najwytrzymalszych twardzieli)  Z wolontariatu, pomagania najbardziej pokrzywdzonym, robi sie jakies korporacyjne struktury z mobbingiem .

Tak sobie mysle, ze dla nich - Onetu -niewazne czy on jest "ich", czy "nie ich"..Jesli gdzies w centrali poszedl rozkaz ze ksieza maja byc totalnie skompromitowani, to nikt sie nie oszczedza. Tym bardziej, ze akurat tutaj chodzi o duze pieniadze. Moze jest okazja, zeby podwazyc zaufanie darczyncow i sprawic, zeby przekierowywali swoje datki do innych fundacji?

O, znalazlam. Jola wszystko potwierdza, w komentarzach pod postem rowniez. Czy jej wierzyc..?

https://www.facebook.com/jolantamaria.szymanska/posts/943618892505097?__xts__[0]=68.ARAfAUOIjvB_5I6UL7gIMTuGdnoxrhvNw-F_eZeXClUKj0euj5e0XVVvulPggAjQNPHCX_3Bisyh-CUfjUH1Bc4s9_hUKE1evuoNweFV8gkSGvv6TiJKkz9qkXnDfBASCb7Tw-CdGHhYoY-II32odvQ4qRjiFQ1OzGQa-fN352wBdBM8mOQmYg&__tn__=-UC-R

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 21 września 2018 15:07
21 września 2018 19:38

Ma język jak Mick Jagger, ale nie jest ani Mick ani Jagger. On nawet nie jest jak moja wnuczka.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 19:38
22 września 2018 00:10

Nigdy nie będzie. No chyba że narodzi się na nowo z Ducha.

Wnuczka jest świetna. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @krzysztof-osiejuk
22 września 2018 00:15

Normalnie, jak Mick.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @jestnadzieja 21 września 2018 18:15
22 września 2018 05:47

Poniekąd Matka Teresa też. Tylko ona nie mówiła o etyce biznesu, a za krytykę biedy wywalała za drzwi. No i nie nakręcała PKB...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @glicek 21 września 2018 17:34
22 września 2018 06:46

Krzysztof bardzo trafnie zaakcentował tajemnicę sukcesu SP - anonimowość. Ona, oczywiście jest bardzo ewangeliczna, ale jej najważniejszą funkcją jest, że omija tabu. A tabu jest takie, że bieda jest zakaźna. To w cale nie jest zresztą taka głupia rzecz, bo faktycznie jest, tzn. jeśli bogaty rozda biednym cały swój majątek, to finalny efekt będzie taki, że wszyscy będą biedni. Czysta matematyka.

SP pozwalała ludziom zamożnym i względnie zamożnym udzielać jałmużny w sposób nieryzykowny - gdyby chcieć w ten sposób pomóc biednemu sąsiadowi w sposób bezpośredni istniałoby ryzyko, że sąsiad będzie odtąd do nas przychodził na początku każdego miesiąca. I tylko psychopata byłby takiego sąsiada w stanie skutecznie pogonić. Dlatego sama SP musiała działać jak psychopata, ale za to darczyńcy już nie. 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Grzeralts 22 września 2018 05:47
22 września 2018 08:20

Ale ze co jak Matka Teresa?

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-osiejuk @Magazynier 21 września 2018 15:27
22 września 2018 13:35

To nie jest Donovan, tylko Gilbert O'Sullivan. Nie uważam, że to profanacja.

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @jestnadzieja 22 września 2018 08:20
22 września 2018 19:55

Uprawiała strategię wyciskania z ludzi maksimum.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Grzeralts 22 września 2018 19:55
22 września 2018 20:42

Naprawde?

Jej samej osobiscie nie poznalam, ale  mialam zaszczyt przebywac tydzien w jednym z domow Misjonarek Milosci, w Warszawie (jest taka mozliwosc, ale na twardych zasadach: uczestniczenia w dokladnie takim samym rytmie dnia jak zyja siostry, nie jakies tam przygladanie sie). Lata 90-te, za Jej zycia, wiec mysle, ze wszystkie domy dzialaly na podobnych zasadach, w podobnym rytmie. Zadnego wyciskania maksimum nie bylo. Bardzo regularny rytm dnia, z ciezka czesto praca, ale dobrze rozlozona. Nikt na nikogo nie krzyczal. Pracowalo sie wsrod tzw.marginesu, siostry na Pradze maja dom dla bezdomnych, pijakow, najbiedniejszych z biednych (oni miedzy soba czesto sie awanturowali, owszem); przelozona i inne siostry byly chodzacym spokojem i usmiechem, smiechem wrecz. Siostry musza miec czas na modlitwe i odpoczynek (po obiedzie jest obowiazkowa sjesta, wszystkie spia jak zabite) inaczej nic by z tego nie bylo. Wolontariusze przychodzili w okreslonych godzinach.

Jesli wierzyc relacjom tych ludzi z WIOSNY, to tam byla robota po kilkanascie godzin non-stop.  Tak sie nie da. W jednym ze swoich kazan ksiadz Stryczek mowil, ze jest wlasnie po kilkunastogodzinnym maratonie, z deficytem snu, itd. To musi sie zle odbijac na wszystkich. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @jestnadzieja 22 września 2018 20:42
22 września 2018 22:04

Może dlatego, że ks.Jacek nie ceni biednych, a M.Teresa uważała, że są wielkim darem. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @krzysztof-osiejuk 21 września 2018 12:37
23 września 2018 00:10

Ja osobiscie z księżmi mam dobrze. Do mojej umierającej Mamy ksiądz przyjechał bez łachy.

zaloguj się by móc komentować

bendix @bendix 23 września 2018 00:10
23 września 2018 00:19

Chodziło mi o to że księża są OK. Wbrew temu filmowi wrednemu. uffff

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować