-

krzysztof-osiejuk : To ja

Rozmowa z P. McCartneyem w mieszkaniu Jimmy'ego Fallona

      Na portalu szkolanawigatorow.pl, gdzie również prowadzę bloga, pojawiła się notka, która debatę internetową wzniosła na poziom dotychczas niespotykany. Oto bloger Genezy zamieścił tam tytuł „Rozmowa z J. Conradem w mieszkaniu Józefa Retingera”… i tylko tytuł, i już po krótkiej chwili tytuł ten zarejestrował niemal tysiąc odsłon, co ma szanse sprawić, że owa „notka” już za moment trafi na półkę z napisem „wpisy popularne”. W tej sytuacji, zanim przejdę do rzeczy, chciałbym wyjaśnić nie to kim są wspomniani Conrad i Retinger, bo jak rozumiem, to wiedzą wszyscy, ale dwaj bohaterowie kultury najniższej, dokąd ludzie poważni swoją myślą ani myślą sięgać.

      A zatem, Paul McCartney to kompozytor i autor tekstów piosenek popularnego niegdyś zespołu muzycznego o nazwie The Beatles, natomiast Jimmy Fallon to człowiek, który dziś w amerykańskiej telewizji z sukcesem prowadzi tak zwany „talk show” do którego zaprasza największe gwiazdy światowego popu. Jimmy Fallon to ktoś przy kim dziś Paul McCartney – przy całym dla niego szacunku – jest nikim, no ale biorąc pod uwagę, że wszyscy kolejno zapraszani do jego programu goście również przy nim są nikim, należy uznać, że sam fakt iż dany artysta znalazł się w kręgu zainteresowań Jimmy’ego Fallona to jest już wynik.

       Produkcję Paula McCartneya po roku 1970 szanuję bardzo wybiórczo, co nie zmienia faktu, że i tak uważam go za gwiazdę XX wieku na miarę…  tu niech każdy sobie dopowie co chce, a ja się chętnie z tym zgodzę. Natomiast gdy chodzi o Jimmy’ego Fallona, to jest dla mnie autentyczny hit. Tak jak w latach 60-tych nie można było zrobić kariery w Stanach Zjednoczonych bez zwrócenia na siebie uwagi Eda Sullivana, dziś, jeśli liczymy na odniesienie jakiegkolwiek suckcesu, powinniśmy się najpierw zwrócić do Jimmy’ego Fallona. Ile razy oglądam w Internecie jego show, nie umiem wyjść z podziwu dla owego profesjonalizmu, a co za tym idzie, poziomu popularnego przekazu, jakiego on nam dostarcza, no i wreszcie owej pewności, że oto dzieje się historia.

       Zachęcam do wyszukania na youtubie chociaż jednej z tych pozycji, tak by móc wyrobić sobie zdanie o tym, o czym tu dziś mówimy, tym jednak, którzy oskazali się zbyt leniwi i wolą czytać dalej, wyjaśniam. Otóż Jimmy Fallon to jest swój gosć, zwykły kumpel z dzielnicy, prawdziwy brat-łata, tyle że pijarowo o niebo lepszy od każdego, kogo kiedykolwiek mieliśmy szansę poznać. On jest sympatyczny, inteligentny, wesoły, dowcipny, słowem jest to ktoś, komu, jak to się mówi, lekką ręką powierzylibyśmy swój samochód, nawet jeśli akurat jest zajęty, zabawiając każdego wieczora przed telewizorami ponad 3 miliony widzów. Swoją drogą, gdyby ktoś myślał, że Jimmy Fallon to telewizyjne studio z pięćdziesiącioma smutnymi, zebranymi z ulicy ludźmi, tak jak to mamy choćby w przypadku audycji pod tytułem Kuba Wojewódzki, jest w głębokim błędzie. Jimmy Fallon Show, to jest ogromna sala koncertowa, wielkości być może katowickiego Spodka, gdzie regularnie dochodzi do wydarzenia, które my później oglądamy na naszych monitorach, wierząc głęboko, że oto jesteśmy znów u siebie w domu.

      Ostatnio, z tego co widzę na youtubie, częstym gościem Jimmy’ego Fallona jest wspomniany wcześniej Paul McCartney, jak już mówiłem, pierwsza być może twarz zespołu The Beatles, biorąc udział w prowadzonej na najwyższym możliwym poziomie profesjonalizmu kampanii związanej z wydaniem swojej nowej płyty. Powtarzam, nie chodzi o jeden, czy dwa wieczory. McCartney bywa u Fallona notorycznie i za każdym razem Fallon bierze w dłonie jego najnowszą płytę i podnosi ją w górę, informując owe 3 miliony amerykańskich fanów, by szykowali się do być może najważniejszej inwestycji swego życia.

       Czy Fallon i McCartney są kolegami? No, przecież nie. Ich nie łączy ani pochodzenie, ani zamieszkanie, ani biznesowa aktywnosć, ani wreszcie wiek, na tyle mocno, by mieli choćby do siebie dzwonić wieczorami, czy tym bardziej wpadać na wieczornego drinka z żonami. To z czym mamy do czynienia, to czysty biznes, w tym wypadku związany z promocją najnowszej płyty Paula McCartneya, która bez tego zwyczajnie się by się nie sprzedała.

       I tu przechodzę do podstawowej części swojej dzisiejszej notki. Otóż weszliśmy w czasy gdzie nie sprzedaje się nic poza żywnością, konfekcją, oraz wyjściem na miasto, czy wyjazdem na wakacje. Ani angażowanie się w muzykę, ani w książki, ani w sztukę, ani wreszcie w tak zwaną wiedzę, nawet jeśli ona jest związana ze śedzeniem debaty między dwoma Józefami, Conradem i Retingerem, nie ma dziś jakiegokolwiek komercyjnego sensu. To co się się sprzedaje, to praca i zabawa. Niedawno gdzieś czytałem, że w ostatnich miesiącach jedna z największych gwiazd światowego popu, Robbie Williams, znalazła się w biznesowym dołku, bo przez ostatni miesiąc na sprzedaży płyt zarobił – przypomnijmy, ze mówimy o artyście najwyższej klasy –  zaledwie jeden czy dwa funty. I dziś jedyne co mu pozostaje, to festiwale, które przeciętny konsument traktuje jako tak zwane „a night out” i tam jest szansa coś sprzedać.

        Nie ma się więc co dziwić, że ktoś taki jak Paul McCartney, próbując ze swoją najnowszą produkcją podbić amerykański rynek, wie doskonale, gdzie trzeba uderzyć. Trzeba uderzyć w gniazdo podstawowego popu i tam już pozostać, biorąc za dobrą monetę wszystko co tamci każą.

       Oto z jednej strony Paul McCartney, co by nie mówić, część światowej kultury XX wieku, a z drugiej telewizyjna gwiazda, Jimmy Fallon, bez którego nie stanie się nic, a ja w tej sytuacji mam już tylko jedną refleksję. Otóż dobiegając końca życia, dzięki nadzwyczaj odważnej inicjatywie mojego kolegi Coryllusa, napisałem, wydałem i pewnie jakoś sprzedam, osiem książek. Ktoś powie, że to, jak na te dziesięć lat, to nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. Otóż ja byłbym w stanie się z tą uwagą pokornie zgodzić jeszcze zanim zobaczyłem Paula McCartneya, jak wręcz błaga Fallona, by zechciał choć jednym słowem wspomnieć o jego nowej płycie. Dziś jednak czuje się nieco lepiej.

         Powiedziałbym tu jeszcze coś, ale jesteśmy w takim miejscu, że tak naprawdę nie widzę ani sensu, ani potrzeby.

 

Z przykrością informuję, że tu u mnie do kupienia są już tylko ksiażka o muzyce oraz Listy od Zyty. W natłoku ostatnich zamówień doszło do tego, że i ja sam zostałem bez trzech swoich książek. Dopóki Gabriel nie zdecyduje się mi coś kapnąć, zostaję z tym co mam, a resztę sam sobie najwyżej kupie na Allegro.

 



tagi: rynek  sukces  paul mccartney  jimmy fallon 

krzysztof-osiejuk
15 września 2018 10:18
25     2481    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
szarakomorka @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 12:11

Nie mógł się Pan powstrzymać./?

Zawsze po sprzeczce z żoną postanawiam sobie, że następnym razem wypowiem o jedno zdanie mniej.

zaloguj się by móc komentować

szarakomorka @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 12:13

Dodam jeszcze.

Trzeba pamiętać, że żona ma zawsze rację.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @szarakomorka 15 września 2018 12:11
15 września 2018 12:28

Powstrzymać przed czym? Proszę konkretnie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @szarakomorka 15 września 2018 12:13
15 września 2018 12:28

W którym momencie ja napisałem, że nie ma?

zaloguj się by móc komentować

szarakomorka @krzysztof-osiejuk 15 września 2018 12:28
15 września 2018 12:46

Nie przekomarzajmy sie.

Nie wierzę w zbiegi okoliczności.

Pan wie o czym piszę.

Mam wyrobione zdanie, dobre(bardzo dobre?), zarówno o Panu jak i coryllusie i tego się trzymajmy.

zaloguj się by móc komentować

szarakomorka @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 12:48

Każda lawina w końcu wytraca energię i zatrzymuje sie, a ile potrafi narobić szkód.

zaloguj się by móc komentować

szarakomorka @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 13:08

Jak Pana zdawałoby się niewinny komentarz skierowany do Wolframa stał się pretekstem do napisania całej notki przez coryllusa, uważam niepotrzebnie, tak Pańska notka podtrzymuje to napięcie, też niepotrzebnie.

Jesteście bardzo biegli w posługiwaniu sie słowem. Każdy z Was chce pokazać, że nie jest gorszy?

Każdy z tych którzy czytają Was od prawie dziesięciu lat wyrobił sobie zdanie i to co się dzieje specjalnie tego zdania nie zmieni, ale  jedynie przyciągnie przede wszystkim tych łażących za okładaniem się na blogach i jest pożywką dla wszelkiej maści troli.

Właściwie, po co to piszę?  Z tego wszystkiego zdajecie sprawę ale coś nie pozwala Wam przestać. Czy tylko duma?

Z kilku ostatnich Waszych notek wynika, że jeden nie chce zrozumieć drugiego.

     

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @szarakomorka 15 września 2018 12:46
15 września 2018 13:46

Powtarzam pytanie. Powstrzymać przed czym?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @szarakomorka 15 września 2018 13:08
15 września 2018 13:49

Ja swoją notkę zacząłem pisać wczoraj i ona dotyczyła wyłącznie sytuacji gdzie Paul McCartney, aby sprzedać swoją najnowszą płytę, musi występować w telewizyjnych talk shows. 

zaloguj się by móc komentować

krzychopp @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 14:25

Do napisania tych paru zdań zachęciła mnie twoja dzisiejsza notatka.

Więc zamiast czekać aż coryllus coś kapnie byś mógł coś sprzedać swoje książki proponuję następujący deal. Odkupię od KJ cały nakład największej cegły, którą jest jak rozumiem książka o muzyce. Mam nadzieję że wydawca zgodzi się odsprzedać to w cenie złomu (10-15 zł). Jest tego pewnie z 500 szt. więc potrzeba na to ok 5-7 tys zł. Od tego momentu za sprzedaż tych książek będziesz odpowiedzialny wyłącznie ty. Jak sobie zorganizujesz ich składowanie, promocję, wysyłkę a przede wszystkim jaką ustalisz cenę jest w twojej wyłącznej gestii.

Co ja oczekuję w zamian?

- Po pierwsze - zwrotu nakładów powiedzmy w okresie 5 lat bez procenta ale z uwzględnieniem moich kosztów twojej sprzedaży (np. podatki).

- Rozliczenia się z KJ z kosztów związanych z tą pozycją o ile nie zostaną one uwzględnione w kwocie sprzedaży do mnie (np. składowania lub wysyłki jeśli będzie to robiła KJ)

- twoich felietonów związanych z taką działalnością gospodarczą. Tematów przyszłych wpisów nawet nie sugeruję bo jestem pewien że będą one i ciekawe i inspirujące.

Jeśli widzisz coś interesującego w tej propozycji pozostałe szczegóły ustalimy z coryllusem prywatnie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @krzychopp 15 września 2018 14:25
15 września 2018 17:02

Nie widzę nic interesującego w tej propozycji. Natomiast szalenie interesujące jest to, że "do napisania tych paru zdań zachęciła Cię moja dzisiejsza notatka". To jest niesamowite że ktoś może komentować konkretny tekst zachęcony owym tekstem. Jesteś najlepszy.

zaloguj się by móc komentować

krzychopp @krzysztof-osiejuk
15 września 2018 17:10

komplement za komplement

Jesteś nawet lepszy niż autor z Krakowa. 

Ok nie było propozycji. 

 

zaloguj się by móc komentować

genezy @krzysztof-osiejuk
16 września 2018 01:51

A co jest nie tak z moim tytułem i jakoby z brakiem notki? Naprawdę wierzysz w to, że twoja notka ma większą wartość od mojej dlatego bo ty skleciłeś kilka zdań, a ja nie? O czym zatem jest ta twoja notka, czy ktoś oprócz ciebie jest w stanie powiedzieć? Co dobrego wnosisz? Pisałeś o notkach bosona, że były kiepskie, a w czym twoje są lepsze? Co dobrego wnoszą? Mam wrażenie, że podziemna produkcja literacka stanu wojennego miała tę samą cechę, tę samą charakterystykę jaką przenoszą twoje notki- dół z wapnem po prostu.

zaloguj się by móc komentować

bendix @krzysztof-osiejuk 15 września 2018 17:02
16 września 2018 03:30

O matko. Co tu się dzieje. Ciiii. Prowokacja goni prowokację. Trzeba to przeczekać.

zaloguj się by móc komentować

bendix @krzysztof-osiejuk
16 września 2018 03:33

To powyżej to już kosmos. Nie martw się. Wapno zawsze można zneutralizować. Najbardziej mnie "wzruszył" ten "spaślun" Chyba się starzeje.

zaloguj się by móc komentować

bendix @genezy 16 września 2018 01:51
16 września 2018 03:43

Boson to prostak - wiesz misiu puszysty?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @genezy 16 września 2018 01:51
16 września 2018 10:17

Nie bardzo rozumiem, wedle jakich zasad, zakazując mi komentowania na Twoim blogu, przyłazisz tu i opowiadasz, co sobie o mnie i moim pisaniu myślisz.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @bendix 16 września 2018 03:30
16 września 2018 10:18

A i tak, to ja jestem pierwszym podejrzanym.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @bendix 16 września 2018 03:33
16 września 2018 10:19

Mnie też. To ów "spaślun" właśnie sprawia, że wciąż czuję moc.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @bendix 16 września 2018 03:43
16 września 2018 10:20

Lepiej daj już spokój, bo Parasol Cię wyrzuci.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk
16 września 2018 13:32

Obejrzałem wczoraj w nocy te kilka filmików Fallona z MacCartneyem. Nie całe, fragmenty. Pewnie jestem skrzywiony, bo na mnie ta widownia nie robiła za bardzo wrażenia. Były tam jeszcze filmiki jak sobie siedzą chyba w apartamencie Fallona a tam wjeżdża winda z tzw. zwykłymy ludźmi, a oni sobie obaj albo siedzą i czytają gazety albo grają ping-ponga. Drzwi windy się otwierają i niektóre niewiasty dostają histerii. Reszta ma opadnięte szczęki. Ale windowy nie pozwala nikomu wyjść ani dotknąć Fallona czy MacCartneya. Średnia wieku tych ludzi w windach nie przekracza 35. Histerii dostają laski 40+. Parasolnikov chybaby zwrócił.

To co na mnie zrobiło wrażenie to MacCartney u Fallona. Posłuchałem fragmentów jego koncertów i nowych klipów. Niezłe, rzeczywiście trzyma formę. Nie chce ci psuć dyskusji, ale jeśli mam coś napisać, nie muszę, ale chcę, to nie mogę się opędzić od skojarzeń, które budzi we mnie ten szpakowaty acz dziarski exbitels, z naszym wspólnym znajomym profesorem literatury anglo-amerykańskiej, któregoś ty kiedyś nieopatrzenie zdenerwował na przystanku tramwajowym czy autobusowym i on uciekł wskakując do tramwaju względnie autobusu. Ów profesor jak wiesz też nagrywał jakieś płyty z muzyką. Nie śpiewał tam, ale coś tam recytował do kontrabasu czy coś w tym stylu. Sam rozumiesz, że nie są to jakieś radosne skojarzenia podnoszące na duchu. Mam nadzieję, że jakoś to zbliża się przynajmniej przez ogródek do twojego odkrycia, wcale nieoczywistego, że gwiazda szołbiznesu śpiewanego musi się reklamować w szołbiznesie gadanym.  

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 16 września 2018 13:32
16 września 2018 18:34

Siedzą w apartamencie Fallona i nagle wjeżdża winda? Do tego apartamentu? Wacek, zobacz to jeszcze raz, okay?

No i co Cię tu tak zbrzydziło? Że ci ludzie ni stąd ni z owąd spotykając Fallona i McCartneya zachowali się jak się zachowali? Ty, rozumiem, na ich miejscu byś z godnością ziewnął?

No i jakie znaczenie ma wiek tych kobiet?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 16 września 2018 18:34
16 września 2018 21:00

Siedzą w hallu, skrót myślowy. Że to jest apartament Fallona nie jestem pewiem, gdzieś mi coś takiego mignęło. To nie moja wina że ta winda tam jeździ. Sam zobacz:

Wiek fanek dostających szczających w gacie tylko konotuje.  Młodsi mają tylko rozdziawione buzie. Nic mnie tam nie zbrzydziło.

Skojarzenie z profesorem tylko mnie zasmuciło. Nie powinno? Być może, ale nic na to nie poradzę. Żal mi się zrobiło tego MacCartneya, brata mojego zagubionego. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 16 września 2018 21:00
16 września 2018 21:23

No tak, skrót myślowy, coś Ci mignęło, no i McCartney to Twój brat zagubiony. Mogłem się domyślić. Skoro zatem brat, pamiętaj więc Mc nie Mac.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować