-

krzysztof-osiejuk : To ja

Pieniądze i wściekłość

      Ktoś pewnie zaprotestuje i krzyknie, że temat, który znów wybrałem, nie zasługuje na to, by go wałkować w ogóle, a co dopiero przez dwa kolejne dni, ja jednak mam wciąż wrażenie, że są rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, a więc i zwracam. Jak pisałem już wczoraj, a dziś sprawa wcale nie schodzi mi z głowy, od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że doszliśmy wszyscy do momentu, gdzie nas ostatecznie i oficjalnie poinformowano, że wszystko to, co nam dotychczas przekazywano na temat niezależności mediów i obiektywnego przekazu, to była wyłącznie ta sama co zawsze propaganda, i że realne pozostaje wyłącznie kłamstwo, nawet jeśli przez krótką chwilę, z czystej i nieuniknionej konieczności, ukryte za prawdą.

      W czym rzecz? Otóż w tych dniach otrzymałem od pewnego bliskiego kolegi link do artykułu z popularnego amerykańskiego dziennika „The Washington Post”, przedstawiający jeden tydzień z amerykańskiej polityki, i już na samym jego początku trafiłem na następującą myśl: „Historyczne wydarzenia są zwykle opisywane z perspektywy czasu. Trzeba poczekać 10 lat, przeanalizować role, jakie odegrali w owych wydarzeniach ich główni bohaterowie i znaleźć owych wydarzeń faktyczny sens. Kto jednak ma do tego cierpliwość, kiedy każdy tydzień robi wrażenie całego roku, a poniedziałek, jeszcze zanim minie tydzień, staje się zaledwie niewyraźnym wspomnieniem?

      Oto więc coś, na co ja sam od pewnego czasu zwracam uwagę, ile razy w każdy wtorek wysyłam do „Warszawskiej Gazety” swój bieżący komentarz i za każdym razem muszę się martwić, czy on zachowa swoją ważność do piątku, czy może już w środę okaże się zaledwie bzdurą bez znaczenia, z tą różnicą, że tu, jak się okazuje, kwestia nie dotyczy Polski, ale samych Stanów Zjednoczonych. To w Stanach Zjednoczonych bieg politycznych wydarzeń jest tak szybki, że w piątek nikt już nie pamięta o poniedziałku. Swoją drogą, polecam. Naprawdę zabawne.

      A ja się zastanawiam, czy rzeczywiście? Czy faktycznie jest tak, że dzisiejszy świat, a z nim cała polityka, stały się tak fascynujące, że nie ma dnia, który by nam nie pozwolił spokojnie zasnąć. A niby dlaczego? A cóż takiego się stało przez te wszystkie lata od czasów Richarda Nixona choćby, że w każdy piątek każdy poniedziałek staje się ledwo rozpoznawalnym wspomnieniem? Politycy stali się bardziej pracowici? Świat się stał bardziej fascynujący. A niby dlaczego? Bo pojawili się ludzie tacy jak Bartłomiej Misiewicz?

      Otoż nie. Jedyne co się przez te wszystkie lata zmieniło, to rola mediów, które sobie wyliczyły, że jeśli oni kilka razy dziennie nie zmienią wystroju głównej strony swojego internetowego portalu, stracą rację bytu, lub, a i to w najlepszym wypadku, spadną im zyski z reklam. To nie polityka bowiem przyspieszyła, to przyspieszyły media, oraz, może przede wszystkim, pragnienie utrzymania – lub odzyskania – władzy, któremu owe media mają służyć. To nie polityka tworzy ów bieg zdarzeń, lecz media w służbie owej polityki pozostające. Ja nie wiem, jak sytuacja wygląda w Ameryce, gdzie cały wysiłek tak zwanej „opinii publicznej” nakierowany jest na to, by zmusić Donalda Trumpa do rezygnacji. Wiem naturalnie, że cały sens wspomnianego wcześniej tekstu z „The Washington Post” sprowadza się do tego jednego celu, natomiast szczegółów nie znam. Mam natomiast świadomość, na czym polega owa sztuczka u nas, w Polsce. Tu sensem całego owego zamieszania z medalem dla Misiewicza, atakiem na izraelskich piłkarzy, postępowaniem UEFA wobec Legii Warszawa, czy wreszcie, już tak dla równowagi, wybrykiem jakiegoś idioty w stosunku do dziennikarza TVP Info, jest wyłącznie potrzymywanie odpowiedniego poziomu publicznego napięcia, no i tak zwanej „oglądalności”.

      Czy ma to jakiekolwiek realne znaczenie polityczne? Nie sądzę. A to z dwóch powodów. Przede wszystkim przeciętny człowiek, a więc ten, którego głos waży w wyborach, nie interesuje się polityką w wymiarze oferowanym przez media, a zatem nie dość że nie ma pojęcia o tym, że Misiewiczowi wybito jakąś monetę, to w ogóle nie wie, kim ów Misiewicz w ogóle jest. Poza tym, przeciętnego człowieka, z jednej strony, interesuje przede wszystkim to, że na każde dziecko rząd daje 500 złotych, a Tusk to złodziej, z drugiej natomiast, że jest łamana Konstytucja, i w związku z tym Polska zostanie wyrzucona z Europy. I tylko tyle. Nic ponadto. Zero. Większość tego wszystkiego, co się dzieje w mediach między poniedziałkiem a piątkiem, to jest zwykły handel, dokładnie taki sam, jaki widzimy choćby na rynku sztuki teatralnej, gdzie już nawet seks oralny z Janem Pawłem II na nikim nie robi wrażenia. Liczą się bowiem już wyłącznie wściekłość i pieniądze. Pieniądze i wściekłość. Po angielsku – money and outrage.

      Dlatego przegracie.

 

Moje książki są do kupienia w księgarni na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl. Polecam gorąco.



tagi: prawo i sprawiedliwość  propaganda  media 

krzysztof-osiejuk
5 sierpnia 2017 09:36
4     749    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
A-Tem @krzysztof-osiejuk
5 sierpnia 2017 10:49

Oby.

 

Podobała mi się reakcja pracownika rządu (am. US Administration) Trumpa, niejakiego Millera, który na wizji spokojnie i doszczętnie odkłamał historię nowojorskiej Statuy - tak to się pisze? - Wolności. Brawo, Mr. Miller.

 

PS

Sprawdziłem, dobrze napisałem. Są jednak słowa, których odmiana przez przypadki nie jest całkiem oczywista.

zaloguj się by móc komentować

cortes @krzysztof-osiejuk
5 sierpnia 2017 10:57

Zawsze myślałem, a wyniosłem to ze szkół, że aby mieć poglądy trzeba mieć wiedzę. Media to zmieniły. Dziś wszyscy mają poglądy na wszystkie sprawy tyle, że wiedzy za grosz.

zaloguj się by móc komentować

beczka @krzysztof-osiejuk
5 sierpnia 2017 11:07

Niech ich szlag trafi, przed nami gorąca jesień-ustawa repolonizacyjna i ciąg dalszy porządkowania sądów. Cały czas będą się nawalać i kłamać, prowokować z dwóch stron, a kto wie, czy nie poleje się krew. Wszystko przez media. Tylko do jasnej cholery kiedy oni za to odpowiedzą? No bo odpowiedzą za to wszystko na pewno. Za to kłamstwo, którego się dopuszczają należy im się sprawiedliwa kara.

zaloguj się by móc komentować

tadman @A-Tem 5 sierpnia 2017 10:49
5 sierpnia 2017 12:48

Zmienianie znaczeń. Nie wiedziałem, że fragment wiersza wyryty na podstawie pomnika został umieszczony tam dopiero na początku tego wieku. Autorką była "a Jewish Communist Emma Lazarus". I tak dar narodu francuskiego na okoliczność setnej rocznicy zdobycia wolności próbuje się wplątać w bardzo popularne hasło imigracja. Paluchy znowu maczał przedstawiciel FNA (Fake News Agency), czyli CNN.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować