-

krzysztof-osiejuk : To Yah

Tonąca w radości i rozpaczy historia o spóźnionym sprzątaniu

Ponieważ skutkiem pewnej szczególnej serii zdarzeń, wszystko nam się opóźniło, wyszło tak, że ten tydzien otworzymy tekstem wspomnieniowym, jeszcze z roku 2009. Ale za to jakim! Polecam bardzo gorąco. Tu jest wszystko, co nas dziś powinno interesować.

 

 

Nie wiem, ile może być jeszcze osób, które wciąż, do dziś, pamiętają, że 9 lutego roku, który nam się niedługo skończy, w miejscowości Udine we Włoszech zmarła kobieta nazwiskiem Eluana Englaro. Niektórzy mówią, że ona nie zmarła, ale została zamordowana. Są jednak też i tacy, którzy mówią, że ona w żaden sposób nie została zamordowana, ale sobie cichutko zmarła, i to dzięki wsparciu ludzi, którzy nie mieli nic innego na myśli, jak tylko to, żeby owej Eluanie ulżyć w przykrościach, które ona – biedna – musiała znosić. Prawda jest akurat taka, że choć ona nie została zamordowana, to wcale nie umarła sobie cichutko. Umarła z hukiem, od którego wprawdzie świat się jakimś cudem nie zawalił, ale jeśli nie wiemy dlaczego, to tylko dlatego, że nie znamy tak naprawdę bożych ścieżek. I jesteśmy tu głupi jak przysłowiowa klozetowa deska.

Eluana Englaro ani nie została zamordowana, ani też nie umarła cichutko, i to akurat wiemy na pewno. Wiemy tez jeszcze coś. To mianowicie, że na początku, zdecydowany plan, żeby ją zabić, istniał z całą pewnością, i że, mimo iż ostatecznie jednak ów plan nie wypalił, jej śmierć sprawiła, że w wielu miejscach tego naszego świata, już chwilę potem, wystrzeliły korki szampana. No i z tej informacji wynika jeszcze jedna. Że ten świat już nie żyje, dokładnie tak samo, jak ta biedna kobieta. A co gorsza, zmarł ten nasz świat w sposób jak najbardziej zasłużony.

Kiedy Eluana Englaro została doprowadzona do zawału serca, napisałem tu, w Salonie tekst, który do dziś uważam za swój może i najważniejszy, a poświęcony właśnie jej śmierci i tym korkom, a który zatytułowałem pytaniem: „I znów mamy się zamknąć?” http://toyah.salon24.pl/88280,i-znow-mamy-sie-zamknac. Kto chce, może do niego zajrzeć i sobie poczytać. Myślę, że nawet mogłoby się to teraz okazać dość pożądane. Nie wykluczam nawet, że właściwie, biorąc pod uwagę to, że wielu czytelników tego bloga śledzi na co dzień to, co się dzieje w świecie, mogłoby to się też okazać jedyną rzeczą, którą warto teraz zrobić. No ale napiszę jeszcze coś, co czuję, że musi być napisane. Więc, kto chce, niech czyta. Kto nie chce, niech płacze. To jest bowiem na to idealny moment.

Powód, dla którego w lutym napisałem i umieściłem tu ów tekst był jednoznaczny. Chodziło o to, że za tą śmiercią, która mną osobiście bardzo poruszyła, pojawiły się głosy satysfakcji. I rzecz nie wtym nawet, że z radości podskoczyła Kazimiera Szczuka i jej znajomi, ale że nawet tu na blogu, znaleźli się tacy, którzy poczuli się zmuszeni do tego by ze szczęścia zagulgotać. Nie mówię tu o jakiejś szczególnej satysfakcji. Nie takiej, jaką się czuje, kiedy nasi siatkarze zdobędą medal, lub gdy polska drużyna piłkarska wlepi Kanadzie. Satysfakcji skromnej. Mówię o zwykłej, prostej satysfakcji z tego powodu, że udało się skutecznie doprowadzić do kolejnej niewinnej śmierci, i że ta tak niewinna śmierć, przeszła jak trzeba. Czysto i gładko.

Napisałem więc ten tekst, głownie po to, żeby powiedzieć tym wszystkim, którzy się cieszą, że ich radość nie może być pełna z jednego tylko, ale bardzo znaczącego powodu. Otóż, kiedy Cywilizacja odmówiła Eluanie Englaro posiłku, z takim zamiarem, że jeśli ona nie będzie jadła i piła, to po prostu umrze, ta nieszczęsna kobieta – tak wyszło – nie umarła ani z głodu, ani z pragnienia, ale zanim jej organizm nie wytrzymał tego braku, nie wytrzymało jej serce. A rozpadło się jej ono właśnie z tej rozpaczy, z tego strachu, z tego nieszczęścia i z tego – być może – bólu. Ktoś mi powie, że bólu nie, bo Cywilizacja – w swojej pełni – do samego końca podawała jej środki ów ból uśmierzające. Więc niech będzie, że bólu nie. Przynajmniej nie tego, który taka Kazimiera Szczuka, lub pewien internetowy kometator, mogą objąć swoją bardzo szczególnej myślą.

Napisałem ten pełen najgorszej rozpaczy tekst i zakończyłem go następującymi słowami: „I już na sam koniec, pomyślałem sobie jeszcze o jednym. Nie wiem, czy się to bardzo niektórym z Was spodoba, ale jednak to powiem. Wczoraj usłyszałem, że Eluana Englaro nie umarła z głodu. Ona umarła na zawał serca. A wszystko zaczęło się tak. Przyszli dobrzy ludzie i zwilżyli jej usta, żeby jej za bardzo nie spierzchły z pragnienia. I dali jej środki przeciwbólowe, gdyby - umierając - miała poczuć jakiś dyskomfort. I tak, przez parę dni, zwilżali jej te usta i znieczulali ten ból umierania z głodu i pragnienia. I w pewnym momencie pękło jej serce…”

Czemu tak? Otóż dlatego, że, kiedy dowiedziałem się, że ona nie umarła z głodu i z pragnienia, lecz na zawał serca, z przerażeniem pomyślałem sobie, ze ona – w tej swojej bezradności, w tym swoim bezruchu i w tej swojej nieszczęsnej samotności – doskonale wiedziała, co się dzieje. Że ona świetnie słyszała tych wszystkich ludzi, włącznie ze swoim ojcem, jak szykują dla niej ten upiorny koniec. I że, kiedy poczuła głód i pragnienie, domyśliła się, co się stało i umarła. Tak sobie pomyślałem. I napisałem ten tekst.

I oto w tych dniach, dochodzi do nas informacja, ze w Belgii, po dwudziestu trzech latach nawiązano kontakt, czy, jak wolą niektórzy, wyprowadzono ze stanu wegetatywnego, pewnego mężczyznę. Zapamiętajmy jego nazwisko – Rom Houben. To nazwisko i tamto – Eluana Englaro. Otóż stało się tak, że ów Rom Houben, po ponad dwudziestu latach stanu, który dla wielu jest stanem nie zasługującym ani na litość, ani nawet na współczucie, odzyskał świadomość i pierwszą rzeczą, jaką powiedział, to ta, że on przez te dwadzieścia trzy lata, dzień za dniem, doskonale wiedział, co się wokół niego dzieje. I że tak bardzo pragnął coś powiedzieć, ale nikt go nie słyszał. Opowiada, jak krzyczał wniebogłosy ( W NIEBO GŁOSY) – ale nikt go nie słyszał. I o tym też dziś mówi. Jak strasznie chciał powiedzieć, że on wszystko wie i wszystko czuje, a jednocześnie z coraz większym bólem i rozpaczą wiedział, że to wszystko na nic. Bo nikt go ani nie rozumie, ani nie słyszy, ani nawet nie planuje usłyszeć. Ale powiedział coś jeszcze. Że to jest stan straszny nie do opisania.

I wszyscy się dziś tym niezwykle ciekawym zdarzeniem emocjonujemy. Wszyscy strasznie się ekscytujemy, że jakież to jest niesamowite, że dzieją się takie rzeczy. Że ileż to jeszcze tajemnic kryje przed nami współczesna medycyna i współczesna nauka. Patrzcie państwo! Toż to się w głowie nie mieści! Taka niby roślina, a wszystko wiedział. No, no. A my tu myślimy, że już wszystko wiemy. Oj ten człowiek! Ileż to jeszcze zagadek przed nami ten nasz świat kryje!

Piszę ten tekst, a za chwilę wkleję go na tym blogu. I nie wiem kompletnie, czy ludzi, którzy pamiętają, co się stało w lutym tego roku we Włoszech, jest dużo, mało, lub czy w ogóle ktokolwiek jeszcze wie i pamięta. A jeśli pamięta, to czy pamięta też, że Eluana Englaro nie zmarła z głodu, ale z rozpaczy. I już wiem, że nawet jeśli jest ich więcej, niż się mogę spodziewać, to ta wiedza i ta pamięć nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Że ta wiedza jest psu na budę. Że ta wiedza jest gówno warta! Z tej prostej przyczyny, że świat, w którym żyjemy, tego typu zdarzenia traktuje wyłącznie jako kolejny news. Jako to bowiem wyłącznie świetny powód, by dzień, który właśnie minął uznać za pełny i udany. A doszło do tego z tego marnego i jakże prostego powodu, że świat w którym żyjemy nie jest już więcej cywilizacją życia, lecz cywilizacją śmierci. Z tego wreszcie nieszczęsnego powodu, że kiedy o cywilizacji śmierci wspominał Jan Paweł II, to on się nie bawił kolejnymi bon motami, lecz przekazywał wiadomość, którą myśmy uznali za coś równie interesującego i poruszającego, jak szlagwort Pokolenie JP II. Oto świat, oto cywilizacja, gdzie to o czym dziś piszę, nie jest ani znakiem, ani przestrogą, lecz wyłącznie towarem. Dokładnie takim jak jogurt na cholesterol, kolagen na zmarszczki, czy piątka na Orkiestrę.

Przepraszam bardzo, ale muszę kończyć, bo czuję, jak każde następne słowo prowadzi mnie nawet jeśli nie do bardzo spektakularnego podpalenia się w głupim i niemym proteście, to do wybuchu gniewu, który mnie z tego miejsca – w absolutnej zgodzie z regulaminem – zwolni. Jakież to szczęście, że Dobry Bóg, nie tylko obdarzył nas i naszą nędzą i naszą wielkością, ale dał nam przy tym jeszcze tę umiejętność przystosowania się. I do jednego i do drugiego.

 

Książki jak zawsze są do kupienia w naszej ksiegarni. Kto chce, znajdzie.

 



tagi: eutanazja  eluana englaro 

krzysztof-osiejuk
31 lipca 2017 09:34
23     1177    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
jolanta-gancarz @krzysztof-osiejuk
31 lipca 2017 12:06

A jednak czasem cywilizacja śmierci przegrywa, choć cena jest ogromna. Po Twojej notce o śmierci Charliego Garda (nie byłam w stanie jej komentować, bo cały czas prześladują mnie jego ogromne, wszystko rozumiejące oczy) i dzisiejszym tekście, postanowiłam przywołać u siebie prawdziwą historię zupełnie innej postawy wobec zdarzeń Losu:  http://jolanta-gancarz.szkolanawigatorow.pl/grazka

Jeśli uznasz, że nie powinnam w ten sposób wykorzystywać Twojego konta, wywal ten komentarz.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @krzysztof-osiejuk
31 lipca 2017 12:52

Angielski docent Wiki twierdzi, że z tym Houbenem sprawa wcale nie jest oczywista. On niczego nie "mówi", jego ręką poruszają po klawiaturze "pomocnicy". A w eksperymentach wyszło, że jeśli danego pomocnika nie było w pomieszczeniu i Houbenowi pokazano jakiś przedmiot, to on potem nie potrafi "napisać" co widział.

https://en.wikipedia.org/wiki/Rom_Houben

zaloguj się by móc komentować

bolek @Singleton 31 lipca 2017 12:52
31 lipca 2017 13:32

" Angielski docent Wiki twierdzi, że z tym Houbenem sprawa wcale nie jest oczywista. "

Jak czytam takie ..., za przeproszeniem, pitolenie to jedyne co przychodzi mi do głowy to - No i???

Po 23 latach odzyskał przytomność!

Ech...odstaw tego Singletona bo Ci nie służy...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Singleton 31 lipca 2017 12:52
31 lipca 2017 13:34

To jest łapanie się w pułapkę "przydatności spolecznej" zwanej fachowo jakością życia. Nie ma znaczenia w jakim stopniu odzyskał przytomność i czy w ogóle.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @bolek 31 lipca 2017 13:32
31 lipca 2017 13:47

Powtarzam tylko to, co jest w angielskiej Wiki, która często jest tu cytowana jako dobre źródło.

Nie ma żadnych dowodów, że on coś świadomie (przytomnie) robi, a tym bardziej, że opowiada coś o tym, jak się czuł przez ostatnie 23 lata.

Ale nie martw się bolku. Z tego nic nie wynika dla poglądu na eutanazję czy inne kwestie etyczne. Ja na przykład uważam, że nieświadomym ludziom też nie wolno robić krzywdy.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @Grzeralts 31 lipca 2017 13:34
31 lipca 2017 13:48

Skoro to nie ma znaczenia, to też nie ma potrzeby się ekscytować tym rzekomym odzyskaniem świadomości, skoro to nie jest żaden argument.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @jolanta-gancarz 31 lipca 2017 12:06
31 lipca 2017 14:11

Ależ wszystko jest okay. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Singleton 31 lipca 2017 12:52
31 lipca 2017 14:22

Wiesz co? Ja znam język angielski i mnie się w dupę tak łatwo robić nie da. Gdyby ta sprawa nie była "widely disputed", oni wszyscy musieliby popełnić zbiorowe samobójstwo. A więc, jak trzeba będzie, to oni będą "widely disputing" nawet kwestię, czy dwa i dwa to rzeczywiście cztery. Swoją drogą, zalecam Ci większą otwartość. Powiedz to wreszcie: śmierć jest okay.

zaloguj się by móc komentować


bolek @Singleton 31 lipca 2017 13:47
31 lipca 2017 14:36

" Ja na przykład uważam, że nieświadomym ludziom też nie wolno robić krzywdy. "

Jakiś czas temu był tu taki jeden relatywista, Pe Gie coś tam. Był i znikł...

Teraz pojawił się Singleton.

Ja na ten przykład uważam, że Singleton to nowe wcielenie tego Pe Gie coś tam.

Don't correct me if I'm wrong ...

zaloguj się by móc komentować

Singleton @krzysztof-osiejuk 31 lipca 2017 14:22
31 lipca 2017 14:37

Zamiast brzydko i agresywnie mi coś wmawiać mogłeś przeczytać choćby mój komentarz do bolka albo zwyczajnie zapytać. Mam nadzieję, że przeprosisz, bo to nie jest spór o to, czy lepszy jest kebab czy pizza. To tak jakbyś nazwał mnie utajonym łajdakiem.

Sprawa nie jest "widely disputed", ale zostało przeprowadzonych kilkanaście eksperymentów, czy przy pomocy tej techniki "wspomagania pisania" on napisze, jaki przedmiot wcześniej widział, którego to przedmiotu zarazem nie widział ten "wspomgacz". No i wszystkie wypadły negatywnie. Wszystkie.

Jeśli wiesz, że to fejk z tymi eksperymentami, to rzuć link.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @bolek 31 lipca 2017 14:36
31 lipca 2017 14:41

Gdzie w mojej odpowiedzi widzisz relatywizm?

Nie zakładam, że jesteś idiotą i nie chcialbym obrażać twojej inteligencji, ale skoro mnie tak sam prowokujesz, to w takim razie napiszę drukowanymi.

NIE WOLNO KRZYWDZIĆ A TYM BARDZIEJ ZABIJAĆ ŻADNEGO CZŁOWIEKA NIEZALEŻNIE OD TEGO CZY JEST ŚWIADOMY CZY NIE, CZY CHORUJE NA JAKĄKOLWIEK CHOROBĘ, MA JAKĄKOLWIEK WADĘ GENTYCZNĄ I W OGÓLE COKOLWIEK CO KOMUŚ MOGŁOBY SIĘ NIE PODOBAĆ.

 

Dotarło?

zaloguj się by móc komentować

bolek @Singleton 31 lipca 2017 14:41
31 lipca 2017 14:51

" Dotarło? "

Dotarło, dotarło ...

Tylko po jaką cholerę nowy nick? Pe Gie coś tam był ok...

BEZ ODBIORU (na wszelki wypadek napisałem drukowanymi 'cause I mean it) OVER & OUT :-)

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Singleton 31 lipca 2017 14:37
31 lipca 2017 14:59

Wystarczy link, który sam wrzuciłeś, a więc ten z angielskiej wiki. Daj go do przetłumaczenia komuś, kto zna język, wtedy będziesz wszystko miał jak na dłoni.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Singleton 31 lipca 2017 13:48
31 lipca 2017 15:11

To ty pociagnales watek o Houbenie. 

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @krzysztof-osiejuk
31 lipca 2017 15:29

Ja sam pamiętam jak słyszałem nie raz kiedy Papież ostrzegał przed "cywilizacją śmierci". I zawsze było to dla mnie mniej lub bardziej umowne określenie. Ot demoralizacja, degrengolada, zepsucie moralne Europy. Szkodliwe oczywiście, ale jednak z tą śmiercią to trochę przesada.

Tymczasem minęło 20 lat i teraz widzę, że On już wtedy to widział i wiedział.

Myślę też (tak ogólnie), że kiedy ktoś w takim temacie (podobnie jak w wielu innych) zaczyna używać słów w rodzaju "względne", "nie oczywiste", albo - to najlepsze - "skomplikowane", to już wszystko wiadomo i dalsza rozmowa nie ma sensu. Relatywizm to jeden z najgorszych chyba naszych wrogów.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @bolek 31 lipca 2017 14:51
31 lipca 2017 15:38

To dobrze, że jednak nie jesteś idiotą.

Jak wiesz, że ktoś tu leci multikontami to pisz do admina.

Jak bez odbioru to weź mnie zablokuj.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Grzeralts 31 lipca 2017 13:34
31 lipca 2017 15:59

obłuda piewców postnowoczesnej postcywilizacji  staje sie batrdzo jaskrawa wobec jej trwania przy ideologicznym  dogmacie nie stosowania kary smierci dla ewidentnych zbrodniarzy (de facto jest to skrócenie życia, bo smierć biologiczna sama w sobie nie jest karą).

Utrzymywamie skazanych na dożywocie także jest kosztowne i nie rokujące "poprawy" , zaś uzytecznośc ich dalszego zycia w izolacji od spoeczeństwa wszak żadna.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 31 lipca 2017 15:59
31 lipca 2017 16:02

Ale jakość życia mają dobrą, nie?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @MarcinD 31 lipca 2017 15:29
31 lipca 2017 16:06

Sęk w tym, że to czesto są kwestie skomplikowane. Np. kiedy uznać człowieka za zmarłego? Czy mamy wystarczające narzędzia, żeby to z pewnością stwierdzić? Ale tzw.dyskurs publiczny używa tego zwrotu do kwestii prostych jak cep, stąd dewaluacja pojęć i dewastacja emocji.

zaloguj się by móc komentować

Singleton @stanislaw-orda 31 lipca 2017 15:59
31 lipca 2017 16:14

Bardzo dobre!

Najwidoczniej twórcy tych reguł szacują, że w ich wypadku szansa bycia zbrodniarzem jest dużo większa niż szansa, że im się przytrafi coma.

Chociaż jak już to niektórych w comie też długo trzymają. Taki Ariel Szaron, zresztą akurat zbrodniarz, był trzymany w comie osiem lat. A powinien być w celi.

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 31 lipca 2017 12:06
31 lipca 2017 19:35

Jak ten tekst się wspaniale splata i uzupełnia z dzisiejszym tekstem pani Joli.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować